Połaniec ściąga haracz za przedszkola
Rodzice dzieci uczęszczających do trzech przedszkoli publicznych w Połańcu w Świętokrzyskiem od kilku tygodni walczą o uchylenie uchwały rady gminy sprzed pięciu lat. Pozwala ona na pobieranie opłat stałych za dziecko w sytuacji, gdy przebywa ono w placówce nie dłużej niż 5 godzin. Zgodnie z ustawą o systemie oświaty rodzice nie powinni płacić. Co więcej, rada gminy postanowiła, że wysokość opłaty stałej będzie naliczana indywidualnie dla rodziców, wedle wysokości ich zarobków. Rodzice chcą w tej sprawie rozmawiać z burmistrzem Jackiem Tarnowskim.
Przepisy ustawy oświatowej wyraźnie mówią, że opłaty za świadczenia prowadzonych przez gminę przedszkoli publicznych ustala rada gminy z uwzględnieniem art. 6 ust. 1 pkt 1, co oznacza, że z powyższej opłaty za pobyt dzieci w przedszkolu publicznym wyłączone jest nauczanie i wychowanie w zakresie minimum 5 godzin dziennie, w którym to czasie jest realizowana podstawa programowa wychowania przedszkolnego dla dzieci w wieku 3-6 lat.
Najbardziej bulwersuje fakt, że rada gminy Połaniec w uchwale sprzed pięciu lat zapisała, że wysokość opłaty stałej za pobyt dziecka w przedszkolu w Połańcu jest uzależniona od dochodów rodziców. I tak rodzice o niskich dochodach, gdzie średni dochód brutto na jedną osobę w rodzinie nie przekracza 500 zł, wnoszą opłatę miesięczną w wysokości 45 zł oraz ponoszą koszty przyrządzania posiłków dla dzieci.
Rodzice o dochodach w granicach 500-800 zł płacą 60 zł, między 801 zł a 1 tys. zł – 70 zł, między 1001 zł a 1200 zł – opłata to 80 złotych. Wreszcie jeśli dochód rodziny przekracza ponad 2 tys. zł brutto na osobę, za przedszkole uiszcza ona 250 złotych. Porównując tę kwotę z wysokościami opłat w innych miastach, okazuje się, że jest ona średnio o 100 zł wyższa, niż kwota, jaką uiszczają rodzice dziecka chodzącego do publicznego przedszkola np. w Warszawie (i to tylko w przypadku, gdy przebywa tam ponad 5 godzin dziennie).
Rodzice dzieci z Połańca napisali list do radnych i burmistrza, w którym przypomnieli, że każde dziecko w wieku od 3 do 6 lat ma prawo do bezpłatnej opieki w przedszkolu przez 5 godzin dziennie, a także że kompetencją rady jest jedynie ustalenie opłat za świadczenia przekraczające podstawę programową. Wówczas należy szczegółowo wykazać, za jakiego rodzaju świadczenia opłata jest żądana i co się na opłacane świadczenie składa. Podkreślają, że nie godzą się na opłatę uzależnioną od dochodów. Ich zdaniem, jest to niezgodne z Konstytucją, która nakazuje równe traktowanie wszystkich obywateli; art. 32 ustawy zasadniczej, obowiązujący również organy samorządu terytorialnego, stanowi, że wszyscy wobec prawa są równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne i nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.
Niewątpliwie uchwała rady gminy już dawno powinna być skierowana do wojewody. – Uchwały rad gmin dotyczące oświaty nie przechodzą przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Trafiają one do wojewody i tam ich zgodność z prawem musi sprawdzić departament prawny. Jeśli uchwała okaże się niezgodna z prawem, musi być przez wojewodę zakwestionowana – poinformował nas resort edukacji. Dlaczego więc tak się nie stało w tym przypadku? – Widocznie wojewoda uznała wtedy, że wszystko jest w porządku. Sytuacja prawna mogła być inna, trudno to teraz na gorąco stwierdzić. Teraz wojewoda nie może tego dokumentu uchylić, jedyna procedura, jaka może być wszczęta, to taka, że rada miasta albo sama skoryguje uchwałę, albo sąd może uchylić ją z obiegu prawnego. Jeżeli do nas wpłynąłby jakiś sygnał, powiadomienie, że ktoś się tej uchwale sprzeciwia, np. rodzice, my zwrócimy się do rady miasta o wyjaśnienie bądź podjęcie działań do wyeliminowania tej uchwały z obiegu. Jeśli gmina nie zareaguje, jest możliwość sądowego postępowania. Mam nadzieję, że interwencja rodziców poskutkuje w radzie miasta – poinformowała nas Agata Wojda, rzecznik Świętokrzyskiego Urzędu Wojewódzkiego w Kielcach. Burmistrz obiecał rodzicom analizę uchwały i dostosowanie jej do przepisów prawa.
Izabela Borańska-Chmielewska
