Na dłuższą metę jest to fatalny krok

Prof. Peter Redpath z Uniwersytetu Świętego Jana w Nowym Jorku:



Obama wycofuje się z projektu tarczy antyrakietowej, gdyż w porównaniu z innymi aspektami, głównie w polityce wewnętrznej, jest to dla niego niezbyt ważna kwestia. Sytuacja finansowa w USA jest cały czas bardzo poważna, ponadto teraz amerykański prezydent musi się zmierzyć z reformą służby zdrowia. Taki krok może pomóc jedynie na krótką metę, jednak na dłuższą jest to fatalne posunięcie. W kwestii polityki zagranicznej wojna z terroryzmem zajmuje przecież wciąż ważne miejsce wśród priorytetów prezydenckiej administracji. Oprócz Wielkiej Brytanii i Polski niewiele europejskich krajów z takim zaangażowaniem pomagało Stanom Zjednoczonym w Iraku. Z tego powodu myślę, że Waszyngton celowo wycofuje swoje dofinansowanie dla projektów militarnych z Europy Środkowej, aby zmusić inne kraje na zachodzie Starego Kontynentu, aby wzięły także na siebie odpowiedzialność i poniosły koszty dbania o własne podwórko. Z drugiej strony zagrożenie nuklearne ze strony takich krajów jak Iran czy Korea Północna wcale nie maleje, tak więc nie powinniśmy z tarczy rezygnować.

Z tej decyzji skorzysta z całą pewnością Rosja, która nie ufa ani NATO, ani Unii Europejskiej, ani tym bardziej Stanom Zjednoczonym. Będzie chciała umocnić swoją pozycję w Europie Wschodniej. Nie będzie jednak czyniła tego drogą militarną, jak to próbowała czynić w zeszłym roku w Gruzji, lecz ośmielona wycofaniem się z tego regionu USA będzie chciała powiększać swój monopol energetyczny.


not. ŁS
drukuj