Agencja płaci za mało

Rolnicy mogą już składać wnioski do Agencji Rynku Rolnego o wykupienie przez państwo ich indywidualnych kwot mlecznych. Ale zainteresowanie tym będzie raczej nikłe, bo bardziej opłacalne jest sprzedawanie limitów produkcyjnych na wolnym rynku innym rolnikom, którzy zapłacą więcej niż ARR.

Zgodnie z rozporządzeniem ministra rolnictwa Agencja Rynku Rolnego będzie płacić rolnikom tylko 5 groszy za każdy kilogram kwoty mlecznej (indywidualnej ilości referencyjnej). – To jakaś kpina – uważa Stefan Parchecki, który planował w tym roku likwidację stada bydła mlecznego i odsprzedanie limitu produkcji mleka ARR. – Liczyłem, że Agencja będzie płacić przynajmniej tyle, co w tamtym roku, czyli w granicach 60 groszy. Ale 5 groszy, to tyle, co nic. Uczciwej by było, gdyby ministerstwo rolnictwa i ARR wezwały rolników do dobrowolnego zrzekania się swoich kwot mlecznych – przyznaje rolnik.
Tymczasem na zaoferowanie większych pieniędzy nie ma zwyczajnie funduszy w budżecie państwa. Ponadto, jak wyjaśniają przedstawiciele ARR, zainteresowanie rolników zbywaniem kwot jest mniejsze niż jeszcze dwa lata temu. Większość małych producentów mleka sprzedała już swoje indywidualne ilości referencyjne, więc i podaż mleka z tego źródła jest nieduża.
Agencja nie martwi się zresztą tym, że np. rolnicy nie będą chcieli odsprzedawać jej swoich kwot. Mają oni bowiem możliwość sprzedaży limitów na wolnym rynku. A chętnych także nie brakuje, o czym świadczy duża liczba ogłoszeń zarówno sprzedaży, jak i kupna kwot mlecznych ogłaszanych na rolniczych portalach internetowych. Jednak niska cena transakcji oferowana przez ARR może spowodować także obniżenie ofert zakupu kwot na wolnym rynku. Rolnicy oczekują, że będą sprzedawać limity przynajmniej po 30-40 groszy za kilogram, zważywszy na to, że nie ma już ograniczeń terytorialnych przy zakupie kwot – można je kupować nie tylko w swoim województwie – jak do 2008 roku – ale także w innych. Kupujący będą chcieli jednak płacić jak najmniej, zważywszy choćby na to, że ceny skupu mleka są bardzo niskie, w wielu spółdzielniach płaci się dostawcom po około 50-60 groszy za litr. – Złożyłem kilku rolnikom ofertę okupienia od nich limitów produkcji mleka. Na razie cena, jaką im zaproponowałem, mocno rozmija się z ich oczekiwaniami – przyznaje pan Zbigniew, właściciel dużego gospodarstwa mlecznego. Prosi o niepodawanie nazwiska, aby „nie popsuć negocjacji”. – Ja wiem, że moi potencjalni kontrahenci chcieliby otrzymać jak najwięcej za swoje mleko, ale mnie też nie stać na to, aby im zapłacić ponad pół złotego za litr, bo i takie propozycje padały – tłumaczy rolnik.
Tymczasem ARR zakończyła przyjmowanie wniosków o przyznanie bezpłatnie dodatkowej indywidualnej kwoty mlecznej z krajowej rezerwy, która jest zasilana m.in. przez skupowanie limitów od mniejszych producentów. Takich podań jest ponad 40 tysięcy i przekraczają 400 mln kilogramów. Już teraz można się spodziewać, że ARR nie będzie dysponowała aż taką ilością i dojdzie do redukcji przydziałów. Jeśli rolnik otrzyma zbyt niski przydział, będzie musiał dokupić resztę na wolnym rynku.
Przypomnijmy, że w roku kwotowym 2008/2009 – jak wynika z oficjalnych danych ARR – wykorzystaliśmy tylko 98,5 proc. krajowej kwoty mlecznej. Do mleczarni rolnicy dostarczyli około 9,32 mln ton mleka, natomiast sprzedaż bezpośrednia (to mleko i przetwory mleczne wprowadzone przez rolników do bezpośredniego spożycia) sięgnęła 109 tys. ton.

KL
drukuj