– Tygodniowy przegląd mediów -Premierzy „grubej kreski”
W poniedziałek, 24 sierpnia, media doniosły, że należy świętować 20. rocznicę powołania przez Sejm kontraktowy Tadeusza Mazowieckiego na premiera. Jarosław Kurski, pierwszy zastępca naczelnego „Gazety Wyborczej”, stwierdził, iż był to „nasz premier” (czytaj: premier środowiska broniącego układu Okrągłego Stołu). Już w pierwszym zdaniu Kurski przypomniał, że takie rozwiązanie podziału władzy zaproponował w 1989 r. Adam Michnik w artykule zatytułowanym „Wasz prezydent, nasz premier”.
Tego dnia w programie „Minęła dwudziesta” wyemitowanym w TVP Info dr Antoni Dudek podkreślił, że zaistniały wówczas podział władzy bardzo odpowiadał Moskwie i ludziom z PZPR. Dodał, iż komuniści robili wszystko, by Tadeusz Mazowiecki mógł stworzyć rząd i działać, gdyż bali się, że jeśli jemu się nie uda, to może przyjść ktoś, kto odsunie ich od wpływu na losy Polski. A tak Mazowiecki podjął się m.in. kuriozalnego przedsięwzięcia w stylu utworzenia Urzędu Ochrony Państwa składającego się w dziewięćdziesięciu kilku procentach z ludzi Służby Bezpieczeństwa. Goszczący tego dnia w porannym programie „Kwadrans po ósmej” Tadeusz Mazowiecki przyznał, iż zbrodni komunistycznych nie rozliczał, gdyż obejmując rządy, przyjął, „że odtąd jest nowy początek.(…)w tym określeniu i później rozwinięciu tego w exposé z 12 września, mieściła się też pewna filozofia polityczna, polegająca na tym, że nie ma odwetu, że chodzi o to, aby perspektywę życia w demokratycznej Polsce widzieli wszyscy”. Lecz jak przyznał wieczorem we wspomnianym już programie „Minęła dwudziesta”, nomenklatura komunistyczna poprzez możliwość zagarnięcia części wypracowanego przez Naród majątku uzyskała dużo lepsze możliwości funkcjonowania w III RP.
Należy też wspomnieć o katastrofalnych decyzjach gospodarczych ówczesnego ministra finansów Leszka Balcerowicza, które wielu przedsiębiorstwom przyniosły upadek lub popadnięcie w zależność od zagranicznych inwestorów. Dlatego też trzeba uznać, iż rząd Mazowieckiego jako ten, który zrywa z komunizmem, to wyłącznie twór propagandowy, gdyż nie spełnił oczekiwań Polaków w kluczowych kwestiach. Jak stwierdził prof. Zdzisław Krasnodębski w rozmowie z PAP, nie był to rząd całkowicie niekomunistyczny, gdyż ważne resorty, jak MSW czy MON, były obsadzone przez komunistycznych generałów Czesława Kiszczaka i Floriana Siwickiego, a zaniechanie dekomunizacji zgodnie z koncepcją „grubej kreski” fatalnie „zaważyło i do tej pory waży na polskich losach”.
Również działania obecnego rządu nie niosą korzystnych dla państwa rozwiązań. Jak zauważa Jarosław Makowski na łamach „Newsweeka” (30 sierpnia): „Dwa lata rządów Platformy, co widać już gołym okiem, to stagnacja i państwa, i społeczeństwa. Lista zaniechań ekipy Tuska jest długa.(…)Czym w takim razie dziś zajmuje się rząd PO? Tym, co potrafi najlepiej – kampanią wyborczą. PR to bodaj jedyna dziedzina, którą Platforma traktuje poważnie i w którą nieustannie inwestuje.(…)Nie myśli więc o tym, jakie reformy przeprowadzić, by szybko modernizować państwo, ale o tym, co zrobić, by wygrać kolejne wybory”.
W tym samym numerze „Newsweeka” można przeczytać, iż pomimo kryzysu „o 80 proc. wzrosły w tym roku wydatki ministerstw na propagowanie zdrowej żywności, edukacji czy bezpieczeństwa, a przy okazji samych siebie.(…)Z wyliczeń Export Monitora, firmy analizującej rynek reklamy w Polsce, wynika, że do czerwca tego roku resorty na różnego rodzaju kampanie wyłożyły ponad 14 mln zł”. Typową kiełbasą wyborczą przed eurowyborami okazały się deklaracje Tuska o zakupie przez inwestora z Kataru stoczni w Gdyni i Szczecinie. Pieniędzy brakuje na wyposażenie w sprzęt polskich żołnierzy, o czym wyraźnie powiedział generał Waldemar Skrzypczak. Donald Tusk zdaje się jednak nie przejmować tym, że brakuje funduszy na podstawowe zadania, i zachowuje się niczym kierownik lombardu, snując dalekosiężne plany sprzedaży narodowego majątku.
Rząd, trwoniąc narodowy majątek, zamierza też obdarować tym, co zostanie z upadających mediów publicznych, liberalne media prywatne. Będą one na jeszcze większą skalę kontynuować wypróbowaną strategię, o której pisze dziennikarka TVN Katarzyna Kolenda-Zaleska na łamach „Gazety Wyborczej” z 25 sierpnia: „Rząd, który zaliczał w ostatnich dniach wpadkę za wpadką, mógł się cieszyć, że nikt tych wpadek tak naprawdę nie punktował”.
Maciej Strzembosz konstatuje w „Rzeczpospolitej” z 25 sierpnia, że partii kierowanej przez Donalda Tuska „wcale nie zależy na wzmacnianiu społeczeństwa obywatelskiego. Z niezależnymi obywatelami są tylko same kłopoty”. Mając dostęp do rzetelnych informacji i widząc jedynie marketingowe sztuczki PO, mogą podczas kolejnych wyborów pozbawić Tuska i jego partyjnych kolegów władzy. O spadkowej tendencji PO świadczy środowy sondaż „Rzeczpospolitej”, który wykazał, że od początku sierpnia poparcie dla Platformy spadło o 7 proc., a PiS zyskało w tym czasie aż 8 procent. „Super Express” z 27 sierpnia stwierdza, iż Platforma Obywatelska znalazła się w opałach, gdyż – jak powiedział temu dziennikowi politolog prof. Kazimierz Kik – to, co pokazuje sondaż, „to duża zmiana” wynikająca z licznych „zaniechań, które musiały zostać zauważone”.
Paweł Pasionek
