Będzie wniosek o zarzuty dla prokuratora Wawrzyniaka
Będą wnioski o postawienie zarzutów prokuratorom zaangażowanym w sprawę uprowadzenia i zamordowania Krzysztofa Olewnika. Wiceprzewodniczący sejmowej komisji śledczej Zbigniew Wassermann (PiS) zamierza złożyć je do akceptacji pod koniec sierpnia. Na pierwszy ogień ma pójść Leszek Wawrzyniak, który jako prokurator z Prokuratury Rejonowej w Sierpcu kierował śledztwem w jego początkowej fazie.
Prokurator Leszek Wawrzyniak był 27 maja przesłuchiwany przez sejmową komisję śledczą badającą nieprawidłowości prac organów wymiaru sprawiedliwości po uprowadzeniu i zamordowaniu Krzysztofa Olewnika.
Po czwartkowym spotkaniu prezydium komisji z prokuratorami z gdańskiej prokuratury apelacyjnej badającymi tę sprawę wiceprzewodniczący komisji Zbigniew Wassermann (PiS) zapowiedział, że komisja śledcza będzie wnioskować o postawienie zarzutów niektórym policjantom i prokuratorom z Płocka i Warszawy w związku z tą sprawą. Wassermann dodał, że z pracy komisji wynika, iż można już mówić o odpowiedzialności niektórych osób z policji i prokuratury płockiej oraz Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie prowadzących sprawę. – Myślę, że bez popełnienia błędów można wnioskować o postawienie zarzutów między innymi prokuratorowi, który rzekomo prowadził sprawę w Sierpcu, Leszkowi Wawrzyniakowi – mówi nam Wassermann.
Ze słów Wassermanna zadowoleni są pełnomocnicy rodziny Olewników. – Nie wiemy, o czym rozmawiano podczas spotkania, ale przyjmujemy z zadowoleniem tę informację – twierdzi mecenas Ireneusz Wilk, pełnomocnik rodziny. – Dla mnie ta wypowiedź pana Wassermanna stanowi novum. Byłbym zadowolony, gdyby komisja jednogłośnie doszła do takiej oceny – dodaje mecenas Bogdan Borkowski, także pełnomocnik rodziny.
Prokuratorzy z Gdańska i rodzina Olewników z niepokojem oczekują na przyszłotygodniową decyzję Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, która ma zdecydować o zatrzymaniu lub uwolnieniu z aresztu Jacka K., któremu zarzuca się współudział w uprowadzeniu i przetrzymywaniu Krzysztofa Olewnika. W kontekście ewentualnego wypuszczenia z aresztu w przyszłym tygodniu Jacka K. ponownie pojawia się problem jego związków z policjantem Wojciechem Kęsickim i byłym politykiem SLD Grzegorzem Korytowskim – wicestarostą z Sierpca, a potem dyrektorem w PKN Orlen. Po aresztowaniu Jacka K. rodzina Olewników spodziewała się ponownego skierowania śledztwa właśnie na te osoby i być może ich aresztowania, o czym mówiło się od lat, a co wciąż nie może nastąpić. – Minęło już osiem lat od wydarzenia i wciąż wierzymy, że osoby odpowiedzialne nie unikną odpowiedzialności karnej za ten czyn, i czekamy na decyzje – podkreśla mecenas Wilk.
Kilka miesięcy temu głośno było o związkach Kęsickiego i Korytowskiego z Jackiem K. oraz ich ewentualnych powiązaniach z przestępcami, którzy dokonali uprowadzenia. Według ustaleń „Dziennika”, jeden ze świadków zeznał, że widział u Korytowskiego listy od porywaczy pisane ręką Krzysztofa Olewnika, zanim trafiły do rodziny. Wojciech Kęsicki miał być przyjacielem Krzysztofa Korytowskiego. Był także zatrudniony w firmie aresztowanego na początku roku Jacka K., przyjaciela i wspólnika Krzysztofa Olewnika w interesach. Kęsicki razem z Jackiem K. miał być widziany w towarzystwie porywaczy. Miał także być bliskim kolegą Jacka K. Początkowo przez pewien okres śledztwa obaj mieli poszukiwać Olewnika. Jednak świadek Piotr Skwarski, który – jak donosiły media – ich widział i rozpoznał na zdjęciach, zmarł nagle na zawał, zanim prokurator zdążył pokazać mu ich na żywo. Chodzi o superświadka prokuratury Piotra S., który zeznał, że w 2004 r. widział Kęsickiego i Jacka K. na dworcu kolejowym w Warszawie w towarzystwie porywaczy. Jednak Kęsicki i K. zaprzeczali, że byli na dworcu.
Paweł Tunia
