Wierzyli, że wróci Niepodległa
– To dzisiejsze święto poprzedził szereg sporów i wolno je toczyć historykom, ale chcę podkreślić, że wśród nas, żołnierzy tego Powstania, nie ma sporów. Myśmy byli przygotowani, myśmy walczyli o Warszawę i o Polskę, o cały honor naszej Ojczyzny. Wierzyliśmy, że powróci Niepodległa – powiedział Wojciech Milic, prezes Środowiska Żołnierzy Pułku AK „Baszta” i innych mokotowskich oddziałów powstańczych, otwierając uroczystości 65. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.
Obchody rozpoczęły się w sobotnie przedpołudnie uroczystościami upamiętniającymi powstańcze walki na Mokotowie. Przed pomnikiem Mokotów Walczy 1944 w warszawskim parku im. gen. Gustawa Orlicz-Dreszera zgromadziło się kilkaset osób, w tym kombatanci. – Ten park jest dla nas świętym miejscem, to jest przejściowy cmentarz wszystkich ofiar, które poniósł Mokotów – podkreślił Wojciech Milic. Przypomniał, że podczas walk na Mokotowie, które trwały 57 dni, zginęło 1,7 tys. żołnierzy podziemia. Jak zaznaczył, oddanie hołdu poległym żołnierzom i ofiarom cywilnym jest świętym obowiązkiem wszystkich tych, którzy żyją. – To jest dla nas wielkie zwycięstwo. Są tutaj z nami następne pokolenia, które będą również pamiętać o tych najwspanialszych dziewczynach i chłopcach, którzy oddali swoje życie za wolność i niepodległość Ojczyzny – powiedział gen. Zbigniew Ścibor-Rylski, prezes Związku Powstańców Warszawskich. Mokotów należał do najsilniej obsadzonych przez Niemców dzielnic, a w Powstaniu walczący tu akowcy mieli jedno z ważniejszych zadań: osłonić całą walczącą Warszawę od południa, umożliwić dotarcie do stolicy zdążającej przez lasy partyzanckiej odsieczy. To zadanie się nie powiodło, lecz Mokotów skutecznie związał siły wroga tak, że zatrzymały od tej strony atak na Śródmieście.
Po zakończeniu uroczystości pod pomnikiem wyruszył Marsz Mokotowa, który przeszedł ulicą Puławską pod obelisk poświęcony pamięci 119 pomordowanych powstańców z „Baszty” przy ulicy Dworkowej. Powstańcy „Baszty” zostali zabici przez Niemców 27 września 1944 r., już po kapitulacji Mokotowa, po tym jak zabłądzili w kanałach, przedzierając się do Śródmieścia, i przez pomyłkę wyszli z włazu, obok miejsca, gdzie stacjonowała komenda żandarmerii. Niemcy dokonali bestialskiego mordu wbrew umowie kapitulacyjnej dzielnicy, która gwarantowała traktowanie powstańców jako jeńców wojennych. W drodze do ul. Dworkowej maszerujący zatrzymali się przy tablicy upamiętniającej twórców „Marszu Mokotowa”: Mirosława Jezierskiego ps. „Karnisz”, który napisał słowa tej piosenki, oraz Jana Markowskiego ps. „Krzysztof”, który był autorem muzyki. Ich pamięć uczczono ponownym odegraniem marszu i złożeniem kwiatów pod tablicą.
Obchody 65. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego uświetniła też uroczysta odprawa wart przed Grobem Nieznanego Żołnierza, przed którym wprowadzono wojskową asystę honorową oraz kombatanckie poczty sztandarowe, a także złożenie wieńców przed pomnikiem Polskiego Państwa Podziemnego. – Stoimy przed pomnikiem, który ma symbolizować ciągłość państwa polskiego. To państwo działało 6 lat i dzięki niemu zostało zażegnane ogromne zagrożenie dla naszej państwowości i bytu. Pamiętajmy, że tutaj właśnie, pod znakiem Polski Walczącej, zawarty jest wyraz trwałości państwa polskiego. Naszym obowiązkiem jest teraz utrwalanie świadectw walki o jego wolność, o służbie, która uchroniła i przeniosła najważniejsze dla Narodu wartości w wymarzony czas pokoju – mówił Czesław Cywiński, prezes Zarządu Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Przypomniał, jak wielkim fenomenem było zorganizowanie tajnego państwa polskiego, które działało we wszystkich strukturach życia społecznego. Zorganizowano polskie tajne szkolnictwo, administrację, organa sprawiedliwości, armię. Czesław Cywiński nawiązał też do faktu, iż Powstanie Warszawskie było ukoronowaniem akcji „Burza”, która była prowadzona w całej okupowanej Rzeczypospolitej.
Anna Ambroziak
