Polacy za granicą swoje zdanie mają

PiS poszczęściło się w Ameryce, w Brukseli Olejniczak przed Kamińskim, w Czechach wygrała PO

Trzech na czterech Polaków, przebywających za granicą i uprawnionych do głosowania w wyborach do Parlamentu Europejskiego na krajową listę, skorzystało ze swego uprawnienia. Podobnie jak w Polsce, większość opowiedziała się za Platformą Obywatelską, a drugie miejsce przypadło Prawu i Sprawiedliwości. Polacy głosowali też na listy innych krajów, gdyż jako obywatele Unii Europejskiej mogli skorzystać z prawa do głosowania w wyborach europejskich w kraju zamieszkania na miejscowych kandydatów.

W polskich placówkach dyplomatycznych w całym świecie, na potrzeby wyborców przebywających za granicą, utworzono 189 komisji wyborczych. Do głosowania uprawnionych było 22,6 tys. osób, które wcześniej zgłosiły taką gotowość w konsulatach. Co ciekawe, wybory do Parlamentu Europejskiego cieszyły się za granicą popularnością, a w głosowaniu udział wzięło ponad 16,7 tys. wyborców (to ok. 75 proc. uprawnionych). W zagranicznych placówkach wyborcy głosowali na listy z okręgu miasta stołecznego Warszawy. Mimo że frekwencja za granicą procentowo znacznie przewyższyła krajową, to wyniki wyborów były podobne. Wygrała PO z niemal

47-procentowym poparciem, jako drugie PiS zdobyło nieco ponad 31 procent głosów, a trzecia koalicja SLD – UP nieco ponad 7,4 procent. Co ciekawe, popularnością nie cieszyło się PSL (niespełna 2 procent). Lepiej wypadły CentroLewica i Prawica Rzeczypospolitej, których wynik został ustalony na poziomie około 4,5 procent.

USA – PiS, Europa – PO

Według danych Państwowej Komisji Wyborczej, w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej głosować mogło nieco ponad 4 tys. osób. Tam zdecydowanie wygrało PiS, zdobywając dużą przewagę nad PO. Na kandydatów PiS głosowało 2533 wyborców, na PO – 572, na SLD – 87, na Prawicę Rzeczypospolitej – 82, a na PSL – 23. Centrolewicowe Porozumienie dla Przyszłości dostało 21 głosów.

W Czechach Polacy mogli głosować w dwóch obwodach: w ambasadzie RP w Pradze oraz w konsulacie generalnym w Ostrawie. W ambasadzie głosowało 216 Polaków, a zwycięska PO otrzymała 59,43 proc. głosów, PiS 11,79 proc., zaś koalicja SLD – UP 10,38 procent. W Ostrawie głosowały 34 osoby. Najwięcej głosów otrzymała tam Platforma, na drugim miejscu uplasowało się PiS.

W Wilnie wygrała PO, zdobywając 51 głosów, drugie miejsce zajęło PiS, uzyskując 30 głosów. Następne było PSL – 20 głosów, i SLD – UP – 13 głosów. Pozostałe ugrupowania uzyskały pojedyncze głosy. W sumie w wyborach wzięło udział 126 obywateli polskich – to osoby, które mieszkają na Litwie bądź przebywają tu gościnnie, ale miały ze sobą zaświadczenia uprawniające do głosowania.

Bruksela głosowała na „swoich”

Ciekawie przedstawiają się wyniki z Brukseli, gdzie największe poparcie zdobyli znani tam politycy. I tak, startująca z pierwszego miejsca warszawskiej listy PO unijna komisarz Danuta Hübner zdobyła największe poparcie, a na drugim miejscu był lider CentroLewicy Dariusz Rosati. W wydziale konsularnym Ambasady RP głosowało 1673 Polaków (na 1886 zarejestrowanych na listę wyborczą). PO zdobyła 1013 głosów, z czego nieco ponad połowę – 61, oddano na Hübner. Na drugim miejscu uplasowała się CentroLewica z 218 głosami, z których 142 przypadło Rosatiemu. Choć PiS było trzecie (184 głosy), to lidera z warszawskiej listy, Michała Kamińskiego (101 głosów), wyprzedził lider SLD Wojciech Olejniczak (104 głosy). SLD – UP zajęło czwarte miejsce ze 140 głosami. Dalej były: Prawica Rzeczypospolitej – 51 głosów (wszystkie na Marka Jurka); PSL – 23 głosy; Unia Polityki Realnej – 13, Libertas – 11, Samoobrona – 8, Polska Partia Pracy – 3. Wśród wyborców w brukselskim konsulacie dominowali dyplomaci i pracownicy unijnych instytucji. Ponadto ok. 1350 Polaków głosowało na listy belgijskie, bowiem skorzystali z prawa obywateli UE do głosowania w wyborach europejskich w kraju zamieszkania na miejscowych kandydatów.

Marcin Austyn

drukuj