Obietnic dotrzymuję lepiej niż Tusk

W skali kraju wynik Prawa i Sprawiedliwości odległy jest od wymarzonego

Ze Zbigniewem Ziobrą (PiS), zwycięzcą wyborów do Parlamentu Europejskiego

w okręgu małopolsko-świętokrzyskim, rozmawia Marcin Austyn

Można powiedzieć, że w Krakowie znokautował Pan Platformę Obywatelską, odnotowując rekordowy wynik w skali kraju.

– Raczej z pokorą patrzę na mój wynik wyborczy. Przede wszystkim chciałbym wyrazić wdzięczność wszystkim, którzy na mnie oddali swój głos, w tym także czytelnikom „Naszego Dziennika”. To podziękowanie jest dla mnie szczególnie ważne, gdyż przez ostatnie miesiące trwa ukierunkowany na mnie atak. Na mój temat podawanych jest mnóstwo nieprawdziwych informacji, a do politycznej walki ze mną Platforma Obywatelska używa prokuratury.

Myślę, że ludzie – oddając na mnie głos – okazali mi zaufanie. Oni widzieli, że jako minister sprawiedliwości, prokurator generalny wywiązywałem się ze swoich obietnic. Dotrzymywałem słowa, kiedy mówiłem, że będę walczył o bezpieczeństwo Polaków z brutalną przestępczością – tak się działo. Gdy mówiłem o walce z korupcją, to ją faktycznie podejmowałem. Kiedy mówiłem, że skończy się czas „równych i równiejszych”, także działałem. Również, kiedy mówiłem o otwarciu zawodów prawniczych, tak robiłem. Myślę, że w tym głosowaniu Polacy dali wyraz temu, że po pierwsze – sprawy, które podejmowałem, były ważnymi problemami, po drugie – jestem człowiekiem, który dotrzymuje słowa. W polityce wiarygodność ma duże znaczenie, zwłaszcza kiedy widzimy po drugiej stronie PO i Donalda Tuska, którzy obiecywali Polakom różne rzeczy, a słowa nie dotrzymali. W kwestii realizacji obietnic jest spora różnica pomiędzy mną a Donaldem Tuskiem.


Czego zabrakło innym kandydatom PiS, którzy nie uzyskali tak dużego poparcia? Chodzi o zły marketing polityczny, niewłaściwą strategię obraną na kampanię wyborczą?


– Myślę, że wynik wyborów daje dużo do myślenia. Nigdy nie ukrywałem swoich odmiennych opinii co do sposobu prowadzenia kampanii wyborczych – bo myślę tu nie tylko o kampanii do Parlamentu Europejskiego, ale i o wcześniejszych. Odpowiem tak: w każdej formacji są osoby odpowiedzialne za tzw. komunikację w okresie przedwyborczym i wyborczym. Myślę, że teraz partia wyciągnie wnioski i da szanse także ludziom innym niż do tej pory. Oczywiście w skali kraju wynik PiS nie jest porażką, ale nie może być też postrzegany jako „marzenie PiS”.


Jaką ma Pan receptę na prowadzenie skutecznej kampanii wyborczej?


– Starałem się zawsze rzeczowo zabierać głos i w sposób merytoryczny akcentować to, co jest ważne dla Polski i dla ludzi. Ta kampania była dla mnie takim dodatkowym doświadczeniem i zobowiązaniem. Dostrzegam, poprzez liczne spotkania z mieszkańcami Małopolski i województwa świętokrzyskiego, ogromne dysproporcje społeczne. Jest spora grupa osób, którym nie żyje się łatwo, i naszym obowiązkiem jest dążyć do wyrównania statusu tych ludzi. Tu jest spore pole do działania dla rządu, ale i poniekąd też dla europarlamentarzystów, by domagać się wyrównania szans np. polskich rolników w UE. Podczas tych spotkań zauważyłem też, że wielkim deficytem i słabością ostatnich 20 lat przemian w Polsce jest brak uczciwości ludzi na najwyższych szczeblach władzy. Tym zajmowałem się jako prokurator generalny, a potrzebę wprowadzenia tu zmian docenili Polacy.


Dziękuję za rozmowę.
drukuj