Z Kartą Polaka daleko zajechać się nie da
Ustawa o Karcie Polaka miała w zamierzeniu jej twórców podtrzymywać więź z Ojczyzną naszych rodaków ze Wschodu. Okazuje się, że praktyka daleko odbiega od ideału. Polacy są drobiazgowo odpytywani na granicy przez naszych celników na temat celów przyjazdu, a samo powołanie się na Kartę Polaka wywołuje… śmiech.
– Muszą mieć na przykład zaproszenie na jakąś imprezę kulturalną, bo Karta Polaka jest uznawana za taką „wizę kulturalną”. Trzeba wykazać, gdzie się jedzie konkretnie i w jakim celu. I o to pytają nie Rosjanie, ale nasi celnicy. Można by ich rzeczywiście nazwać w tym wypadku „pogranicznikami” z rosyjska, bo to taka mentalność, choć jest to nieładny rusycyzm – komentuje zmagania naszych rodaków z celnikami dr Robert Wyszyński ze Związku Repatriantów Rzeczypospolitej. Jego zdaniem, posiadacze Karty Polaka, niestety, nie mogą swobodnie przyjeżdżać do Polski, gdziekolwiek by chcieli. – To jest działalność Ministerstwa Spraw Zagranicznych – tak to zinterpretowali – ocenia dr Wyszyński.
Graniczne incydenty wymierzone przeciwko naszym rodakom legitymującym się Kartą Polaka potwierdza Andrzej Mieciak, prezes Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej, oddziału w Mościskach. Według niego, powoływanie się na ten dokument wywołuje czasem salwy śmiechu wśród celników, a nawet ordynarne uwagi.
– Faktycznie nam, Polakom, Karta Polaka nie daje jakiegoś udogodnienia przy przekraczaniu granicy. Celnicy mówią, że nie jest to dla nich żaden dokument. Poznają nas po wizach wydawanych na 365 dni. Zadają dużo zbędnych pytań: „Gdzie jedziesz? Po co? Dlaczego?” itd. Obywatelom polskim takich upokarzających pytań nie stawiają, traktują nas na równi z Ukraińcami. Nie mamy żadnych przywilejów w związku z posiadaniem Karty Polaka – twierdzi Mieciak. Polacy na przejściu granicznym muszą długo czekać, nawet gdy nie ma kolejki. – Nie wiem, czy jest to sztucznie i celowo robione. Niedawno występowałem w TV Polonia. Powiedziałem, że mam zaproszenie do telewizji i że mogę nie zdążyć – spotkałem się z odpowiedzią odmowną: „Proszę wrócić do kolejki”.
Oburzony sytuacją na polsko-ukraińskich przejściach granicznych jest Adam Lipiński (PiS), wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą. – Oczywiście, że nie taka była intencja ustawodawcy. To jest skandal, co się dzieje – uważa Lipiński. Zapewnia, iż zajmie się sprawą bardzo dokładnie. – Zażądam wyjaśnień od Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, ale muszę to sprawdzić. Wprowadzając Kartę Polaka, czuliśmy opór niektórych urzędników MSWiA oraz z innych resortów. Obawiam się, że ten opór, który wtedy wyczuwaliśmy, teraz może być elementem praktyki urzędników w celu zahamowania przyjazdu Polaków ze Wschodu – dodaje poseł.
Tymczasem resort spraw zagranicznych podkreśla, że Karta Polaka nie uprawnia do wjazdu na terytorium Polski. – Posiadacz Karty Polaka musi wystąpić o wizę. W zależności od celu swojej wizyty w Polsce: biznesowej, turystycznej czy też edukacyjnej, zainteresowany wpisuje właściwe dane we wniosku wizowym, może to być także np. uczestnictwo w imprezie kulturalnej na terenie Polski – oznajmia Grzegorz Jopkiewicz z biura prasowego MSZ.
