Wywiad z Pawłem z Tarsu

Głoszę wam Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego

Wielka Środa

Nie wiem, jak się do Pana zwracać,

Rabbi czy Największy z Apostołów?

Proszę usiąść na biskupim fotelu.

Dziękuję. Nie każ mi, księże, siadać

nawet na biskupim fotelu.

Nasiedziałem się w więzieniu.

Masz kłopot, jak się do mnie zwracać?

Jestem Paweł z Tarsu, Żyd. Nie śmiem

nazywać się Apostołem. Jestem jak płód poroniony,

bom był oszczercą i prześladowałem Kościół Boży.

Proszę do tego nie wracać,

pewnie to Pana krępuje.

Nie krępuje, bo jeśli się mam czymś chlubić,

to chlubię się z moich słabości.

Ksiądz mówi do mnie – panie!

Nie ma między nami pana ani niewolnika,

Żyda ani Greka. Wszyscy jesteśmy Chrystusowi.

Jeden jest Pan, jedna wiara i jeden chrzest.

Wy nazywacie się demokraci.

Jeszcze wam daleko

do demokracji.

Macie swoich niewolników.

Dlaczego tak Apostoł sądzi?

Bo nie trwacie na łamaniu chleba.

Są wśród was głodni, bezdomni.

Nie modlicie się i nie macie jednego ducha

i jednego serca. Jesteście podzieleni na partie.

No to już wchodzimy na politykę,

a to niebezpieczne.

Wróćmy więc do tego wydarzenia

pod Damaszkiem.

Co się tam stało? Spadł Pan z konia czy inaczej?

Z konia nie z konia. Powalił mnie Chrystus

i zapytał: Szawle, Szawle, dlaczego Mnie

prześladujesz?

Oślepłem. Kim Ty jesteś? – spytałem.

Jestem Jezus z Nazaretu,

którego Ty prześladujesz.

Ksiądz tego nigdy nie zrozumie.

On mnie porwał. Ja oszalałem dla Niego.

Czułem, że biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii,

gdybym nie głosił Chrystusa i to ukrzyżowanego.

Ale Czcigodny Apostoł nie zniósł niewolnictwa.

Ja tylko Onezymów – Bezużytecznych czyniłem

użytecznymi, a wy zniewalacie ludzi:

Nakładacie na nich ciężary nie do uniesienia.

To jest niewolnictwo.

A ja was wszystkich uczyniłem

wolnymi i równymi.

Święty Pawle, niejaki Onesiphoros

tak opisał Wasz wygląd:

Był małego wzrostu, łysy,

z nogami w kabłąk, brwi zrośnięte,

zgarbiony nos i krzepkiej budowy.

Pełen wdzięku, czasem wyglądał

jak człowiek, czasem jak anioł.

Czy Apostoł się z tym zgadza?

Na obrazach wygląda Apostoł

bardzo patriarchalnie.

Aniołem nigdy nie byłem.

Niech ksiądz pamięta, że wybór apostoła

to nie wybory miss.

Co Apostoł uważa za największy swój sukces?

Nie mam żadnego sukcesu. Byłem tylko narzędziem.

Wszystko mogłem w tym, który mnie umacniał.

Nie daj Boże, abym się miał czymś chlubić.

Wszystko poza Chrystusem poczytuję sobie za śmieci.

Chlubię się tylko w krzyżu Pana mojego Jezusa.

Pawle z Tarsu.

Pobożni mają Ci za złe,

że ani zdania nie napisałeś

o Matce Bożej.

Przepraszam, napisałeś:

Bóg zesłał swego Syna

narodzonego z NIEWIASTY!

To tylko jedno słowo?

O Matce wystarczy!

I na końcu poniósł Apostoł porażkę.

Przecież ścięli Panu głowę.

Dla mnie umrzeć to zysk. Toczyłem dobry bój,

wiary ustrzegłem. Teraz, księże, na was kolej.

Ksiądz nosi krzyż na sercu.

Ładny krzyż,

a ja noszę znamiona męki Pana w swoim ciele.

A co by Apostoł powiedział

na dzisiejszych areopagach?

To samo co wtedy.

O wy głupi Galaci!

Zaczynaliście od Ducha Świętego,

a skończyliście na uczynkach ciała.

Na koniec proszę o jedno słowo dla nas.

Noszę Was w swoim sercu, modlę się za Was

i nieustannie tęsknię za Wami, wesele i korono moja.

Dziękuję za rozmowę.

Proszę przyjąć tę pieśń na Rok Świętego Pawła.

Ja napisałem słowa, a ksiądz Wiesio wyśpiewał.

To ja też sobie pośpiewam.

Dziękuję.


ks. bp Józef Zawitkowski
drukuj