Dzieło Boże to dzieło jednania
Z przewodniczącym Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Ekumenizmu, Jego Ekscelencją księdzem biskupem Tadeuszem Pikusem, warszawskim biskupem pomocniczym, rozmawia Sławomir Jagodziński
Jutro rozpoczyna się doroczny Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Jakie znaczenie ma ten czas dla naszego Kościoła i całego chrześcijaństwa?
– Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan to przede wszystkim czas zaplanowany – zaplanowany przez Kościoły, które weszły na drogę dialogu ekumenicznego i biorą w nim udział. To nie tylko wyznaczenie czasu, ale również jego wypełnienie. Pomocą służy m.in. wcześniej przygotowany materiał, który spotkaniom nadaje charakter religijny i duchowy. Tak więc tydzień ekumeniczny to tydzień nabożeństw i wspólnych inicjatyw. Wyznawcy różnych tradycji chrześcijańskich mają możliwość zgodnego przeżywania treści ewangelicznych, korzystają z okazji, by dzielić się świadectwem wiary i osobiście przeżywać w sobie dramat podziału. Wspomniane materiały na Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan są przygotowywane wspólnie przez Kościół katolicki i inne Kościoły. Służą one pomocą nie tylko w tym jednym tygodniu, ale także w ciągu całego roku. To wspólne dzieło, jakim jest przygotowanie tzw. zeszytu z tekstami, ma na celu wyeliminowanie ewentualnych niezgodności czy sprzeczności doktrynalnych, które niekiedy są prawdziwą przyczyną podziałów. Teksty są przygotowywane z dużą wrażliwością i ostrożnością, ukierunkowaną na maksymalne ich uzgodnienie i ujednolicenie ze starannym pomijaniem wszelkich różnic.
Należy podkreślić, że Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan jest także kolejną w swoim rodzaju możliwością spotkań z przedstawicielami innych wyznań. Obok modlitwy, która sytuuje nas przed Bogiem, stajemy razem obok siebie i wobec siebie. Każde spotkanie osób może stać się darem niezwykłym, tym bardziej takie, które rodzi się ze wspólnej motywacji, ma charakter pokojowy i wspólny cel. Po nabożeństwach ich uczestnicy biorą udział w posiłku (agapie). Niekiedy wspólne dzielenie się „chlebem” w prosty sposób zbliża do siebie ludzi. Stwarza szansę na pozbycie się ukrytych lęków, uprzedzeń, podejrzliwości w stosunku do osób duchownych czy świeckich innych wyznań. Nosimy bowiem w sobie ślady nieufności i obawy, które nagromadziły się przez wiele lat istniejącej wrogości i podziałów. Dlatego też spotkania te, mniej czy bardziej oficjalne, mogą sprzyjać lepszemu poznaniu nie tylko tego, co nas dzieli, lecz i tego, co nas łączy.
Tygodniowi towarzyszą różne inicjatywy…
– Oprócz nabożeństw w ramach Tygodnia Modlitw podejmowane są inne inicjatywy o charakterze naukowym (konferencje, sympozja), kulturalnym (wystawy, konkursy, występy itp.) lub praktycznym (dzieła charytatywne i inny rodzaj współpracy). Daje się wciąż zauważyć, że stoimy przed bardzo ważnym wyzwaniem – z którym notabene niełatwo sobie radzimy – a mianowicie, zwiększaniem depozytu wzajemnego zaufania i troski o każde dobro wspólne. Należy przyznać, że jest to bardzo trudne. Myślę sobie, że gdyby nie było tej okazji, jaką stanowi Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan, o wiele trudniej przychodziłoby podejmowanie prób bliższego kontaktu i dialogu międzywyznaniowego. Przyjęta przez Kościoły praktyka tego Tygodnia ośmiela wiernych różnych wyznań do przekraczania granic, uprzedzeń, do przekraczania progów świątyń innych wyznań, do takich zachowań, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu byłyby niemożliwe bez naruszenia uprawnionego zachowania religijnego.
Mówiąc zatem o roli, znaczeniu i sensie Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan, należy podkreślić, że jest to co roku wielkie wydarzenie w Kościele powszechnym. W jego obchodach uczestniczy większość wyznań chrześcijańskich. I chociaż niekiedy Tydzień ten może komuś jawić się jako czas rutynowych działań lub wielce sformalizowanych spotkań, powinno się go traktować jako wielki dar od Boga. Myśląc o tym, że głównie od nas zależy, jak ten czas zostanie wykorzystany, wierzymy też, iż w kwestiach życia religijnego, w tym budowania jedności chrześcijan, pierwsze miejsce bez wątpienia zajmuje Trójjedyny Bóg obecny w Kościele.
Na to zdaje się wskazywać hasło tegorocznych obchodów: „Aby byli jedno w Twoim ręku”…
– Te słowa wzięte są z Księgi Proroka Ezechiela (Ez 37, 17). Jest bowiem tak, że każdego roku materiały na Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan przygotowują chrześcijanie z kolejnego kraju. Nad tym czuwa Kościół katolicki (Papieska Rada ds. Popierania Jedności Chrześcijan) i Światowa Rada Kościołów (Komisja „Wiara i Ustrój”). W tym roku materiały przygotowywali chrześcijanie z Korei, kraju, w którym obok podziału religijnego istnieje także podział geograficzny i polityczny. Problem jedności ma zatem wymiar wyznaniowy i narodowy. Być może spotęgowana tęsknota za jednością zainspirowała wybór tego hasła, które jest tak wymowne. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę kontekst wypowiedzi u proroka Ezechiela, w której użyty jest obraz dwóch oddzielnych kawałków drewna: „Złącz je z sobą jedno z drugim w jeden kawałek drewna, tak by w ręku twoim stanowiły jedną całość” (Ez 37, 17). Obraz ten znakomicie odzwierciedla sytuację w podzielonym chrześcijaństwie. Podobny symbol, w postaci rozdartego krzyża, mogliśmy widzieć przy ołtarzu papieskim w Drohiczynie, w czasie pielgrzymki Jana Pawła II do Polski w 1999 roku. Rozdarcie i podział są zaprzeczeniem zbawczego dzieła Boga i prawdziwie głębokiego odczucia człowieka.
W materiałach przygotowanych przez Radę Konferencji Episkopatu Polski ds. Ekumenizmu znajduje się stwierdzenie, że „jedność wyznawców Chrystusa przyczynia się do odnowienia ludzkości”. Jak to rozumieć?
– Należy stwierdzić, że jedność wyznawców Chrystusa jest już ich odnowieniem, ponieważ pojednanie z Chrystusem odnawia człowieka. W modlitwie zanoszonej do Boga Ojca Jezus Chrystus prosił o jedność: „Aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty mnie posłał” (J 17, 21). Te bardzo znane w ekumenizmie słowa modlitwy ujawniają, że jedność chrześcijan w Bogu jest ich odnową – odnawia ich bowiem więź szczególna, którą jest miłość Chrystusowa. Jedność wyznawców Chrystusa jest darem i owocem ekumenii i ona sprawia, że świat (ludzkość) przez wiarę włącza się w tę jedność. To tłumaczy powyższe stwierdzenie, że „jedność wyznawców Chrystusa przyczynia się do odnowienia ludzkości”. Widać wyraźnie, że działalność ekumeniczna, przez którą dokonuje się pojednanie chrześcijan, ma ogromny wpływ na działalność misyjną, której celem jest odnowienie ludzkości.
Ten kontekst misyjny jest ważny, gdy chodzi o genezę narodzin ekumenizmu: misjonarze sygnalizowali problemy w głoszeniu Chrystusa ludziom w krajach misyjnych, którzy zupełnie nie mogli zrozumieć, dlaczego Ewangelię głoszą im ludzie różnych wyznań. Problem dotyczy wiarygodności, „aby świat uwierzył”. Ten kontekst ewangelizacyjny, misyjny ekumenizmu jest chyba dziś zbyt mało ukazywany?
– Powiedzenie, że ekumenizm zrodził się z misji, jest zbytnim uproszczeniem, chociaż niewątpliwie fakt ten stanowi jedną z bardzo ważnych i namacalnych przyczyn. Do misjonarzy przybywających z Europy do Azji, Afryki czy Ameryki Południowej zwracano się z pretensjami, że przywożąc Ewangelię, przywożą ze sobą podziały. To historyczne doświadczenie nie jest jedynym powodem, który skłania Kościół do zajęcia się dialogiem ekumenicznym. U podłoża ożywienia ekumenicznego leży inspiracja duchowa i teologiczna. Prowadzi ona chrześcijan różnych wyznań do odczytywania woli Boga względem świata. Nasze działanie misyjne, jeśli jest pozbawione troski o jedność samych chrześcijan, staje się hipokryzją i antyświadectwem. Nie można zapominać, że głoszenie Chrystusa narodom ma prowadzić do wewnętrznej jedności z Bogiem i jedności rodzaju ludzkiego. Zasadniczym argumentem uwiarygodniającym głoszone orędzie jest jedność wyznawców Chrystusa. Podzielony Kościół jest zgorszeniem. Chrystus wyznacza swym uczniom dwa dopełniające się kierunki działania: jednania wewnętrznego człowieka z Bogiem i jednania ludzkości między sobą. Albowiem zbawcze dzieło Boże jest zasadniczo dziełem jednania, które dokonuje się przez misje i ekumenizm. Jeden i drugi kierunek działań uczniów Chrystusa wzajemnie się wspierają i dopełniają. Obok motywacji misyjnej i teologicznej w działaniu ekumenicznym niemałą rolę pełni motywacja antropologiczna, którą jest pragnienie człowieka ukierunkowane na jedność i wspólnotowość życia.
Raporty o prześladowaniach chrześcijan ukazują, że chrześcijaństwo jest dziś najbardziej prześladowaną i dyskryminowaną religią w świecie. Prześladowania dosięgają zarówno katolików, jak i chrześcijan innych wyznań. Ukazuje to jeszcze jeden wymiar ekumenizmu – wymiar męczeństwa, „ekumenizm krwi”. Czy wspólne i zdecydowane reagowanie na takie wydarzenia jak np. pogromy wyznawców Chrystusa w Indiach, prześladowania w Iraku, w krajach Afryki, nie są pilnym wyzwaniem naszych czasów dla poszczególnych Kościołów i wspólnot chrześcijańskich? Życie pokazuje, że jeżeli chrześcijanie nie będą upominać się o los swych współbraci w wierze, to na polityków, poszczególne rządy, organizacje międzynarodowe trudno liczyć.
– Chrześcijanin powinien reagować na każdą biedę, na każdą niesprawiedliwość i prześladowanie, bez względu na to, wyznawców jakiej religii czy wyznania ono dotyczy. Podobnie i w przypadku często występujących prześladowań, krwawych i niekrwawych, które dotyczą chrześcijan. Solidarne przeciwstawienie się złu dobrem ma ogromną siłę, moc i wymowę. Jest to autentyczna droga nie tylko głoszenia, ale i urzeczywistniania królestwa Bożego na ziemi.
W Tygodniu Modlitw o Jedność Chrześcijan będzie możliwość zaznaczenia jedności z prześladowanymi. Oprócz modlitwy w tej intencji, która będzie swoistym głosem protestu wobec aktów prześladowczych i jednocześnie duchowym wsparciem prześladowanych, dodatkowym gestem pomocy, o wymiarze raczej symbolicznym, będzie zbiórka pieniężna przeznaczona na ten cel. Od kilku lat wspólnie zbierane ofiary, w ramach „oddziału warszawskiego”, w czasie nabożeństw ekumenicznych przeznaczane były na realizację określonego celu.
Jakie są podstawowe warunki odpowiedzialnego zaangażowania ekumenicznego, aby dialog ekumeniczny nie stawał się zagrożeniem dla wiary i tożsamości katolickiej?
– Zachęta do prowadzenia działalności ekumenicznej, która płynie zarówno ze Stolicy Apostolskiej, jak i z innych gremiów kościelnych, podkreśla jednocześnie potrzebę zachowania autentyzmu. Skutkiem błędnie przeżywanego ekumenizmu, bez względu na tradycję wyznaniową, może być indyferentyzm, relatywizm czy też tzw. fałszywy irenizm. Należy pamiętać, że w ciągu wieków ukształtowały się różne tradycje chrześcijańskie, w których istnieją nie tylko różnice, które nie muszą być przyczyną podziału, ale i rzeczywiste sprzeczności i braki dotyczące kwestii dogmatycznych, strukturalnych, praktyk sakramentalnych i kultu. Zatem dowolność postępowania powodująca utratę tożsamości może prowadzić do mijania się z Prawdą. „Umiłowanie prawdy – napisał Jan Paweł II – jest najgłębszym wymiarem autentycznego dążenia do pełnej komunii między chrześcijanami” (Ut unum sint, 36). Papież dał też krótką definicję dialogu ekumenicznego, w którym potrzebna jest miłość do rozmówcy i pokora wobec prawdy, którą się odkrywa i która może się domagać zmiany poglądów i postaw.
Dialog ekumeniczny nie polega na zręcznie prowadzonej dyplomacji, nie jest negocjacją czy kompromisem uzyskanym za cenę ustępstw dogmatycznych. W szczerym i autentycznie prowadzonym dialogu ekumenicznym nie ma przegranych, obie strony odnoszą zwycięstwo. Dialog ekumeniczny jest nie tylko rozmową, zrozumieniem, spotkaniem, wymianą myśli, ale i wymianą darów. Tym, którzy tracą cierpliwość z braku spektakularnego pojednania, coś w rodzaju złożenia dwóch oddzielonych kawałków drewna w jedno, należy przypomnieć, że ekumenizm jest istotą całego życia chrześcijańskiego polegającego na nieustannym zabieganiu o coraz pełniejszą jedność ochrzczonych.
Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan kończy się tradycyjnie w święto Nawrócenia św. Pawła. Z racji obchodzonego Roku Apostoła Narodów nabiera to chyba szczególnego znaczenia i zwraca uwagę na bardzo istotny proces „nawrócenie”?
– To, co pan redaktor w poprzednim pytaniu sygnalizował, ten postulat autentycznego dialogu, nienarażającego jego uczestników na uchybienie prawdzie, zaczyna się od dialogu z Panem Bogiem. Polega on na słuchaniu Boga, wierze i nawróceniu. W przypadku św. Pawła dokonało się coś, co jest wielkim znakiem i symbolem dla innych wierzących. Święty Paweł był przecież człowiekiem wierzącym i kochającym Boga, gotowym walczyć, prześladować i zabijać w Jego imię. Postawy swej nie zmienił na skutek własnych przemyśleń, lecz w wyniku wydarzenia, którym było spotkanie z Chrystusem zmartwychwstałym. Dokonane nawrócenie spowodowało przemianę stylu życia. Nie prześladował już ani nie zabijał w imię Boga, lecz sam cierpiał prześladowania i poniósł śmierć dla imienia Bożego. Spotkanie z Chrystusem, „Prawdą, Drogą i Życiem”, poznanie Prawdy pojednało go w pełni z Bogiem i braćmi.
Dziękuję za rozmowę.
