Źródło najważniejsze, bo prawdziwe
Z Anną Marią Sztabą z argentyńskiej Polonii, reprezentującą organizację „Bartosz Głowacki” w Buenos Aires i Unię Stowarzyszeń i Organizacji Polskich Ameryki Łacińskiej, rozmawia Katarzyna Cegielska
Choć mieszka Pani w dalekiej Argentynie, odwiedziła Pani Radio Maryja w Toruniu.
– Miałam taką okazję podczas pobytu w Toruniu na XI Forum Polonijnym organizowanym w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej. Gościłam wtedy w Radiu Maryja i Telewizji Trwam.
Kto słucha Radia Maryja w Argentynie?
– Słuchają ci, którzy mają dostęp do internetu. Jest bardzo dużo osób i rodzin, które są zainteresowane Radiem Maryja, ale nie mogą sobie pozwolić na kupno komputera czy zainstalowanie internetu. Ja też słucham Rada Maryja przez internet. Najbardziej lubię komentarze, jakie są codziennie emitowane na temat sytuacji w Polsce. Słuchamy z rodziną, co mówią osoby znające się na rzeczy i zorientowane w polskiej sytuacji, żeby mieć realne wyobrażenie o tym, co dzieje się w Polsce. Bardzo nas ciekawi sytuacja w Polsce, jak się będzie ona rozwijać.
Czy mają Państwo dostęp także do innych mediów?
– Wiemy, że źródło, jakim jest Radio Maryja czy „Nasz Dziennik”, jest najważniejsze i przede wszystkim prawdziwe. Czasem wpadają nam w ręce jakieś gazety i porównujemy zawarte tam informacje. Ale nas to nie interesuje, bo wiemy, jakiego rodzaju to są gazety.
Wiem, że borykają się Państwo w Argentynie z problemem tzw. czarnej listy, wiele osób jest niezauważanych przez polskie placówki dyplomatyczne. Także ambasador prof. Zdzisław Ryn został odwołany, gdyż okazał się niewygodny dla polskiego rządu…
– Nie powiedziano mi tego osobiście, ale o istnieniu „czarnej listy” wiem od osób, które pracują w Domu Polskim i w Związku Polaków w Argentynie. Więc nie narażam się i nie chodzę do ambasady. Kiedy był pan ambasador Ryn, panowała zupełnie inna atmosfera: serdeczna, życzliwa, pan profesor chciał zjednoczyć wszystkich Polaków. Teraz nie mamy ambasadora, odczuwamy brak jakiegokolwiek wsparcia z Polski.
Podczas XI Forum Polonijnego w Toruniu czy także podczas dorocznych walnych zebrań Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich Ameryki Łacińskiej miała Pani kontakt z młodymi ludźmi studiującymi w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej. Jak ich Pani ocenia?
– Widzę, że te młode osoby są na wysokim poziomie, zarówno te, które przyjechały tutaj do Montevideo na staż, jak i te, z którymi spotkałam się w Toruniu. Są naprawdę dobrze wykształceni i bardzo dzielni. Na tej podstawie uważam, że Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej ma bardzo wysoki poziom. Oby takich uczelni mogło w Polsce powstać jak najwięcej w wielu miejscach, nie tylko w Toruniu. Wtedy może pewna myśl o narodowości, o patriotyzmie wpoiłaby się w młode polskie pokolenie.
Dziękuję za rozmowę.
