Pomnik tych, którzy zginęli na drogach

Rocznie na naszych drogach ginie prawie 6 tys. osób. To wielkie tragedie dla tych, którzy nagle tracą męża, żonę, rodziców czy dziecko. By wesprzeć te osoby oraz upamiętnić tych, którzy odeszli, w sanktuarium błogosławionej Karoliny Kózkówny w Zabawie koło Tarnowa powstaje szczególny projekt pod nazwą „Przejście”.

Jak wyjaśnia ks. Zbigniew Szostak – kustosz sanktuarium bł. Karoliny, pomysł budowy takiego miejsca pamięci podsunął ks. prof. Janusz Królikowski. – Szukaliśmy jakiegoś znaku, który potwierdziłby słuszność tej inicjatywy – wyznaje ks. Szostak. Wtedy do Zabawy przyjechali rodzice dwóch Karolin, które zginęły w 2005 roku w wypadku autokarowym pielgrzymki maturzystów z Białegostoku na Jasną Górę. – Ci rodzice przyjechali do Zabawy, dlatego że w Radiu Maryja ogłoszono w czasie rekolekcji dla rolników, że chcemy taką ideę podjąć, więc przybyli tutaj, by szukać wsparcia – wyjaśnia ksiądz kustosz. Po pobycie w sanktuarium rodzice maturzystek wysłali list do księdza kustosza, w którym dzielą się swoimi refleksjami na temat pobytu w Zabawie. „Dnia 25 lipca 2008 r., my, rodzice Karolin, które zginęły w pielgrzymce maturzystów z Białegostoku na Jasną Górę, odwiedziliśmy sanktuarium bł. Karoliny Kózkówny w Zabawie. (…) Dzień pobytu w tym cudownym miejscu był dniem pięknych rekolekcji. Pokój ducha, którego tu zaznaliśmy, utwierdził nas w tym, abyśmy byli spokojni o nasze dzieci. Wierzymy, że biegają one z Karoliną Kózkówną po niebiosach i radują się miłością Bożą” – napisali we wzruszającym liście do księdza kustosza rodzice maturzystek. Zwracają w nim także uwagę, jak bardzo istotny jest kontakt z osobami, które przeżyły podobną tragedię, którzy w wierze dźwigają ten sam krzyż. „Widzimy głęboki sens istnienia takiego miejsca. Miejsca, gdzie najbliżsi, pełni bólu i często pozostający w rozpaczy, mogliby przywieźć swój krzyż i podzielić się swoim cierpieniem z innymi, by umieli oni znaleźć sposób na życie. Chętnie przyjedziemy, by wspólnie się modlić na Drodze Krzyżowej oraz podzielić się swoimi przeżyciami, by pomóc sobie i innym znieść tęsknotę” – dodają rodzice. Na zakończenie listu padają słowa, o które chyba najbardziej chodziło inicjatorom pomysłu: „Bardzo pragniemy, aby w tym sanktuarium znalazło się miejsce poświęcone ofiarom wypadków drogowych, gdzie wszyscy cierpiący z powodu straty najbliższych, mogliby razem spotykać się, wspólnie się modlić, rozmawiać i dzielić się swoimi przeżyciami”. – To było dla nas potwierdzeniem, że potrzeba takiego miejsca – dodaje ks. Szostak.


Krzyż jako znak pamięci


Drugim aspektem, na który zwracał uwagę ks. prof. Królikowski, jest to, że coraz więcej krzyży staje przy poboczach dróg w naszym kraju. Przypominają one o wielkiej tragedii, jaka się wydarzyła. Zginął ktoś bliski – rodzic, dziecko, ukochana osoba. Jak zauważa ksiądz profesor, przy polskich drogach stoi wiele krzyży, które upamiętniają ofiary wypadków drogowych, a także – w wielu przypadkach – zostały postawione przez tych, którzy uznają, iż doznali „cudownego” ocalenia z wypadku. Mają charakter upamiętniający i wotywny. Można je spotkać w najbardziej różnorodnych miejscach: przy drodze, w rowie, na drzewach przydrożnych, na skrzyżowaniach i rondach. Jednak nie zawsze krzyże są tam otaczane należytą czcią, ludzie się do nich przyzwyczaili i straciły one trochę swoją wymowę przestrzegającą przed brawurą za kierownicą. Co więcej, rodziny osób, które zginęły, mają utrudniony dostęp do tych krzyży. Niejednokrotnie, by się przy nich pomodlić, pozostawić kwiaty czy zapalić znicz, narażają dodatkowo własne życie. Dlatego ks. prof. Królikowski zaproponował, żeby stworzyć specjalne miejsca, w których można by te krzyże ustawiać, gdzie będą one otoczone należytą czcią i do których będą mogły przybywać rodziny osób, które tragicznie zginęły na drogach.


Pomoc dla tych, którzy zostali


Projekt „Przejście” ma służyć nie tylko upamiętnianiu ofiar wypadków drogowych, ale ma także być miejscem prowadzącym do pojednania między ofiarami i sprawcami, a ofiarom wypadków i ich rodzinom ma w przyszłości służyć pomocą w pogodzeniu się z przeżytą tragedią. Docelowo znalazłby tutaj swoje usytuowanie także ośrodek pomocy psychologicznej dla osób, które doznały rozmaitych urazów w związku z wypadkami drogowymi. Tu fachowcy służyliby także konkretną konsultacją medyczną czy prawną.


Modlitwa na pierwszym miejscu


Pierwszorzędny cel, jakim jest upamiętnienie ofiar wypadków komunikacyjnych, spełniałby nie tylko pomnik, którego projekt jest wstępnie przygotowany, ale również księga ofiar. Pierwsze wpisy znalazły się w niej podczas tegorocznych uroczystości z okazji Światowego Dnia Pamięci o Ofiarach Wypadków Drogowych, który był obchodzony 17 listopada 2008 roku. Wtedy także został postawiony na terenie sanktuarium pierwszy krzyż upamiętniający ofiarę wypadku drogowego.

Jednak najważniejsza w całym dziele upamiętnienia ofiar wypadków komunikacyjnych jest stała modlitwa nie tylko za tych, którzy zmarli w wyniku takiego wypadku, ale także za wszystkich poszkodowanych oraz tych, którzy na co dzień uczestniczą w akcjach ratunkowych – za policjantów, ratowników i lekarzy.


Karolina wzorem


Sanktuarium w Zabawie to miejsce wyjątkowe, poświęcone błogosławionej Karolinie Kózkównie. Ta 17-letnia dziewczyna, która oddała życie w obronie czystości, jest dziś dla młodych ludzi szczególnym wzorem. Co więcej, sanktuarium jest związane z jej miejscem męczeństwa, więc niejako naturalnie mogłoby być punktem odniesienia dla tych, którzy przeszli przez życiowy dramat, doznając jakiejś szkody na drodze, tracąc swoich najbliższych, załamując się i szukając drogi do pogodzenia się z doznanym bólem. Karolina pokazuje, że w najtrudniejszych sytuacjach trzeba się zwrócić do Boga.

Każdego 18. dnia miesiąca, a więc w dzień, w którym błogosławiona Karolina została zamordowana, w sanktuarium w Zabawie organizowana jest Droga Krzyżowa szlakiem jej męczeństwa. Przy XIII stacji – Pan Jezus zdjęty z Krzyża – wierni modlą się w intencji ofiar wypadków drogowych.


Dwie drogi


Obecnie jest opracowywana koncepcja pomnika autorstwa dr. Jacka Kucaby. Jak wyjaśnia artysta, rzeźba „Przejście” wpisuje się w ideę powstającego ośrodka terapeutycznego dla osób poszkodowanych w wypadkach, rodzin ofiar i być może tych, którzy wypadki spowodowali. Celem jest powołanie nie tyle pojedynczego obiektu, ile przestrzeni, w której będzie można się zastanowić, medytować.

Zgodnie z koncepcją, pomnik ma ukazywać dwie drogi, po których kroczą osoby po stracie bliskiego – na jedną wkracza się samotnie, a na drugą – łącząc się w bólu z innymi. Sama rzeźba – o czystej i oszczędnej formie – jest więc symbolicznym zderzeniem dwóch naprzeciwległych dróg. Każda z nich w pewnym momencie zmienia swe położenie z horyzontalnego na wertykalne, stając się pionowymi ścianami. Na ich styku sytuuje się miejsce owego przejścia. Wokół rzeźby będzie miejsce na kolejne krzyże, które będą symbolizowały ofiary wypadków. Od rzeźby będą się także rozchodziły mniejsze ścieżki, prowadzące do usytuowanych w plenerze miejsc do rozmyślań i odpoczynku. „Zamiarem rzeźby jest powołanie przestrzeni kontemplacji dostępnej dla oka oraz przestrzeni dostępnej dla ducha, myśli i uczuć tej szczególnej społeczności. To hołd dla świadomości zbuntowanej przeciw przemijaniu. To wspomnienie przejścia ku Niebu tych, którzy odeszli. I przejście tych, którzy zostali, ku pamięci o tych, którzy odeszli” – pisze o swym projekcie autor. W ramach tego projektu zaproponowano także tworzenie lasu pamięci, w którym każdy będzie mógł posadzić drzewo jako symbol pamięci o tych, którzy nagle odeszli.


Miejsce, które daje nadzieję


Jedną z pierwszych kart do księgi pamięci włożyła pani Ania, która w wyniku wypadku samochodowego straciła jedynego syna Sławka. Uczestniczyła też w poświęceniu placu pod pomnik. „Grób jest miejscem bardzo intymnym, miejscem wiecznego spoczynku dla naszych ukochanych, dla mnie jest miejscem spoczynku cząstki mojego ciała, cząstki mnie samej, ale jest też miejscem, gdzie dopada nas świadomość, że tak naprawdę pozostaliśmy sami” – pisze w swoim świadectwie matka. Podkreśla, że stworzenie takiego miejsca pamięci dla wszystkich osób w żałobie po swoich bliskich daje szansę połączyć się w bólu z innymi, ale też nadzieję, że i ci, którzy od nas odeszli, mają możliwość duchowego obcowania w grupie. „Poza tym, jak chyba każda matka po stracie syna, obawiam się zapomnienia mojego dziecka przez świat i ludzi, z biegiem lat koledzy, znajomi zapominają i nie mam o to żalu, bo każdy ma swoje życie i musi sam je przeżyć, ale chciałabym, by pamięć o moim synku pozostała wieczna. Czy można wymarzyć sobie lepsze miejsce? Stworzenie takiego miejsca jest piękną ideą dającą nam, którzy musieli pożegnać się ze swoimi ukochanymi zbyt wcześnie, na stworzenie wiecznej pamięci tych, którzy odeszli. Takie miejsce jest dla mnie światełkiem nadziei na możliwość nauczenia się życia ze swoim bólem”.


Księga miłości


Jak wyjaśnia ksiądz kustosz, do tej pory odbyły się dwa spotkania księży, psychologów i przedstawicieli organizacji zajmujących się pomocą osobom po wypadkach drogowych. 16 listopada poświęcono plac pod pomnik. – Mamy nadzieję, że w przyszłym roku, kiedy będziemy świętować kolejny Światowy Dzień Pamięci o Ofiarach Wypadków Drogowych, ten pomnik już stanie – podkreśla ks. Szostak. – W tej chwili zachęcamy osoby, które straciły kogoś bliskiego w wypadku komunikacyjnym, aby przygotowywały karty pamięci do naszej księgi – dodaje. Ksiądz kustosz zachęca także, by osoby, które dotknęła tragedia utraty kogoś bliskiego, przyjeżdżały 18. każdego miesiąca właśnie na Drogę Krzyżową szlakiem męczeństwa błogosławionej Karoliny. Po niej będzie możliwość złożenia kart w księdze pamięci. – Zachęcamy również, aby tego dnia jako znak solidarności z tymi, którzy odeszli w wypadkach, i z tymi, którzy stracili kogoś bliskiego i cierpią, zapalić światło na zewnątrz domu – apeluje ksiądz kustosz.


Maria Popielewicz
drukuj