Minister w Indiach był, ale o pogromy nie zapytał

„Z wielkim bólem i przerażeniem śledzimy kolejne doniesienia o prześladowaniach chrześcijan na terenie Republiki Indii. Nie możemy zrozumieć, jak to jest możliwe, że w praworządnym państwie trwają prześladowania na masową skalę naszych braci i sióstr w wierze pod hasłem 'zabijcie chrześcijan i zniszczcie ich instytucje'”. Taki list wystosowali do Chandry Mohana Bhandari, Ambasadora Republiki Indii, uczestnicy wczorajszej pikiety przed hinduską placówką dyplomatyczną w Warszawie. Niestety, obecne władze nie widzą potrzeby podjęcia działań dyplomatycznych w celu zwiększenia bezpieczeństwa chrześcijan w Indiach.



Protest zorganizowały: Społeczny Komitet „Solidarni z Prześladowanymi w Indiach”, Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Księdza Piotra Skargi oraz Krucjata Młodzi w Życiu Publicznym. „Dotychczasowy bilans prześladowań napawa grozą: 500 ofiar śmiertelnych, 18 tysięcy osób poważnie rannych, w tym duchowni, zakonnice, 4640 spalonych domów chrześcijan, 53 tysiące chrześcijan bez dachu nad głową, 315 zniszczonych wiosek, 149 zniszczonych kościołów” – napisali w liście do ambasadora organizatorzy protestu.

– Chcemy zwrócić uwagę na to, że w Indiach cały czas są prześladowani i zabijani chrześcijanie, natomiast opinia społeczna, po pierwsze, nie jest o tym dobrze poinformowana, a po drugie, raczej jest nieczuła na to, co się dzieje – powiedział Jacek Sapa ze Społecznego Komitetu „Solidarni z Prześladowanymi w Indiach”. – Zwróciliśmy się do pana ambasadora z apelem w imieniu organizatorów pikiety, aby wpłynął na władze Indii, by podjąć jakieś kroki wobec tych prześladowań, które przybrały skalę ogromną: ponad 500 osób zabitych, morduje się księży i zakonnice – dodaje Piotr Kucharski ze Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Księdza Piotra Skargi. Zwraca uwagę, że prześladowania ludności chrześcijańskiej w Indiach dokonują się przy bierności władz tego kraju i całego cywilizowanego świata.

Parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości przygotowali projekt sejmowej uchwały, w której zawarte są dwa postulaty: uzyskanie informacji od rządu na temat prześladowań i zmobilizowanie go do działania na forach międzynarodowych. – Chodzi o poruszenie tej sprawy i naciskanie na nasz rząd, żeby władze federalne Indii w większym stopniu zainteresowały się tą sprawą – mówi poseł Paweł Kowal, który pracował nad przygotowaniem projektu uchwały. – Jeżeli nie umiemy reagować i pozwalamy na to, że obok nas dzieją się jednak rzeczy straszne, wtedy źle to o nas świadczy – dodaje.

Również senator Ryszard Bender (PiS) uznał za właściwe wystosownie pisma do premiera Donalda Tuska z prośbą o podjęcie dyplomatycznej interwencji w Indiach. „Panie Prezesie Rady Ministrów. Jest pan katolikiem, kieruje pan rządem państwa od ponad tysiąca lat w większości katolickim. Liczę na pana religijną wrażliwość i mam nadzieję, że podejmie pan kroki dyplomatyczne, które ulżą w Indiach naszym braciom, w naszej wierze katolickiej i zakończą ich prześladowania” – napisał.

Próbowaliśmy wczoraj dowiedzieć się, dlaczego rząd polski nie przedsięwziął żadnych działań, by wyjaśnić ze stroną indyjską sytuację chrześcijan w tym kraju. Ministerstwo Spraw Zagranicznych w przesłanym nam oświadczeniu informuje, że „państwa członkowskie UE, w tym Polska, wyrażając zainteresowanie problemem prześladowań chrześcijan, doceniają działania rządu premiera Indii Manmohana Singha, który m.in. potępił wydarzenia w Orisie i skierował zwiększoną liczbę sił porządkowych do miejsc podobnych zdarzeń”. „Państwa UE stoją na stanowisku, że oficjalne 'upominanie’ Indii przyczyniłoby się do pogorszenia sytuacji chrześcijan w tym kraju. Zarówno polskie urzędy konsularne, jak i ambasada RP w Indiach na bieżąco monitorują sytuację w tym kraju pod kątem bezpieczeństwa obywateli polskich. Do chwili obecnej nie zaistniały żadne sytuacje, które powinny wywołać zaniepokojenie polskich władz w tym przedmiocie. Jeżeli pojawiłyby się jakiekolwiek niepokojące sygnały dotyczące bezpieczeństwa polskich obywateli, MSZ podejmie odpowiednie kroki” – czytamy w piśmie resortu.

Zbytnio zainteresowany sytuacją chrześcijan w Indiach nie był również szef MON Bogdan Klich, który właśnie zakończył wizytę w tym kraju. Spotkał się z tamtejszym ministrem obrony Shri A. K. Antonym. Ale rozmawiano tylko o współpracy wojskowej.


Jacek Dytkowski
drukuj