Jemy coraz więcej miodu

W tym roku produkcja miodu w Polsce wyniesie około 18-20 tys. ton – wynika z szacunków ministerstwa rolnictwa i Polskiego Związku Pszczelarskiego. Z tego powodu ceny miodu powinny się utrzymać na poziomie z ubiegłego roku. Ważne dla pszczelarzy jest to, że rośnie jego spożycie w kraju, ale martwią coraz większe problemy z hodowlą pszczół, bo wiele rodzin jest zagrożonych z powodu chorób i stosowania pestycydów w rolnictwie. Potencjalnym zagrożeniem dla pszczół są także rośliny modyfikowane genetycznie (GMO).



W tym roku niższa może być ilość miodu rzepakowego, ale bardzo dobrze zapowiada się produkcja miodu lipowego czy też z akacji, malin i gryki. Nie powinni również narzekać amatorzy miodu spadziowego i wrzosowego.

Z analiz ministerstwa rolnictwa wynika, że ceny miodu powinny się utrzymać na poziomie z ubiegłego roku. Kilogram miodu rzepakowego kosztuje w skupie maksymalnie około 6 złotych. Inne rodzaje miodu są o kilka złotych droższe. Oczywiście, klienci kupujący ten przysmak w sklepach muszą jeszcze zapłacić marżę handlową, co oznacza wzrost ceny o kilkadziesiąt procent – kilogram najpopularniejszych gatunków kosztuje około 10-12 złotych. Najdroższe nadal będą miody spadziowe i wrzosowe. Za te drugie będziemy musieli zapłacić nawet 35-40 zł za kilogram. To efekt tego, że miody wrzosowe posiadają unijny certyfikat produktu regionalnego „Miód wrzosowy z Borów Dolnośląskich”. Ponieważ pszczelarze mają niewielu klientów w kraju na akurat ten gatunek miodu, muszą się ratować eksportem, głównie do Niemiec. Notowania cenowe wskazywałyby na to, że sytuacja na rynku jest stabilna, ale to tylko pozory. Pszczelarze narzekają bowiem na wiele problemów, jakie ich dotykają.

Szacuje się, że hodowlą pszczół zajmuje w Polce ponad 40 tys. osób, które mają około miliona pszczelich rodzin. Niestety, w poprzednim i w tym roku znaczna część hodowli jest zagrożona. Wiele rodzin zginęło i pszczelarze ponieśli spore straty. Do końca nie wiadomo, jakie były powody wymierania pszczół. Najczęściej wini się za to choroby (głównie warroza), ale swoje zrobiło także stosowanie przez rolników szkodliwych pestycydów. Poza tym Polski Związek Pszczelarski ma poważne obawy, że pszczołom może zaszkodzić uprawa roślin modyfikowanych genetycznie (GMO). Co prawda w Polsce takich upraw jest niewiele i mają one jeszcze eksperymentalny charakter, ale hodowcy pszczół obawiają się, że gdyby doszło do ich rozszerzenia, będą mieli dodatkowe problemy. Tym bardziej że w krajach zachodnich już zaobserwowano negatywny związek między GMO a pszczołami. W dodatku tamtejsi konsumenci nie chcą kupować miodu, który powstaje z nektaru kwiatów roślin modyfikowanych.

Odrębnym problemem jest rozdrobnienie naszego pszczelarstwa, co utrudnia inwestycje. Poza tym z racji na średni wiek pszczelarzy (prawie 60 lat) ubywa stopniowo osób zajmujących się prowadzeniem uli.

Co jednak ważniejsze, Polacy jedzą coraz więcej miodu: teraz na jednego statystycznego Polaka przypada nieco ponad 600 gramów, a jeszcze kilka lat temu było to niecałe pół kilograma. To już niemal tyle, ile wynosi średnia europejska. Co więcej, sporo miodu importujemy, bo nasza krajowa produkcja jest niewystarczająca. – Rzeczywiście, mamy coraz więcej kupujących – mówi Karolina Potkańska, współwłaścicielka jednego ze sklepów z miodem w Warszawie. – Mimo że i ceny są coraz wyższe. Oczywiście, sprzedajemy najwięcej tańszych miodów, ale i te rzadszych gatunków są chętnie kupowane – dodaje.

Najpewniej przekonaliśmy się do walorów smakowych i wartości odżywczych miodu. Dietetycy od dawna mówią, że jest to naturalny produkt żywnościowy, zawierający dużo witamin i innych substancji niezbędnych człowiekowi do życia i prawidłowego rozwoju. Część konsumentów np. stosuje miód zamiast cukru, ale trzeba pamiętać, że wiele potraw charakterystycznych dla naszej kuchni także zawiera miód.

Swoje w tej sytuacji robi też dobrze prowadzona akcja promocyjna pod hasłem „Życie słodkie jak miód”. Jest ona prowadzona również dzięki finansowemu wsparciu państwa i budżetu unijnego. Poza tym część działań wspierających sektor pszczelarski będzie prowadzona w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013. Chodzi m.in. o odbudowę pogłowia pszczół, ochronę przed warrozą i poprawę jakości miodu i innych produktów pszczelarskich.


Krzysztof Losz
drukuj