W OBRONIE POLSKI I EUROPY
Polska między historią a geopolityką
Biskupowi Polowemu WP
Tadeuszowi Płoskiemu
15 sierpnia 1920 r., dokładnie w święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, a w polskiej tradycji w dzień Matki Boskiej Zielnej – dowodzone osobiście przez Marszałka Piłsudskiego ostatnie rezerwowe dywizje Wojska Polskiego uderzyły od południowego skrzydła na milionową nawałę Armii Czerwonej stojącej u wrót Warszawy. Armia Czerwona już wtedy była najpotężniejszą, najliczniejszą i najbardziej nieludzką machiną wojenną w dziejach świata. Jej celem była nie tylko Warszawa, ale Berlin, Paryż, Londyn i inne stolice Europy. Takie rozkazy wydał na Kremlu premier Rosji Lenin, który jednoznacznie stwierdził, o co naprawdę toczy się wojna z Polakami: „Uważamy, że pod Warszawą znajduje się nie centrum rządu polskiego, ale centrum całego współczesnego systemu imperialistycznego oraz że okoliczności pozwalają nam wstrząsnąć tym światowym systemem i prowadzić politykę nie w Polsce, ale w Niemczech i w Anglii”. Sowieccy dowódcy, którzy mieli zrealizować ten komunistyczny podbój, też nie ukrywali, jakie są cele agresji. Bandyta, morderca i ludobójca Stalin (wtedy, w 1920 r., komisarz polityczny Frontu Południowego Armii Czerwonej) głosił, iż należy „…zniszczyć polskie przepierzenie pomiędzy Rosją a Europą”, bowiem oddziela ono rewolucje rosyjską i europejską. Dowódca Frontu Zachodniego, wybitny sowiecki strateg, marszałek Michaił Tuchaczewski, definiował znaczenie bitwy pod Warszawą: „Ruszając na Polskę – rzuciliśmy wyzwanie kapitałowi europejskiemu, a walka toczyła się na śmierć i życie. Było zupełnie jasne, że nawet w razie zupełnego rozgromienia Polski, nie przerwalibyśmy wojny. Wojna przelać by się musiała do krajów Europy”.
Józef Piłsudski – Naczelnik Państwa i Naczelny Wódz Wojska Polskiego – miał głęboką świadomość, że od jego decyzji i odpowiedzialności zależy nie tylko wolność Rzeczypospolitej. Już po 15 sierpnia Marszałek wspominał: „Ta wojna omal nie wstrząsnęła losami całego cywilizowanego świata, a dzieło zwycięstwa naszego stworzyło podstawy dziejowe”.
Do ponadczasowych kryteriów politycznych oceniających znaczenie Bitwy Warszawskiej należy zaliczyć charakterystykę obydwu państw walczących. Oto Polska w newralgicznym miejscu – w środku Europy – odzyskała półtora roku wcześniej niepodległość. Polska – z tradycyjnym dla Polaków poczuciem wolności. Polska z historycznym hasłem: Bóg – Honor – Ojczyzna, oraz z żołnierskim męstwem, bohaterstwem i determinacją przelewania krwi „za wolność naszą i waszą!”.
Oto Rosja, nazywana w XVIII-XIX wieku „kozackim imperium” albo „żandarmem Europy”, a w wieku XX „imperium zła”. Celem Rosji były zawsze podboje. Car Piotr Wielki głosił, że „Polska to nasz pomost do Europy, a Bałtyk – oknem na świat”. Tę carską doktrynę zmodernizowali w 1920 r. bolszewicy, dodając do niej komunistyczną ideologię i hasło „przez trupa Polski do serca Europy.”
Z perspektywy XXI w., w skali naprawdę globalnej, Bitwa Warszawska 15 sierpnia 1920 r. była jedną z trzech decydujących, najważniejszych bitew XX stulecia, obok bitwy o Midway w 1942 r. między USA a Japonią oraz bitwy stalingradzkiej 1943 roku. Rozumiał to Jan Paweł II. Ojciec Święty, modląc się na grobach poległych za Ojczyznę polskich żołnierzy na cmentarzu w Radzyminie, powiedział: „Cud nad Wisłą i zwycięstwo nad Armią Czerwoną to ważna data w naszej narodowej historii. Było to tak wielkie zwycięstwo, że nie dało się tego wytłumaczyć w sposób czysto naturalny i dlatego nazwane zostało Cudem nad Wisłą. Była to wielka bitwa historyczna o naszą i waszą wolność, naszą i Europy. Myślimy o żołnierzach, o oficerach, myślimy o wielkim wodzu Marszałku Józefie Piłsudskim, o wszystkich, którym zawdzięczamy to zwycięstwo”.
Józef Szaniawski
