Wrócą cła na zboże?

Polska złoży wniosek do Komisji Europejskiej o przywrócenie ceł ochronnych na unijne zboże. Dokument został przygotowany przez ministra rolnictwa Marka Sawickiego i skierowano go do akceptacji Komitetowi Europejskiemu Rady Ministrów. Dopiero potem zostanie przesłany do Komisji Europejskiej. Zdaniem naszego resortu rolnictwa, w ten sposób UE ma się uchronić przed zalewem tańszego ziarna z innych rynków, a dodatkowo chodzi o ustabilizowanie na polskim rynku spadających cen skupu.



O wniosku skierowanym do Brukseli poinformował minister rolnictwa Marek Sawicki. Polska chciałaby, żeby Komisja Europejska cofnęła swoją decyzję z 2007 roku, gdy doszło do zawieszenia ceł. Wówczas jednak sytuacja na rynku był zupełnie inna niż teraz: ceny skupu ziarna gwałtownie szły w górę, a pszenica, żyto i kukurydza zdrożały o kilkadziesiąt procent. To groziło znacznym podniesieniem cen żywności, więc praktycznie wszystkie kraje członkowskie uznały, że cła nie są potrzebne. Dzięki ich zniesieniu do krajów unijnych można było sprowadzić m.in. spore ilości amerykańskiego zboża i ceny ziarna w Europie się ustabilizowały. Teraz sytuacja jest jednak diametralnie inna, zwłaszcza w Polsce. Chociaż, według prognoz na tegoroczne żniwa, w Polsce zbierzemy od 23,1 do 23,6 mln ton ziarna ze zbóż podstawowych z mieszankami (bez kukurydzy) – czyli będzie to prawie o 10 proc. mniej niż w roku poprzednim – to jednak ceny skupu spadają i tona pszenicy kosztuje około 650 zł (a jeszcze na wiosnę przekraczała 900 zł), tona żyta zaś jest skupowana średnio po około 530 złotych.

Tymczasem w krajach zachodniej części naszego kontynentu zbóż nie dotknęła susza i zbiory są bardzo obfite – mają wynieść 296 mln ton, czyli aż o 40 mln ton więcej niż w poprzednim roku. Tak duża podaż powoduje, iż ceny zaczynają wszędzie spadać. Ale rolnicy z UE skarżą się, że napięcie na rynku podnosi import zbóż (gównie pszenicy, kukurydzy i jęczmienia) z rynków trzecich. Do Polski są sprowadzane pszenica i jęczmień z Niemiec, Węgier, Czech, a największym eksporterem spoza Unii jest Ukraina. Zwłaszcza w tym ostatnim kraju, z powodu niższych kosztów produkcji, ceny są tam niższe niż w UE. Co więcej, zboże jest często – jak twierdzą organizacje rolnicze – sprzedawane przez importerów po zaniżonych, dumpingowych cenach. W ten sposób rośnie presja na obniżanie cen także w skupie od rolników z krajów członkowskich, w tym też i polskich. Gdyby więc cła zostały przywrócone, te negatywne dla rolników mechanizmy zostałyby zatrzymane.

Producenci zbóż skarżą się , że jeśli ziarno będzie wciąż taniało, to zamiast zysków będą oni musieli po tegorocznych żniwach liczyć tylko straty. To prawda, że ceny ziarna są teraz wciąż o wiele wyższe niż w sierpniu ubiegłego roku, ale od tamtego czasu znacznie podrożały nawozy, paliwo i inne środki produkcji.

W ten sposób opłacalność uprawy zbóż nie jest już tak wysoka jak w okresie od jesieni ubiegłego roku do wiosny tego roku.

Nie wiadomo jeszcze, jak na propozycję Polski zareagują inne kraje, ale część państw członkowskich już wcześniej sygnalizowała konieczność wprowadzenia instrumentów ochrony rynku w trosce o dochody rolników. Z drugiej strony, za utrzymaniem zwolnień celnych są przetwórcy zboża i wytwórnie pasz, bo zapewnia im to dostęp do coraz tańszego surowca.


Krzysztof Losz
drukuj