Wodolotem z niemieckim biletem
Wycieczkę wodolotem „zwischen Stettin und Swinemünde” proponuje niemiecki armator działający na terenie Pomorza Zachodniego. Bilety sprzedawane turystom są sporządzone w niemieckiej wersji językowej, co stanowi naruszenie ustawy o języku polskim.
Sprawą niemieckiego armatora zainteresował nas nasz czytelnik ze Szczecina, który zauważył, że firma Adler-Schiffe, proponując wycieczkę wodolotem ze Szczecina do Świnoujścia, wydaje swoim klientom – z naruszeniem polskiego prawa – bilety w języku niemieckim. Sprawę bagatelizuje armator. – Jesteśmy firmą niemiecką, więc informacja na bloczkach, nadrukach biletów jest w języku niemieckim – usłyszeliśmy od pracownicy w biurze sprzedaży Adler-Schiffe, po czym zostaliśmy odesłani do przedstawiciela regionalnego firmy. Ten, niestety, wczoraj był nieuchwytny.
Zgodnie z ustawą o języku polskim, bilety niemieckiego armatora – działającego na terenie Polski i zawierającego umowę na świadczenie usługi przewozowej z obywatelami zamieszkującymi nasz kraj – powinny być sporządzone w języku polskim. – Jest to usługa polegająca na przewozie osób, gdzie jedna ze stron to konsument. W takiej sytuacji ma zastosowanie ustawa o języku polskim – powiedziała nam Beata Manios, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Szczecinie. Podkreśliła, że tego typu uchybienia leżą w kręgu zainteresowań Inspekcji Handlowej. – Bilet powinien być w języku polskim. O ile konsument jest w stanie domyśleć się podstawowych informacji zawartych na awersie biletu, gdzie znajduje się cena, trasa i godzina, to druga część może być już dla niego niezrozumiała. Przecież tam mogą znajdować się istotne dla konsumenta informacje, z którymi powinien się zapoznać. Trudno wymagać, by wszyscy klienci znali język niemiecki – dodała. Beata Manios nie chciała przesądzać sprawy niemieckiego armatora, jednak podkreśliła, że w tego typu przypadkach Inspekcja Handlowa może przeprowadzić w firmie kontrolę (to m.in. weryfikacja dokumentów, zawieranych umów czy – jak w tym przypadku – poprawności formy sprzedawanych biletów). W przypadku stwierdzenia naruszenia ustawy o języku polskim inspektorzy kierują wniosek o ukaranie do właściwego sądu, który może w takim przypadku nałożyć na firmę grzywnę do wysokości 5 tys. złotych.
Marcin Austyn
