Ja bym tego nie wyemitował
Z Wojciechem Reszczyńskim, wicedyrektorem Informacyjnej Agencji Radiowej, rozmawia Paweł Tunia
TVN 24 epatowała w środę non stop swoich widzów udostępnioną przez policję dramatyczną rozmową 7-letniej dziewczynki z oficerem dyżurnym. Dziecko prosiło o interwencję w związku z awanturą w domu wywołaną przez pijanych rodziców. Jak Pan ocenia tę emisję?
– Na pewno byłoby gorzej, gdyby to nagranie zawierało wizerunek tej dziewczynki, byłaby tu na pewno ingerencja w sprawy osobiste tej rodziny czy dziecka. Skoro jednak w nagraniu jest tylko dźwięk głosu dziecka, bez podania danych osobowych, to policja mogła to potraktować jako działanie prewencyjne, edukacyjne. Był kiedyś wyemitowany głos chłopczyka zgłaszającego pożar, krzyczącego: „Pali się, pali się”, który potem sam zginął. Ludzie dopatrywali się w tym dobrych znamion, ponieważ rodzice mogli pokazać takiego chłopca swoim dzieciom i wytłumaczyć, że zachował się bardzo dobrze.
Zdecydowałby się Pan na nadanie tego nagrania w radiu?
– Na marginesie chciałbym powiedzieć, że rośnie ingerencja państwa w życie rodzinne, co mnie niepokoi. Komuny już nie ma, a tradycyjna rodzina w sprawach wychowania ma coraz mniej do powiedzenia. Natomiast czy ja bym opublikował taki materiał w IAR? Tu jest trochę inna sytuacja, my informujemy o wydarzeniach, trudno mi powiedzieć, u nas by to się nie zmieściło.
Dziękuję za rozmowę.
