Mniej zboża i mięsa
W tym roku niższe będą plony zbóż i produkcja wieprzowiny – wynika z analiz przygotowanych przez ekspertów z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Mniejsze zbiory ziarna to efekt suszy, a niższa produkcja mięsa to efekt ograniczenia hodowli przez rolników, gdy w tamtym roku ceny wieprzowiny były rekordowo niskie. Nie musi to jednak oznaczać gwałtownego wzrostu cen skupu, bo zakłady przetwórcze mogą w razie potrzeby importować tańsze zboże i mięso.
Zbiory zbóż, jak wynika z prognoz IERiGŻ, mogą być niższe o ponad 2 mln ton od ubiegłorocznych. To by oznaczało, że rolnicy zbiorą nie więcej niż 25-26 mln ton. Potwierdzają to również prognozy Krajowej Federacji Producentów Zbóż, która szacuje, że plony pszenicy, żyta i innych gatunków ziarna wyniosą 23 mln ton. Ale KFPZ nie uwzględnia w tych wyliczeniach zbiorów kukurydzy (ponad 2 mln ton).
Jednocześnie mamy niewielkie zapasy ziarna, które są oceniane na 560 tys. ton. To by wskazywało, że wobec gorzej zapowiadających się żniw ceny ziarna powinny znacznie wzrosnąć. Teraz tona pszenicy kosztuje około 800 zł (a były już tygodnie w tym roku, gdy przekraczała 900 złotych), żyto jest sprzedawane po prawie 730 zł za tonę, a jęczmień paszowy po prawie 620 złotych.
Ale – jak zwraca uwagę IERiGŻ – w przeciwieństwie do Polski wysokie zbiory zbóż zapowiadane są w krajach unijnych, a zwłaszcza w południowej części kontynentu (Hiszpania, Włochy, Francja). To powoduje, że zakłady zbożowe będą mogły importować ziarno z zagranicy po dość niskich cenach w porównaniu z krajowymi. Dlatego import może wynieść nawet 2 mln ton ziarna. Jak bowiem wylicza Instytut, polska pszenica jest np. o około 35 euro na tonie droższa od niemieckiej. Jeszcze tańsze zboże jest na Węgrzech. Dlatego już teraz opłaca się przywozić ziarno z zagranicy, ale też import jest hamowany z powodu wysokich kosztów transportu.
Ten rok będzie stał także pod znakiem obniżenia się produkcji mięsa wieprzowego. IERiGŻ wyliczył, że skup trzody chlewnej w tym roku obniżył się o 7,5 proc. w stosunku do pierwszego półrocza 2007 roku. W drugim półroczu spadek będzie jeszcze większy – sięgnie 15 procent. Cena skupu ma w tym samym czasie wzrosnąć do 4,5 zł za kilogram. To przede wszystkim efekt tego, że rok temu mieliśmy do czynienia ze „świńską górką”, gdy bardzo wysoki poziom hodowli i produkcji trzody przyczynił się do gwałtownego spadku cen skupu. Rolnicy ograniczyli więc hodowlę i tym samym zmniejszyła się podaż mięsa i w górę poszła jego cena (teraz kilogram wieprzowiny kosztuje średnio 4,30 zł).
Zdaniem ekspertów IERiGŻ, spadkowa tendencja produkcji mięsa wieprzowego niestety może się utrzymać dłużej. Teoretycznie rolnicy powinni być zainteresowani zwiększeniem swoich stad, skoro rosną ceny mięsa – tak bywało w przeszłości. Teraz może być inaczej, bo niestety nie ma widoków na to, aby spadły znacząco ceny pasz (bo zboże jest wciąż drogie), które są głównym czynnikiem wpływającym na koszty produkcji. Wielu hodowców narzeka, że te ceny, które są teraz, i tak nie gwarantują im opłacalności. Dlatego Instytut jest zdania, że „przynajmniej następny rok charakteryzował się będzie niskim poziomem produkcji trzody i wysokimi cenami”.
Jednocześnie Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej wylicza, że latem (w okresie od czerwca do września) dojdzie do sezonowego spadku cen żywności nawet o 3,5 proc., czyli będzie to spadek podobny do tego, jaki miał miejsce w poprzednim sezonie letnim. Na taką prognozę wpływ mają dobre zbiory owoców i warzyw, które zawsze latem tanieją.
Niestety, po sezonie ceny żywności znowu zaczną iść ostro w górę. Instytut oblicza, że w skali całego 2008 roku za jedzenie będziemy płacić o 6 proc. więcej niż w 2007 roku (w maju ten wzrost sięgnął 6,6 proc. w stosunku do maja 2007 roku).
Nie brakuje jednak bardziej pesymistycznych prognoz na temat cen żywności. Część ekonomistów wylicza, że koszty zakupu jedzenia w przeciętnej polskiej rodzinie wzrosną nawet o 10 procent. Skala wzrostu cen jest niestety zależna w znacznym stopniu od metodologii jej obliczania, więc eksperci będą się zapewne różnić w tych wyliczeniach.
Krzysztof Losz
