Laboratorium wiary – Dekalog. Przeciwko VII przykazaniu
Kontynuujemy rozpoczęte tydzień temu rozważania związane z VII przykazaniem Bożym „Nie kradnij”. Wymieniając grzechy ciężkie przeciwko niemu, nie możemy pominąć zatrzymywania zapłaty robotnikom lub wypłacania niesprawiedliwych wynagrodzeń oraz windowania cen za towary lub usługi.
Zatrzymywanie zapłaty za pracę jest jednym z grzechów najsurowiej piętnowanych w Starym Testamencie. Jest to grzech „wołający o pomstę do nieba”. Chodziło o to, by uchronić ubogich najemników przed wyzyskiem ze strony nieuczciwych pracodawców oraz zabezpieczyć im minimum środków do życia. Pracodawca miał obowiązek wypłacić zarobioną dniówkę jeszcze tego samego dnia lub w umówionym terminie. Jeśli tego nie zrobił, stwarzał swemu pracownikowi poważny problem – pozbawiał go środków do życia. Zwykle było tak, że ubodzy nie mieli oszczędności, dzięki którym mogliby przetrwać czas oczekiwania na wypłatę.
Wydawać by się mogło, że grzech ten nie powinien mieć miejsca współcześnie. Przecież wszyscy jesteśmy wyczuleni na prawa pracownicze, mamy rozwinięte prawo pracy, robotników najemnych chronią odpowiednie urzędy i przepisy. A tymczasem w dalszym ciągu można spotkać się z praktyką zalegania z wypłatą pensji. Niektórzy pracodawcy całymi miesiącami nie płacą swoim pracownikom lub wypłacają im zaliczki. Jest to dopuszczalne jedynie w drodze wyjątku, gdy usprawiedliwia to naprawdę trudna i nieprzewidziana sytuacja zakładu pracy. Nie można jednak wykorzystywać faktu bezrobocia lub niemożności znalezienia lepszej pracy i szantażować pracowników, że jeśli im to nie odpowiada, to w takim razie mogą nie pracować. To jest grzech ciężki wymagający zadośćuczynienia.
Podobnie jest też z zaniżaniem płacy robotnikom, ograniczaniem jej do minimum. Pracodawcy wykorzystują przy tym fakt, że trudno jest znaleźć stałe zatrudnienie, dlatego też pragnąc uzyskać jak najwięcej jak najmniejszym kosztem, dyktują nieludzkie warunki zatrudnienia. To również jest okradanie bliźniego. Wśród grzechów przeciwko VII przykazaniu Bożemu trzeba wymienić oszustwa w handlu. W Starym Testamencie dotyczyły one przede wszystkim posługiwania się sfałszowanymi odważnikami lub miarami. W Księdze Powtórzonego Prawa znajdujemy nakaz: „Nie będziesz miał w torbie podwójnego ciężarka: cięższego i lżejszego” (25, 13) oraz: „Nie będziecie popełniać niesprawiedliwości w wyrokach, w miarach, w wagach, w objętości. Będziecie mieć wagi sprawiedliwe, odważniki sprawiedliwe, sprawiedliwą efę, sprawiedliwy hin” (19, 35-36). Współczesną odmianą tej praktyki jest posługiwanie się większymi opakowaniami, które sprawiają wrażenie, że nabywamy więcej towaru, lub sprzedawanie produktów gorszych, podając je za lepsze. Nieuczciwość w handlu polega również na zachwalaniu właściwości i przymiotów, których towary nie posiadają. Któż z nas nie kupił cudownej pasty do zębów zapewniającej lśniący uśmiech albo herbatki odchudzającej w dwa tygodnie? To również kradzież, gdyż jest sprzedawaniem marzeń, a sprzedający wie, że klient płaci za coś, czego nigdy nie otrzyma.
Formą kradzieży jest zawyżanie cen towarów. Wśród grzechów kradzieży Pismo Święte wymienia również pożyczanie pieniędzy na lichwę. Chodzi tu o wykorzystywanie trudnej sytuacji pożyczającego pieniądze. Banki mają moralne prawo pobierania prowizji od pożyczek. Z tego się utrzymują i dzięki temu zapewniają swe usługi. Niemniej jednak nie jest rzeczą sprawiedliwą pożyczanie na duży procent. To zwyczajne zdzierstwo. Tym bardziej nie można oszukiwać – zatajając ukryte opłaty, marże itp. Pożyczający pieniądze na prawo znać wszystkie warunki pożyczki – nie tylko te, które są dla niego korzystne, ale również te, które już korzystne nie są. Kradzieżą jest również organizowanie gier losowych, w których niemożliwą rzeczą jest wygrana, wszelkiego typu „loterie” i „piramidy”, gdzie obiecuje się szybkie i łatwe zyski bez dopowiedzenia, że mają one charakter wirtualny, a nie realny. Jest to zwyczajne wyłudzanie pieniędzy od ludzi naiwnych lub łatwowiernych.
ks. Zbigniew Sobolewski
