Platforma kocha inaczej
PO chce wysłać na zieloną trawkę kabareciarza Ryszarda Makowskiego. Powód: śpiewa o rządzie nie tak jak trzeba
Dzielenie stołków przez warszawski Ratusz kierowany przez Hannę Gronkiewicz-Waltz trwa w najlepsze. Sojusz Platformy Obywatelskiej i SLD na warszawskiej Pradze Północ przymierza się do zastąpienia swoim człowiekiem dyrektora praskiego Domu Kultury. Ofiarą skoku na stołki może tym razem zostać znany z kabaretu OT.TO satyryk Ryszard Makowski, który tą placówką kieruje od 5 lat. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, iż po pracy Makowski kontynuuje swoją działalność satyryczną, a podczas występów wykonuje utwory przedstawiające rząd i rządzącą Platformę Obywatelską w krzywym zwierciadle.
Ryszard Makowski – satyryk, artysta kabaretowy, najbardziej znany z kabaretu OT.TO, niemal od początku istnienia praskiego Domu Kultury w Warszawie kieruje tym ośrodkiem. Pięcioletnia praca Makowskiego niedługo najprawdopodobniej dobiegnie końca. Przynajmniej tak zapowiedzieli mu – jak nam tłumaczył – jego przełożeni. – Rozmawiałem w marcu z moimi przełożonymi w dzielnicy i powiedzieli, że będę odwołany. Na tym na razie się skończyło. Sprawa jest w zawieszeniu – powiedział nam Makowski. Żadnych merytorycznych powodów uzasadniających utratę pracy jednak nie usłyszał. – Powody są polityczne, bo merytorycznych – co tu dużo mówić – nie ma. To jest tak, że taki dom kultury czy dzielnicowy ośrodek sportu, jak mi to uświadomiono, są instytucjami politycznymi. A jak jakaś opcja polityczna przejmuje władzę na danym terenie, to swoimi ludźmi obstawia te instytucje polityczne – tłumaczy smutną rzeczywistość dyrektor prężnie działającego domu kultury. Na razie jednak ostateczne decyzje co do przyszłości Makowskiego nie zapadły. Nie ogłoszono też konkursu na nowego dyrektora. – Z wydziału kadr nie wyszedł do tej pory żaden oficjalny dokument w tej sprawie – poinformowała nas Beata Bielińska z Urzędu Dzielnicy Praga Północ. Makowski przypuszcza jednak, że jego odwołanie tylko odsuwa się w czasie. – Pani prezydent ma też na pewno jakieś inne zajęcia oprócz odwoływania mnie. Być może to się tylko odwleka w czasie – dodał.
Pozostaje jednak pytanie, jaki wpływ na zapowiedź zwolnienia z posady ma satyryczna działalność Makowskiego, którą prowadzi po godzinach urzędowej pracy. A występując na scenie, jak przystało na artystę kabaretowego, nie szczędzi satyry na rządzących. Na tapetę trafiła m.in. realizowana przez Platformę Obywatelską „polityka miłości”. W utworze „Platforma kocha cię” Makowski śpiewa: „(…) Nikt nikogo już nie skłóca, Ku sielance kraj się skłania, Premier jak ma dzikie oczy, To wyłącznie z pożądania. (…) W naszym państwie bardzo tanim tylko ceny ciągłe rosną, lecz rząd to rekompensuje retoryką swą miłosną (…)”; a refren to: „Platforma cię kocha, czy chcesz tego, czy nie, Platforma cię kocha, jest romantycznie”. Utwór kończy się słowami: „I tylko takie dręczy mnie pytanie, czy to jest miłość, czy molestowanie”. W repertuarze Makowskiego znajdziemy też satyrę na „tanie loty” i „tanie państwo” premiera Donalda Tuska, o czym traktuje utwór „Delegacja oszczędnościowa”: „(…) Garnitury jak leżą, W sklepie z tanią odzieżą, Zakupione po dyszce od sztuki, Jeden członek ochrony, Spluwa na kapiszony, Opozycja nie znajdzie w tym luki”; a refren to: „Delegacja rządowa, Wersja oszczędnościowa, Za granicę rusza, Nas reprezentować”, i dalej: „Żadne tam Air force łany, Po co trwonić tak many, Lot rejsowy też świetnie się nada, Premier w 'biznes’ ma fotel, Ktoś poleci z pilotem, Dwóch ministrów nadano na bagaż (…)”. – Nie wydaje mi się, żeby ludzie z Platformy nie mieli poczucia humoru. Sądzę, że mają – śmieje się Makowski. Choć być może coś w tym też jest – dodaje zaraz. – Oczywiście występuję w kabarecie Pod Egidą Janka Pietrzaka, który nie jest przez wszystkich tak samo odbierany. Na terenie domu kultury żadnej polityki nie prowadzę, a zajmuję się tym, co do mnie należy. Zresztą ci, którzy mnie przyjmowali do pracy, wiedzieli, że robię też satyrę i nie jestem tylko urzędnikiem – tłumaczy. Być może jednak ci, którzy przed pięcioma laty zatrudniali Makowskiego nie byli tak czuli na krytyczną satyrę.
Artur Kowalski
