Liczy się osobowość i serce

Z Violettą Brzezińską, solistką i wokalistką współpracującą m.in. z zespołem SARUEL, Viola i New Day, rozmawia Anna Zalech


Czy należy Pani do osób, które żywo interesują się modą, podążają za najnowszymi trendami, czy też do tych, które żyją trochę obok mody?


– Moda, szeroko pojęta, oznaczająca pewien modny styl ubierania się, wizażu itp. mnie nie interesuje. Mam swój gust, swoje ulubione kolory, wiem, w czym jest mi dobrze. Nie oznacza to jednak, że mój styl ubierania się znacznie odbiega od współczesnych trendów. Korzystam z porad stylistki, ale dotyczą one jedynie strojów na koncerty. Na co dzień natomiast noszę to, co mi się podoba i co lubię.


Co zatem się Pani podoba, co lubi Pani nosić?


– Swój styl nazwałabym sportową elegancją. Na co dzień chętnie noszę rzeczy wygodne i jednocześnie ładne. Lubię wszystkie kolory, ale w odcieniach zimnych, bo w tych wyglądam najlepiej. Moje ulubione ubrania są w kolorach niebieskich, błękitnych, wrzosowych, śliwkowych. Cenię również białe akcenty. Podczas występów preferuję stroje swobodne, ale również eleganckie – w zależności od tego, jaki to koncert.

Wysokie obcasy, obcisłe bluzeczki, kuse spódniczki a`la Doda to niestety standard ubioru dzisiejszych wokalistek. Pani do nich jednak nie należy. Dlaczego?

– Mam poczucie własnej wartości i nie mam potrzeby epatowania swoją seksualnością. Obserwując z boku, widzę wiele ładnych kobiet, ale mało jest tych pięknych, bo piękno wypływa z wnętrza człowieka, z jego duszy.


Zrezygnowała Pani z występu w popularnym musicalu ze względu na nieprzyzwoity kostium, który dla Pani przygotowano…


– Kostium, w którym miałam wystąpić, składał się z obcisłego wydekoltowanego trykotu i różowego ogonka. Odmówiłam, bo jestem wokalistką, a nie striptizerką. Trzeba mieć swoją godność. Kariera dla mnie nie jest najważniejsza i nie chcę jej osiągnąć za wszelką cenę. Myślę, że w przypadku wokalisty, aktora czy innego artysty liczy się osobowość, i serce. Strój oczywiście może to wszystko podkreślać. Nawet na estradzie próbuję być do końca sobą i nie pozwalam narzucać ubioru niezgodnego z moim światopoglądem.


Dzisiaj, kiedy kobieta traktowana jest przez większość mediów jako przedmiot pożądania, a nie ludzka, myśląca istota, taka postawa wymaga odwagi. Zdarzyły się Pani podobne sytuacje?


– Tak, to nie był niestety odosobniony przypadek. Zdarzały się sytuacje, np. podczas castingu do reklamy napojów, że proszono mnie, aby się… roznegliżować. Szczerze współczuję tym kobietom, które się na to godzą. Same sobie wyrządzają krzywdę.


Dziękuję za rozmowę.
drukuj