Wspieram polskich żołnierzy
Z generałem dywizji ks. bp. Tadeuszem Płoskim, ordynariuszem polowym Wojska Polskiego, profesorem nauk prawnych, rozmawia Mariusz Bober
Ksiądz Biskup był pierwszym Pasterzem, który skakał ze spadochronem z żołnierzami GROM?
– Tak, miałem okazję uczestniczyć w ćwiczeniach poligonowych z tą jednostką, które odbywały się na poligonie morskim. Jednym z elementów ćwiczonych były skoki spadochronowe. Jako uczestnik, ale również po raz pierwszy jako biskup, wykonałem taki skok.
Nie bał się Ksiądz Biskup?
– W takim momencie zawsze jest chwila refleksji, czy wszystko pójdzie pomyślnie. Ja również myślałem o przebiegu tego skoku. Ale jako kapelan i biskup zawsze chcę towarzyszyć naszym żołnierzom, także podczas ekstremalnych ćwiczeń.
Co Waszej Ekscelencji dało ukończenie Podyplomowego Studium Operacyjno-Strategicznego w Akademii Obrony Narodowej?
– Każde studia ubogacają człowieka poznawczo, ale również dają możliwość spojrzenia na świat i poszukiwania prawdy z innej perspektywy. Ważnym elementem tych studiów było nabycie wiedzy ogólnowojskowej.
Bardzo przydatna jest w służbie, życiu i nauce tzw. metodologia i strategia działania. Dzisiaj o takiej strategii mówi się i wypracowuje się jej wzorce prawie w każdej dziedzinie życia, pracy i nauki. Miałem okazję poznać warsztatową stronę pracy sztabów wojskowych, a także zaprzyjaźnić się z wieloma oficerami. Szesnastu spośród studiujących ze mną kolegów otrzymało generalskie szlify. W grupie tych szczęśliwców znalazłem się i ja.
Na czym polega dziś rola kapelana wojskowego?
– Posługa kapelańska należy do tzw. duszpasterstwa specjalistycznego. W związku z tym specyfika tej posługi jest trochę inna niż duszpasterstwo w parafiach. Wiąże się to z funkcją, jaką wojsko pełni w społeczeństwie, jak również z jego mobilnością. Dlatego ta posługa czasami wymaga wielu wyrzeczeń i stałej gotowości do działania. Rola kapelanów wojskowych od momentu pojawienia się ich wśród żołnierzy jest taka sama. Ich zadaniem jest towarzyszenie żołnierzowi polskiemu tam, gdzie pełni służbę, oraz organizowanie dla nich życia religijnego, bez względu na warunki, w jakich się znajdują. Często kapelani stają się powiernikami ludzkich tajemnic i problemów. W wielu wypadkach są niezbędnym łącznikiem między żołnierzami i ich rodzinami.
Trzeba czasami odpowiadać żołnierzom na trudne pytania?
– Dzisiejsze czasy przynoszą nowe zadania i wyzwania. Młodzi ludzie w mundurach, którzy stają przed ich wypełnieniem, napotykają także wiele problemów. Żołnierze to w większości ludzie, którzy bardzo często poszukują odpowiedzi na różne pytania egzystencjalne. Kapelani – ze względu na swoją misję w Kościele – zobowiązani są do tego, aby wychodzić naprzeciw poszukującym sensu życia, wiary itd. Dlatego kapelani wojskowi i ja musimy być przygotowani na różne sytuacje, również na trudne pytania.
Półwiecze komunizmu pozostawiło duże ślady w wojsku. Czy właściwie rozumiany patriotyzm i wiara zeszły wtedy – jeszcze bardziej niż w całej Polsce – do katakumb?
– Żołnierze są specyficzną grupą społeczną ze względu na swoją funkcję i dlatego na pewno byli mocno indoktrynowani. Ale nie jest prawdą, że żołnierze i ich rodziny w tamtym okresie nie praktykowali wiary i wszyscy byli niewierzący. Oczywiście władze „niejako z urzędu” chciały narzucić ustawienie żołnierza przeciw Bogu i Kościołowi, mówiąc: Kościół albo awans, życie religijne albo kariera wojskowa. Było to bardzo niesprawiedliwe. Prawdziwy obraz żołnierzy jest taki, że wielu z nich narażało swoją karierę wojskową po to, aby żyć zgodnie z tradycją przodków w duchu wiary w Pana Boga i patriotyzmu. Znam wiele takich rodzin wojskowych, które mimo trudności nie zaniedbywały życia religijnego. W niektórych przypadkach utrwalił się model homo sovieticus.
Czy tzw. fala stanowi nadal problem w wojsku?
– Wojsko polskie od chwili przełomu w 1989 r. przeszło głęboką transformację, która polegała m.in. na eliminacji czynów niezgodnych z kodeksem żołnierza polskiego. Przez te lata zmienił się system szkolenia i wychowania, który powoduje, że żołnierze nie uciekają do tworzenia pseudohierarchii, ale skupiają się na dobrym wypełnianiu obowiązków. Duży wkład w to mają kapelani, którzy włączają się w proces wychowawczy żołnierzy poprzez systematyczne kontakty i prowadzenie zajęć z etyki, które oparte są na kształtowaniu postawy patriotycznej i religijnej. Na dziś w naszej armii problem fali nie istnieje.
W okresie PRL komuniści wykorzystywali wojsko jako jedną ze struktur służących walce z Kościołem katolickim. Czy funkcja ta „odpadła” z wojska automatycznie po 1989 r., czy wymagała, a może wciąż wymaga, demontażu?
– Bogu musimy dziękować, że te czasy już minęły. Najlepszym dowodem jest przywrócenie w 1991 r. Ordynariatu Polowego i duszpasterstwa wojskowego przez Ojca Świętego Jana Pawła II – syna oficera Wojska Polskiego – które nie funkcjonują obok wojska, ale w wojsku, i są częścią Sił Zbrojnych RP. Dobrze, że przyszła wreszcie normalność, gdzie nie ma muru odgradzającego wojsko od społeczeństwa i odwrotnie.
Jednym ze sposobów walki z Kościołem w tym okresie było tworzenie tzw. batalionów kleryckich. Czy sprawa ta była omawiana na ostatnim posiedzeniu Konferencji Episkopatu Polski?
– Rzeczywiście, powoływanie kleryków do odbywania służby wojskowej w czasie studiów było formą wyrwania młodych ludzi z drogi powołania do życia kapłańskiego. Prawie 2700 alumnów – żołnierzy odbyło taką służbę wojskową. Wśród nich było 18 kleryków, którzy dzisiaj są biskupami. Z dumą możemy powiedzieć, że ten pomysł przyniósł bardzo słabe skutki. Niewielu alumnów zrezygnowało z seminarium; można powiedzieć, że były to pojedyncze przypadki. Ta sprawa była tematem rozmów komisji mieszanej przedstawicieli rządu i Konferencji Episkopatu Polski.
Ksiądz Biskup był wcześniej Kapelanem wojskowym, BOR i kombatantów. Czy można nazwać Waszą Ekscelencję Pasterzem służb mundurowych?
– Tak się stało, że decyzją Konferencji Episkopatu Polski zostałem mianowany delegatem KEP ds. duszpasterstwa także Służby Celnej i Straży Ochrony Kolei, jak również Policji, Kombatantów i Weteranów, oraz Harcerzy. Tym, co jednoczy i unifikuje te formacje, jest mundur i służba na rzecz dobra wspólnego. I ta sytuacja, mimo różnej specyfiki, ułatwia posługiwanie dla nich.
W bardzo bogatym posługiwaniu Księdza Biskupa przydają się zapewne studia prawnicze…
– Jak najbardziej. Odbyłem studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim; doktoryzowałem się w dziedzinie prawa procesowego na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, natomiast kolokwium habilitacyjne zdałem na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Od dziesięciu lat jestem adiunktem i wykładowcą prawa kanonicznego i wyznaniowego na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. Wiele osób, a przede wszystkim studenci zadają mi pytania, chcą porozmawiać na temat prawa kanonicznego i wyznaniowego. Ponad dwadzieścia lat pracuję jako sędzia Trybunału Metropolitalnego w Olsztynie, rozpatrując sprawy nieważności małżeństw sakramentalnych. Problemy ludzi i praca w sądzie dały mi możliwość zdobycia bogatych doświadczeń w tym zakresie. Zagadnienia prawne są bardzo często przedmiotem dyskusji w czasie spotkań prywatnych, ale przecież dobra znajomość prawa pozwala prawidłowo ustawić relacje państwo – duszpasterstwo wojskowe, za które jako biskup jestem odpowiedzialny.
Poruszanym przez wojskowych problemem był także charakter ich służby, którą czasami trudno pogodzić z życiem rodzinnym, gdy żołnierze często wyjeżdżali, np. na długie ćwiczenia. Skarżyli się też na wynagrodzenia, ponieważ z uwagi na to, że byli przenoszeni w różne miejsca, żonom trudno było wciąż zmieniać pracę. Czy to wciąż aktualne problemy w rodzinach wojskowych?
– Służba żołnierska polega na gotowości i dyspozycyjności. Takie kryteria powodują, że praca żołnierza wiąże się z częstym przemieszczaniem. Jednak musimy pamiętać, żołnierz nie pracuje, ale służy dla Ojczyzny i to wyróżnia go spośród innych grup społecznych.
Czy trudno było łączyć obowiązki duszpasterskie z pracą w mediach – jako redaktor naczelny „Naszej Służby” i korespondent Radia Watykańskiego?
– Ordynariat Polowy WP wykorzystuje różne metody duszpasterstwa, aby jak najszybciej i najszerzej dotrzeć do wiernych, którzy przynależą do Ordynariatu, ale nie tylko. Jedną z takich form są media, również elektroniczne. Tak też się stało, że przez sześć lat pełniłem funkcję redaktora naczelnego dwutygodnika „Nasza Służba” i byłem korespondentem Radia Watykańskiego. Bardzo miło wspominam ten czas; praca w mediach jest też formą duszpasterstwa, szczególnie dzisiaj w czasach internetu. Cała dzisiejsza posługa ma odzwierciedlenie na naszej stronie internetowej (www.ordynariat.pl), szczególnie w linkach „nauczanie pasterskie” i „wiadomości”.
Na co Wasza Ekscelencja poświęca wolne chwile, jeśli takie się zdarzają?
– Wolny czas wykorzystuję na lekturę związaną z moją posługą, oglądam telewizję, słucham muzyki i surfuję po stronach internetowych. Bardzo chętnie spotykam się też w wolnych chwilach z różnymi osobami – bo to należy do istoty posługi pasterskiej. Lubię także refleksję na łonie natury, gdzie mogę pomedytować.
Jakie jest ulubione miejsce odpoczynku Księdza Biskupa? Czy są to np. góry czy raczej morze?
– Bardzo lubię wracać do miejsc, które kształtowały moje młode życie i powołanie. Tą moją małą ojczyzną jest Warmia, która ma bogatą historię narodową, ale też religijną. Tam dojrzewała moja decyzja o życiu kapłańskim. Dlatego bardzo chętnie wracam tam, aby nabrać sił i umocnić ducha w pełnieniu mojej służby dla Kościoła i Ojczyzny. Lubię również polskie, piękne mazurskie jeziora, a także góry, w których spędzam wolne chwile, zwłaszcza zimą.
Dziękuję za rozmowę.
