Rozważania wielkopostne: ODAJĘ WAM BARABASZA I JEZUSA. WYBIERAJCIE!

Piłat naprawdę chciał

uwolnić Jezusa, choćby dlatego,

że nienawidził Żydów.

Obraz ubiczowanego człowieka

nie wzruszył Żydów.

Z tym większą nienawiścią

wołali: Ukrzyżuj Go!

Króla Waszego mam ukrzyżować?

Nie mamy Króla, jeno Cezara.

Był niepisany zwyczaj,

że namiestnik na Święta Paschy

uwalniał jednego z więźniów.

Siedział w więzieniu

siejący postrach – Barabasz.

Piłat – jako cywilizowany

Europejczyk – sądził, że tą propozycją

powstrzyma nienawiść Żydów.

Słuchajcie!

Mam zwyczaj na Święta

wypuszczać na wolność

jednego z więźniów.

Znacie Barabasza

i jego przestępstwa.

Znacie też Jezusa,

którego zowią Chrystusem.

Którego chcecie,

abym wam uwolnił:

Jezusa czy Barabasza?

Cisza.

To wielkie referendum.

Kogo oni wybiorą?

Tłum się poruszył.

Propaganda poleciała

i coraz głośniej słychać było

imię Barabasza.

Barabasza uwolnij,

a Jezusa ukrzyżuj.

Na krzyż z Nim!

Stało się.

Vox populi – vox Dei.

Głos ludu – głosem Boga.

Akurat.

Już ja to słyszałem.

Got mit uns.

Barabasz nie wierzył,

że jest wolny.

Słyszał jeszcze słowa:

Uwolnij nam Barabasza,

a ukrzyżuj Jezusa!

Zarośnięty, brudny,

wciąż pałający chęcią zemsty.

Jednego pragnął – upić się

i spędzić noc z nierządnicami.

W przebłyskach myślenia

miał do siebie pytanie:

Kto to jest ten Jezus,

którego Żydzi uważają

za gorszego ode mnie?

Oni Go zabiją.

Na święta musi być porządek.

Pójdę jeszcze przed zachodem słońca,

aby zobaczyć, kto to jest

ten Jezus?

Będzie ukrzyżowany

między dwoma łotrami.

Znam ich obu.

Że też im gardła nie zaschną,

wciąż krzyczą: Ukrzyżuj Go!

Krzyżujcie,

a mnie dajcie wina.

ks. bp Józef Zawitkowski

drukuj