Rozważania wielkopostne: ZNACIE DROGĘ
Teraz to człowiek nie pobłądzi.
Mam mapę. W samochodzie nawigację.
Znajdę każdą drogę, każdą ulicę.
Często przy pogrzebie czytam
tę Janową Ewangelię:
Niech się nie trwoży Wasze serce
i niech się nie lęka.
Wierzycie w Boga?
Więc i Mnie wierzcie.
Idę przecież do Ojca,
aby przygotować Wam miejsce.
Znacie drogę, dokąd idę.
Panie, nie znamy drogi.
Jak to?
Tyle lat chodzicie za Mną
i nie znacie drogi?
Przecież Ja jestem Drogą…
Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej,
jak tylko przeze Mnie.
On jest Drogą?
Ale kto chce być Moim uczniem,
niech idzie za Mną,
niech wstępuje w Moje ślady,
naśladuje Mnie.
Ci, którzy chcą Mnie naśladować,
niech wezmą swój krzyż
na każdy dzień
i niech Mnie naśladują.
Jezu, tak pokrzyżowałeś
moje drogi. Wszędzie krzyże.
Za dużo krzyży.
No cóż.
Można iść drogą przestronną, szeroką,
ale takie prowadzą donikąd.
Chrystusowe drogi są wąskie,
jak ucho igielne,
ciasne, strome
i wszystkie krzyżowe.
Zostawiłem Wam na ziemi
jedną drogę, na której są
ślady Mojej krwi.
Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej.
A ja jestem wychowany
na polskiej literaturze
i znam jeszcze jedną drogę,
po której szedłeś – Panie.
Quo vadis, Domine?
Idę do Rzymu,
abym był ukrzyżowany
po raz wtóry.
Wiem, Chryste,
że wiesz o moim spoczynku
i o moim powstaniu.
Ty znasz wszystkie drogi moje.
I dobrze, że znasz,
bo ja czasem chodzę na skróty,
po swojemu. Już nie raz się zgubiłem.
Uplątałem się w ciernie jak głupi baran.
Płakałem, wołałem. Nikt mnie nie usłyszał.
Tylko Ty. Zostawiłeś resztę owiec,
a mnie odplątałeś z cierni,
na ramiona wziąłeś
i przyniosłeś do Kościoła.
Chryste!
Nie ma innej drogi do Ojca
jak tylko przez Ciebie.
ks. bp Józef Zawitkowski
