Rozważania wielkopostne: ODEJDŹ OD NAS, SYNU BOŻY
Nie wiesz, kim jestem?
Nie wiem. A dlaczego mam wiedzieć?
Słusznie, to tylko moja sprawa,
ale gdyby ktoś chciał wiedzieć,
to ja jestem tym opętanym
spod Gerazy.
Wy nie wiecie, kto to jest opętany.
Nie wiecie, bo nie chcecie wiedzieć.
Tak, sam sobie człowiek w życiu pęta,
aż się opęta. Nie baw się
supełkami, pętelkami, zaciąganiem.
Odlecisz w taki świat,
z którego już się nie da wrócić.
Nie możesz wtedy mówić, czego chcesz,
nie możesz iść tam, gdzie chcesz,
ani możesz robić, co byś chciał.
Opętany wszystko musi,
a gdyby to ci się nie podobało,
to zaciągnij sobie pętelkę do końca.
I koniec.
I o to chodzi.
Ja byłem skończony.
Nie potrafiłem myśleć, chcieć.
Umiałem tylko nienawidzić.
Niszczyłem wszystko, co dobre.
Szkodziłem ludziom, zabijałem.
Bałem się, że mnie zabiją.
Chowałem się w jaskiniach
cmentarnych. Tłukłem się
kamieniami, rwałem włosy,
nie mogłem się zabić.
Tego dnia był w wiosce spokój.
Przyszedł ten Mocny,
mocniejszy od Belzebuba.
Bałem się, że chłopi
przyprowadzą Go tu,
aby mnie zabił.
Rzeczywiście szli.
Mieli kije, powrozy, łańcuchy.
Zabiją mnie.
Więc wybiegłem naprzeciw,
tłukłem się po ziemi,
rzucałem piachem w oczy
i krzyczałem:
Odejdź od nas, Synu Boży!
Wiemy kim jesteś – Święty Boży,
przyszedłeś nas zgubić!
Zostaw nas w spokoju.
A on wtedy powiedział,
aż mi kości zgrzytnęły,
bardzo bolało:
Wyjdź z tego człowieka.
A mój duch Go straszył:
Ale nas jest milion!
Mówię ci, wyjdź z tego człowieka!
Tłukłem się kamieniami,
rwałem włosy, bo ten mój
już łagodnie prosił:
To pozwól nam wstąpić
w stado świń.
I ruszyło stado świń do jeziora.
Ześwinił się wtedy jeszcze gorzej
mój diabeł.
Przerazili się tym chłopi
i powiedzieli Mocniejszemu:
Odejdź stąd i więcej tego nie rób!
Chłopska to rzecz.
Szkoda świń.
Mnie nie ża łowali.
A co ty zrobiłeś?
Co miałem zrobić?
Byłem wolny.
Upadłem Mocniejszemu do nóg
i powiedziałem:
Pójdę wszędzie za Tobą.
Powiem wszystkim, co mi uczyniłeś.
Nie pozwolił.
Powiedział – zostań tu i uważaj,
aby ci się nie zdarzyły gorsze rzeczy.
Posłuchałem,
ale dziś nie mogę milczeć.
Słyszycie, jak tu krzyczą:
Odejdź od nas, Synu Boży,
i zostaw nas w spokoju?
I co to będzie?
Księżulku, a słyszałeś ty kiedy,
jak diabeł krzyczy?
Nie słyszałem.
To usłyszysz.
Niedługo usłyszysz.
ks. bp Józef Zawitkowski
