Strata trudna do odbudowy
Z posłem Aleksandrem Szczygłą (PiS), ministrem obrony narodowej w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, rozmawia Wojciech Wybranowski
Co katastrofa w Mirosławcu oznacza dla polskiego wojska?
– Zginęli przede wszystkim dowódcy baz lotniczych, ich zastępcy. To jest sytuacja, w której kilkunastu oficerów, na co dzień biorących udział w kierowaniu siłami powietrznymi, nagle przestaje dowodzić i jest to rzeczywiście ogromna strata. Proces dochodzenia do pewnych umiejętności w wojsku jest dosyć długi.
To bardzo poważna strata dla polskiego wojska?
– Olbrzymią stratą jest przede wszystkim sama śmierć dwudziestu żołnierzy. Większość z nich to byli, niestety, oficerowie, którzy dowodzili bazami i poszczególnymi jednostkami sił powietrznych. Taką ironią losu, przepraszam za to określenie, jest to, że generał Andrzejewski, który kilka lat temu został zestrzelony w trakcie ćwiczeń nad Bałtykiem i wówczas się uratował, w środę już takiego szczęścia nie miał. To jest strata, która w przypadku jednego rodzaju sił zbrojnych, polskich sił powietrznych, jest stratą bardzo trudną do odbudowy.
Znał Pan generała Andrzejewskiego…
– Tak, kilkakrotnie z nim rozmawiałem. To był taki prawdziwy pilot, taki z polskich wyobrażeń o pilotach, czyli ktoś, kto to, co robi, robi z prawdziwą pasją.
Czy to nie błąd, że na pokładzie samolotu znaleźli się jednocześnie najważniejsi oficerowie polskiego lotnictwa wojskowego? Czy nie powinno być tak, że jeśli leci dowódca eskadry, to już nie zastępca?
– Panie redaktorze, to jest tak, że w sytuacji, gdy po pierwsze – mamy nowoczesny sprzęt, a CASA jest naprawdę nowoczesnym sprzętem, po drugie – przelot jest związany z konferencją, po trzecie – brak przesłanek pozwalających na stwierdzenie, że przelot takim sprzętem jest niebezpieczny, to wszystko wskazuje, iż nie była to błędna decyzja. Ja też wielokrotnie latałem CASĄ, choćby w Afganistanie, i towarzyszył mi dowódca wojsk lądowych i dowódca kontyngentu, i dowódca operacyjny, i inni żołnierze…
Samolot do ostatnich chwil lotu był prowadzony przez wieżę lotniczą. Czy zapis rozmowy wieża – pilot przyspieszy ustalenie przyczyn katastrofy, czy też trzeba czekać na zbadanie czarnej skrzynki?
– Z tego, co wiem, na miejscu są już prokuratorzy, którzy zajmują się badaniem sprawy, pracuje specjalna komisja powołana przez dowództwo wojsk powietrznych i to wszystko razem da nam odpowiedź na pytanie, co się naprawdę stało. I trzeba na tę odpowiedź czekać. Spekulacja, że było tak czy inaczej, szczególnie przy śmierci żołnierzy, nie jest najlepszym rozwiązaniem. Poczekajmy.
Co należy zrobić, Pana zdaniem, by ryzyko takich tragedii zminimalizować?
– Powtórzę jeszcze raz, dopóki nie znamy przyczyn tego zdarzenia, dopóty nie ma co spekulować. To nie jest czas na to, by w ten sposób rozpatrywać to zdarzenie. Zginęli żołnierze i to jest najbardziej tragiczna informacja.
Samoloty CASA, jakie znajdują się na wyposażeniu polskiego lotnictwa wojskowego, stanowiły tak zwany most powietrzny z Irakiem, Afganistanem. Czy w sytuacji, w której do odwołania wstrzymano loty samolotów tego typu, Polska będzie miała problemy z utrzymaniem łączności transportowej z polskimi kontyngentami wojskowymi za granicą?
– Będą zakłócenia, ale jeżeli mamy do wyboru tego rodzaju problemy, które mogą się zdarzyć, i konieczność wyjaśnienia przyczyn katastrofy, by nie narażać polskich żołnierzy, innych pasażerów takich przelotów, to trzeba to zrobić i wyjaśnić, co się naprawdę stało.
Czy były jakieś zastrzeżenia do samolotów CASA? Eksperci wychwalają ten typ samolotów jako niemal niezawodny. Z drugiej strony mówi się, że były nadmiernie eksploatowane, że był problem z serwisowaniem…
– To nowoczesne samoloty, które są w wyposażeniu polskich sił powietrznych od czterech lat. Było ich dziesięć, teraz jest dziewięć, pod koniec ubiegłego roku, jeszcze za mojej kadencji w Ministerstwie Obrony Narodowej, podpisaliśmy umowę na dostawę kolejnych dwóch w tym roku. To są nowoczesne samoloty średniej nośności. Są bardzo często wykorzystywane zarówno w kraju, jak i w misjach zagranicznych, jak powiedziałem wcześniej – sam z nich korzystałem m.in. w Afganistanie. Awionika, elektroniczny system wspomagania pilotów, jest tam na najwyższym poziomie. Dlatego tak długo, jak długo nie wiemy, co naprawdę było przyczyną katastrofy, spekulacje nie są najlepszym sposobem dyskusji o tym, co się stało. Przede wszystkim stało się to, że dwudziestu żołnierzy Wojska Polskiego zginęło, i to jest najważniejsza, najbardziej tragiczna informacja.
Dziękuję za rozmowę.
