Digitalizacja upowszechni zasoby
Z dr. Sławomirem Radoniem, naczelnym dyrektorem Archiwów Państwowych, rozmawia Jacek Dytkowski
W jakim stanie są Archiwa Państwowe?
– Sytuacja ulega oczywiście pewnej poprawie na przestrzeni ostatnich lat. Archiwa Państwowe częściowo zmodernizowały swoją bazę lokalową i wyposażenie. Właśnie kończy się realizacja programu rządowego „Kwaśny papier”. Chodzi o stworzenie w kilku archiwach państwowych pracowni masowego odkwaszania papieru. Problem polega na tym, że większa część zasobów przechowywanych w archiwach, a także gazet i książek w bibliotekach, została wykonana na tzw. kwaśnym papierze, który podlega destrukcji. Czyniono tak, począwszy od mniej więcej połowy XIX w., aż prawie do czasów współczesnych. W związku z tym, ten kwaśny papier m.in. kruszy się i narażony jest na zniszczenie. Zostały zatem zainwestowane dość duże środki na ratowanie dokumentów wytworzonych na tym materiale. Warto tu dodać, że dopiero w ostatnich latach pojawił się papier lepszej jakości.
Jakie są najpilniejsze zadania stojące przed archiwistami?
– Stoimy ciągle przed zasadniczą modernizacją archiwów. Musimy się zwłaszcza porównywać z archiwami w innych państwach, które należą do Unii Europejskiej. Jesteśmy np. jedynym krajem członkowskim UE, w którym nie wybudowano ani jednego nowoczesnego budynku archiwalnego. Przykładowo, w sąsiednich Czechach takich obiektów wybudowano kilkadziesiąt, z tego największy w Europie budynek Archiwum Narodowego w Pradze. Zatem potrzeby inwestycyjne są duże. Między innymi w Warszawie należałoby wybudować duży budynek na siedzibę Archiwum Narodowego. Chcielibyśmy powołać właśnie takie archiwum, które powstałoby z połączenia trzech działających w Warszawie archiwów centralnych: Archiwum Głównego Akt Nowych, Archiwum Głównego Akt Dawnych i Archiwum Dokumentacji Mechanicznej. Potrzebne są również nowe budynki w kilku innych miejscach w kraju, m.in. w Krakowie, gdzie istnieje jedno z największych archiwów państwowych w Polsce. Jego sytuacja lokalowa jest dość dramatyczna. Przechowuje ono zasób o dość wyjątkowej wartości historycznej. Z innych problemów, które należałoby poruszyć, to bardzo mała ilość środków, jakie mają archiwa na tzw. wydatki rzeczowe. Tych pieniędzy brakuje przede wszystkim na konserwację – przecież niektóre dokumenty mają setki lat. Tak się paradoksalnie składa, iż te dokumenty czy rękopisy, np. wytworzone jeszcze w średniowieczu, kilkaset lat temu, są często w lepszym stanie niż wytworzone później na kwaśnym papierze. Potrzebujemy dużo środków na tzw. reprografię zabezpieczającą, czyli wykonywanie kopii, przeważnie w postaci mikrofilmów, z oryginałów. Posiadając takie mikrofilmy, udostępniamy je w czytelniach użytkownikom zamiast oryginałów, które dzięki temu nie są narażone na zniszczenie. Wreszcie potrzebujemy więcej środków na tzw. digitalizację zasobów archiwalnych, co ma dwa znaczenia. Z jednej strony służy ochronie zasobów, a z drugiej ułatwieniu dostępu do nich użytkownikom. Jeżeli uzyskamy niezbędne na ten cel środki w ciągu kilku lub kilkunastu najbliższych lat, doprowadzimy do takiej sytuacji, że znaczna część naszych zasobów będzie dostępna w internecie. Potencjalni użytkownicy, którzy w tej chwili muszą przyjść do archiwum i na miejscu z tych materiałów korzystać, bo niczego nie wypożyczamy na zewnątrz, będą mogli mieć w internecie dostęp nie tylko do klasycznych dokumentów, ale też do fotografii i innych zbiorów przez nas przechowywanych. Będzie to bardzo przydatne dla wszelkich środowisk, nauczycieli, studentów, uczniów i dziennikarzy.
Dziękuję za rozmowę.
