Świętość małżeńska a temperament małżonków

– Robimy teraz gruntowny remont naszego domu – dzieliła się z nami jedna ze znajomych. – To wymaga wielu równoległych działań na różnych frontach. Trzeba umawiać specjalistów, starać się o materiał, koordynować te prace. Mam wizję całości tych prac, ale czasem gubię się w szczegółach. Tu bardzo pomaga mi mąż, chociaż denerwuje mnie czasem, że nie ma wizji całości remontu i że się trochę czepia szczegółów moich planów…

– Bo ja wolę wszystko robić po kolei, nie zaczynać pięciu rzeczy naraz – powiedział na to jej mąż. – Bo robiłbym to niedokładnie. Jak jedną pracę skończę, to zabiorę się za następną. W ten sposób panuję nad szczegółami. Rozumiem, że trzeba czasem podejmować kilka działań równoległych, ale to już zostawiam żonie.

Można się cieszyć, że różnice sposobu podejścia do remontu domu nie wywołują u nich nieporozumień pomimo bardzo różnych cech osobowości. Jakże często bowiem własny, „jedynie słuszny” sposób widzenia spraw wywołuje napięcia między małżonkami. Wymarzone wspólne plany mogą się w czasie ich realizacji przerodzić w koszmar. Różnice w osobowości mogą jednak nadać dynamiki naszej miłości i umacniać jedność małżonków, choć niewątpliwie wymaga to poważnej wspólnej pracy.


Dlaczego jesteśmy tacy różni?


Różnice w sposobie naszego funkcjonowania w życiu codziennym, różnice w sposobie widzenia rzeczywistości, sposobie istnienia i działania wynikają nie tylko z odmienności płci, ale z różnic naszych cech osobowości. To właśnie te cechy, z którymi przyszliśmy na świat, mają w życiu codziennym ogromne znaczenie w naszych kontaktach w domu, w relacjach małżeńskich, w więzi z dziećmi, a także z innymi ludźmi. Wpływają też na sposób przeżywania więzi z Bogiem. Są one zakodowane w naszych genach i noszą nazwę temperamentu. Jedni z nas są bardziej emocjonalni, inni mniej; jedni bardziej aktywni, drudzy mało aktywni, jedni są błyskotliwi i szybko znajdują odpowiedź na każde pytanie, inni do sformułowania odpowiedzi potrzebują więcej czasu. Jedni szybko reagują na bodźce i szybko zapominają o różnych wydarzeniach, drudzy długo trzymają w sobie wrażenia zarówno przyjemne, jak i doznane przykrości. Jedni są bardziej towarzyscy – chętnie przyjmowaliby gości i chodzili w odwiedziny, drudzy – to typowi domatorzy. Jedni interesują się wszystkim, potrafią koordynować różne działania i widzą je we wzajemnym powiązaniu (jak np. żona w przykładzie opisanym powyżej) drudzy zaś koncentrują się na szczegółach, lecz mają trudności z powiązaniem ich w całość (jak mąż naszej znajomej). Warto zaznaczyć raz jeszcze, że cechy te są niezależne od płci i należą do pobudzająco-hamujących właściwości naszego układu nerwowego. Nikt z powodu takich, a nie innych pierwotnych cech temperamentu nie jest lepszy ani gorszy. Nie jest winny… tylko po prostu inny.

Patrząc na to od strony teologicznej, warto zauważyć, że ta odmienność jest pierwotnie dobra, należy do dzieła Stworzenia. Pan Bóg nie stworzył ludzi jednakowych, ale w ogromnym bogactwie różnych cech, sposobów reagowania, odczuwania i myślenia. Jednakże słabość ludzka powoduje, że wiele z tych cech staje się dla nas nie tylko szansą rozwoju osobowości, nie tylko szansą czynienia dobra, ale także zagrożeniem i drogą do grzechu. Dlatego tak często odmienność temperamentów przeszkadza nam, bardzo utrudnia porozumienie i dialog w małżeństwie.


Znaczenie poznania temperamentu


– Odkrycie różnic w temperamentach pomogło mi zrozumieć, że różne zachowania mojej żony nie wynikają z jej złośliwości, nie są wymierzone przeciwko mnie, ale są jej sposobem normalnego reagowania, zgodnego z jej naturą. Dzięki temu zaczęliśmy się lepiej rozumieć – powiedział ktoś na jednym z naszych spotkań w kręgu „Spotkań Małżeńskich”. Pierwotne cechy osobowości nie podlegają ocenie. Po prostu są. Ocenie podlega dopiero to, co z nimi robimy, jak je kształtujemy, rozwijamy. Nasze pierwotne cechy osobowości są jak ewangeliczne talenty z przypowieści Jezusa. Otrzymaliśmy je i mamy je mnożyć z miłością bliźniego, a nie miłością własną. Potrzebna jest tu nasza wrażliwość na drugiego człowieka, akceptacja jego odmienności i – to jest szczególne zadanie miłości – pomoc jemu w budowaniu dobra zgodnie z jego darami. Nie może człowiek towarzyski wymagać częstych wizyt i odwiedzin rodziny, znajomych od współmałżonka separatywnego. Ten jednak powinien zauważyć wartość odwiedzin znajomych przynajmniej od czasu do czasu… Człowiek aktywny, który ma z natury nieaktywnego współmałżonka, musi dobrze filtrować swoje pomysły dobrą motywacją, jeśli chce zrobić z nim coś wspólnie i nie być oskarżonym o pracoholizm. Osoba reagująca na wydarzenia szybko, ale mało emocjonalnie, musi liczyć się z tym, że współmałżonek reagujący na przykład emocjonalnie, ale powoli, ma naturalną skłonność do długiego trzymania urazów, konfliktów. Jednakże jego szansą jest wyciąganie wniosków z tych zdarzeń i długie pamiętanie negatywnych ich skutków, co chroni przed recydywą. Do powtarzania tych samych błędów, i to w dodatku niewidzenia w nich błędów, ma człowiek reagujący szybko i emocjonalnie, łatwo „zapalający się” do działania, ale równie szybko „gasnący” ze swoimi pomysłami i szybko zapominający o przeszłości. Osoby wojownicze muszą czasem dłużej popracować nad swoim dążeniem do zgody, ich szansą jest jednak wytrwałość w osiągnięciu celu. Jednakże osoby z natury ugodowe, choć łatwiej wyciągają rękę do zgody, muszą uważać, by ta naturalna skłonność nie przejawiała się „zgodą za wszelką cenę”, „zagłaskaniem” konfliktu kosztem jego wyjaśnienia w prawdzie.

Rozpoznanie temperamentów zarówno swoich, jak i swoich dzieci ma ogromne znaczenie w procesie wychowawczym. Dzieci bardzo często mają inne predyspozycje psychiczne niż rodzice, inaczej reagują. Rodzice zaś chętnie widzieliby w nich repliki własnych cech osobowości i nieraz bardzo denerwuje ich odmienność cech dzieci, chcieliby je zmienić. Natomiast rozpoznanie i akceptacja, że we własnych dzieciach tempo przebiegu procesów psychicznych jest często inne, że ich pobudzająco-hamujące cechy układu nerwowego są odmienne i wcale przez to nie są złe, tylko po prostu inne, może pomóc inspirować i motywować dzieci do harmonijnego rozwoju osobowości zgodnego z ich predyspozycjami.

To tylko kilka bardzo ogólnych przykładów. Nie miejsce tu na szczegółową analizę poszczególnych typów temperamentów, różnej ich intensywności i zmienności jednych cech w powiązaniu z innymi w różnych sytuacjach. Szerzej piszę o tym w książce „Małżeńskie temperamenty” wydanej w ubiegłym roku. Rozpoznanie pierwotnych cech swojej osobowości ma ogromne znaczenie w zrozumieniu naszych codziennych zachowań, zaangażowaniu w wykonywanie obowiązków domowych, sposobie rozmawiania, a także w zobaczeniu swoich predyspozycji zawodowych, społecznych, przede wszystkim zaś zdolności do dialogu. Pomaga odkryć szanse i zagrożenia we własnym sposobie reagowania na rzeczywistość. Pomaga mnożyć dobro.

Poznanie temperamentu sprzyja zaakceptowaniu siebie z tymi wszystkimi pierwotnymi cechami osobowości, które otrzymaliśmy w darze od Pana Boga, a które z powodu ludzkich ocen, środowiska, w którym się znajdujemy, powodują negatywny obraz samego siebie. Brak akceptacji siebie wpływa destrukcyjnie na więź małżeńską. Odreagowuje się na współmałżonku swoje własne braki i nieraz wręcz oskarża, że jest inny niż się oczekuje. Tymczasem jego inność może być dla mnie szansą, choć rozpoznanie tego bywa bardzo trudne.

Dzięki poznaniu zagrożeń swojej osobowości jesteśmy zdolni do większej pracy nad sobą, lepiej wiemy, na co mamy uważać i z czego się poprawiać. Znając przyczyny, niejako korzenie swoich złych skłonności, łatwiej ująć je u źródeł, niż walczyć z wycinkowymi objawami.

Wiele trzeba nieraz przepracować w swoim małżeństwie, by zbudować porozumienie, żeby zaistniał dialog. Wiedza o temperamentach może w tym bardzo pomóc.


Znaczenie Łaski Bożej


Ktoś może zapytać, co ta psychologia ma wspólnego ze świętością. Otóż dzięki rozpoznawaniu darów, jakie Pan Bóg złożył w nasze serca i umysły, jesteśmy zdolni do rozwijania szans mnożenia dobra w naszych relacjach małżeńskich, rodzinnych, a także w więzi z innymi ludźmi.

Tylko łaska Boża może w pełni pomóc w pogodzeniu naturalnej sprzeczności pomiędzy ugodowością a wojowniczością, towarzyskością a separatywnością, emocjonalnością i nieemocjonalnością, aktywnością i nieaktywnością, które różnią męża i żonę. Ważna jest świadomość, że pierwotnie te cechy niosą ze sobą dobro. Rozpoznanie cech osobowości w sobie i we współmałżonku może więc pomóc nam we wzajemnej więzi pełnej miłości. I to jest właśnie droga do świętości. Świętość w małżeństwie nie polega na mnożeniu praktyk religijnych, ale na chrześcijańskiej więzi pomiędzy mężem i żoną oraz pomiędzy nimi, jako rodzicami, a ich dziećmi. W budowaniu tej więzi fundamentem jest wzajemne poznawanie swoich cech temperamentu, ich akceptacja i rozwijanie dobra w nich zakodowanego.

U św. Pawła czytamy: „Niech zniknie spośród was wszelka gorycz, uniesienie, gniew, wrzaskliwość, znieważanie – wraz ze wszelką złością” (Ef 4, 31). Tylko jak to ma zniknąć? Nie przez tłumienie, nie przez tzw. represję uczuć, nie przez wkładanie masek, ale przez poznanie szans i zagrożeń swojej osobowości i wykorzystywanie dobra, które jest w każdym z nas zakodowane, tylko w każdym z nas inaczej.

Potrzebna jest jednak umiejętność rozróżniania szans od zagrożeń. Chodzi o to, by czarnego nie nazywać białym i odwrotnie. Jedynym kryterium jest miłość i największe przykazanie: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą, a bliźniego jak siebie samego”. Dzięki rozpoznaniu temperamentu, zarówno swojego, jak i współmałżonka, możemy być bardziej uzdolnieni do życia zgodnie z tym przykazaniem. Jedni z nas mają z tym więcej problemów w swoich małżeństwach, inni mniej. Jednakże dla wszystkich jest to podstawowe powołanie: budować więź, porozumienie, miłość. Nie rezygnować. Nie odpuszczać sobie…

Potrzebne jest jednak do tego przyjęcie łaski Bożej. Bez niej będziemy mieli zawsze skłonność do samousprawiedliwienia, do zrzucania wszystkich swoich trudności na cechy temperamentu swoje i współmałżonka, będziemy mówili o jego trudnym charakterze, gdy tymczasem to raczej nasze zachowania powodują konflikty i napięcia. Łaska Boża pomaga nam szukać dobra w sposób bezkompromisowy, bez relatywizacji. Nikt z nas nie może powiedzieć: „Taki jestem i się nie zmienię”. Nikt z nas nie może usprawiedliwiać swoich wad cechami temperamentu. Bo one są pierwotnie dobre. Tylko nasza własna słabość powoduje, że utrudniają relacje międzyludzkie. Nikt nie może wyprzeć się swoich cech osobowości, ale chodzi o to, by nieustannie budować na nich miłość.


Któż więc może być święty?


Świętymi nie są tylko ci małżonkowie, którzy wcale się nie kłócą. Bo cóż za zasługę mają pary, w których oboje są na przykład nieemocjonalni i ugodowi z natury? Oni świętość mogą osiągnąć, wykorzystując wzajemną więź, niejako daną od początku, do budowania dobrych dzieł, do zaangażowania w rozdawanie dobra wokół siebie w sposób naturalny, wypływający z ich miłości. Natomiast ci, którzy się kłócą, bo mają przeciwne temperamenty, bo im trudno ze sobą, a jednak wspierani łaską pracują nad swoimi cechami, niejako przekuwają w sobie to, co ich dzieli, w to, co może ich połączyć i uzupełnić. Oni chwałę świętości osiągną właśnie przez ten wysiłek, przez determinację budowania miłości, determinację w walce o swoje małżeństwo. I oni też mogą być prawdziwie świętymi świadkami miłości.

Święty Tomasz z Akwinu pisał, że łaska buduje na naturze. Jeżeli przyjmiemy, że świętość oznacza kierowanie się miłością w więzi z Bogiem i drugim człowiekiem, to rozpoznanie temperamentów jest fundamentem drogi do świętości. Bo w cechach temperamentu zapisana jest niemal cała natura człowieka. Świętość w małżeństwie realizuje się nie tylko w czasie dramatycznych wyborów, takich jak narażanie życia w obronie dziecka lub współmałżonka, ale także w codziennych, zupełnie powszednich, wręcz banalnych sytuacjach, jak ta opisana na początku. Wtedy właśnie ujawnia się, na ile potrafimy pracować nad naszymi cechami osobowości, które są nam dane i zadane przez Pana Boga.


Jerzy Grzybowski
drukuj