Niech prokurator czyni swą powinność
Należy na drodze postępowania sądowego zbadać, czy Siwiec, Libicki i Rosati dopuścili się kłamstwa lustracyjnego
Z posłem Stanisławem Piętą (PiS), przewodniczącym nadzwyczajnej sejmowej komisji, która przygotowywała ustawę lustracyjną, rozmawia Wojciech Wybranowski
Przygotowywał Pan ustawę o udostępnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa komunistycznego. Czy na podstawie zapisów tej ustawy IPN powinien wszcząć teraz postępowanie lustracyjne sprawdzające, czy eurodeputowani Siwiec, Libicki i Rosati są kłamcami lustracyjnymi?
– Tak, tutaj nie powinno być żadnych wątpliwości. Zgodnie z ustawą takie postępowanie powinno zostać wszczęte przez prokuratora Biura Lustracyjnego IPN. Zgodnie z ustawą osoby, które czują się pomówione informacjami zawartymi w katalogach IPN, mogą na drodze postępowania wystąpić o sprostowanie ich zdaniem nieprawdziwych informacji, ale też – jeśli tego nie uczynią – to uważam, że prokurator powinien wypełnić swoją powinność, czyli zbadać, czy te osoby, składając oświadczenia lustracyjne, nie dopuściły się tzw. kłamstwa lustracyjnego.
IPN w tym przypadku zastanawia się, czy nowa ustawa obowiązuje eurodeputowanych, którzy często składali oświadczenia lustracyjne jeszcze według starej ustawy…
– Uważam, że ewentualne wątpliwości powinny zostać rozstrzygnięte w trakcie procesu lustracyjnego. Z powodu pewnych wahań czy wątpliwości interpretacyjnych co do ustawy prokurator nie powinien powstrzymywać się z czynnościami, jakich wykonanie nakłada na niego ustawa.
Marek Siwiec na razie nie złożył wniosku o sprostowanie informacji IPN, wydał za to oświadczenie, w którym dosłownie „domaga się”, by społeczeństwo nie wierzyło w jego współpracę ze służbami specjalnymi PRL.
– Wydaje mi się, że pan poseł Siwiec dotknięty jest jakimś rozstrojem emocjonalnym. Oświadczenie, które Pan przytoczył, wydane przez niego jest zupełnie niepoważne, mogące jedynie wywołać wzruszenie ramion. Jeżeli uważa, że katalogi IPN dotyczące jego osoby zawierają nieprawdziwe informacje, to jedyną drogą do ich sprostowania, zgodną z ustawą, jest złożenie przez niego wniosku o wszczęcie postępowania lustracyjnego, nie zaś urządzanie medialnych spektakli.
Od wejścia w życie ustawy lustracyjnej minęło już kilka miesięcy, jak ocenia Pan jej funkcjonowanie?
– Panie redaktorze, to idzie jak krew z nosa. Strasznie powoli. Ale liczę też na to, że za jakiś czas, gdy więcej osób będzie zajmowało się badaniem archiwaliów IPN, gdy więcej naukowców będzie pracować nad tymi materiałami, to jako społeczeństwo będziemy poznawać prawdę. Żałuję, że dzieje się to tak wolno, ale prędzej czy później do tej prawdy dotrzemy.
