Pojedynek
Polska między historią a geopolityką
Najsłynniejszy pojedynek w historii Stanów Zjednoczonych to debata telewizyjna z 1960 r. pomiędzy ówczesnym wiceprezydentem Nixonem a senatorem Kennedym. Była to w ogóle pierwsza w skali globalnej debata telewizyjna, a stawką w niej był fotel prezydenta Ameryki w Białym Domu. Wygrał John Kennedy, bo był bardziej elokwentny, przystojny, miał piękną żonę, był blondynem, a w dodatku dobrze się ogolił. Nixon merytorycznie debatę wygrał, ale tylko merytorycznie na argumenty, a przegrał ze względu, na twarde rysy twarzy, szczęki boksera, ciemne włosy, a szczególnie osławiony ciemny zarost na twarzy. Bowiem dla niektórych wyborców Stwarzał wrażenie przestępcy, który nieogolony uciekł z więzienia. Warto dodać, że w telewizji nie pudrowano wtedy jeszcze politykom twarzy, telewizory były czarno-białe, z owalnym ekranem, a żyletki do golenia dla panów w porównaniu z obecnymi to inna cywilizacja.
W Polsce najsłynniejsze pojedynki to nadal starcia pana Wołodyjowskiego z Bohunem i Kmicicem oraz tego ostatniego z księciem Bogusławem Radziwiłłem. Pojedynki telewizyjne wprowadzone zostały w III RP. Pierwszy prezydent III RP – chociaż był wojskowym, z nikim się nie pojedynkował. Wygrał prezydenturę w 1989 roku, jak wtedy mówiono, jednogłośnie. Oczywiście zwyciężył, w pojedynku z Narodem 13 grudnia 1981 r., i to zwycięstwo wystarczyło mu dokładnie na całe lat dziesięć. Generał Jaruzelski oraz jego najbliższy oprawca generał Kiszczak zostali publicznie przez Gazetę Wyborczą” i Adama Michnika osobiście określeni i wypromowani jako ludzie honoru”. Do pojedynków używali czołgów, pałek zomowskich, a jak była potrzeba – to skrytych morderstw i więzienia. To na szczęście mamy już za sobą.
Pojedynek ma to do siebie, że walczy się w nim o coś, z kimś oraz za kogoś. Pojedynek tym się różni od normalnej walki, że ma określone reguły oraz toczy się w obecności świadków. Pojedynek z natury rzeczy ma charakter medialny – jak byśmy to dzisiaj określili. Pojedynek to nawet show. Tak samo w swej istocie wyglądały pojedynki rycerskie w średniowieczu, tylko widownia była zdecydowanie mniejsza i ograniczała się najwyżej do dworu królewskiego zgromadzonego na krużgankach zamku.
Telewizyjny show pojedynków medialnych XXI wieku w Rzeczypospolitej A.D. 2007 w swej istocie toczy się o to, jak będzie wyglądała IV RP. Jak każdy pojedynek także i ten powinien mieć swoje znaczące starcie, najbardziej dramatyczny moment, który zdecyduje o zwycięstwie lub przegranej. Tego starcia dotąd nie było. Nie wydaje się, aby musiało w ogóle nastąpić, bowiem główny fighter – Jarosław Kaczyński, nie potrzebuje się poniżać do pojedynku z z mało znaczącymi watażkami z wojsk LiD, PO, LPR, PSL. Trzeba szykować się do walnej bitwy, w której przeciwnik zostanie rozbity, rzucony na kolana, a potem można jeńców łaskawie odesłać do domów. Zadecyduje walna bitwa oraz świadomość tych, którzy w niej uczestniczą, ich determinacja w walce o słuszną sprawę – rację stanu Polski.
Tak jest jedynym prawdziwym pojedynkiem będzie udział w wyborach 21 października i będzie to zarazem jedyny prawdziwy sondaż. Natomiast prawdziwa polityka nie zakończy się w dniu wyborów. Jest dokładnie odwrotnie! Warto o tym pamiętać, oglądając przed telewizorami pozornie najbardziej nawet zawzięte starcia i pojedynki. To tylko show przedwyborczy. Polityka zacznie się po ogłoszeniu wyników wyborów.
