O rozumie prawym

Wydawałoby się, że jest to oczywiste, iż rozum ludzki z natury jest rozumny, czyli mądry. Kiedy jednak przypatrzymy się działaniu i postępowaniu człowieka, który – będąc istotą rozumną – zachowuje się czasem nierozumnie (nieracjonalnie), zastanawiamy się, od czego to zależy. Co o tym decyduje? Dlaczego człowiek, mimo że wie, iż to szkodzi jego zdrowiu, pali, zażywa narkotyki, zanieczyszcza naturalne środowisko, buduje bomby, ingeruje w skomplikowaną naturę ludzkiego życia? Czyżby rozum ludzki był tak niepewnym i zwodniczym przewodnikiem dla człowieka? Ale jeśli nie w rozumie mamy szukać oparcia, to w czym?

Od czasów starożytnych rozum ludzki postrzegano jako boską cząstkę w człowieku. Tym zaś, na czym rozum miał opierać swoją mądrość, były wrodzone idee – jak wskazywali jedni, lub istniejące poza rozumem jednostkowe rzeczy – jak mówili inni. Wspólne tym stanowiskom było przekonanie, że rozum sam z siebie nic nie może. Rozum jako taki jest niezapisaną tablicą (tabula rasa). Staje się mądry mądrością wrodzonych idei, które sobie przypomina, albo mądrością rzeczy, które poznaje. Pogląd przyjmujący teorię wrodzonych idei jest trudny do pogodzenia z faktem poznawania jednostkowych rzeczy materialnych, a także z procesem uczenia się, odkrywania praw świata materialnego itd. Poznając bowiem tylko idee, które mamy wrodzone, nie mielibyśmy dojścia do świata materialnego.

Współczesne nurty postmodernistyczne wyrosłe ze skrajnego racjonalizmu doprowadziły kulturę filozoficzną do nihilizmu, zarówno w dziedzinie poznania teoretycznego (nihilizm teoretyczny), jak i praktycznego (nihilizm praktyczny), a także w dziedzinie wiary (nihilizm religijny). W konsekwencji tego odrzuca się istnienie i możliwość poznania prawdy, dobra czy Boga. A wszystko to stało się za sprawą rozumu. Rozum współczesnego człowieka zdaje się zawiązywać „spisek” przeciwko sobie samemu. Rozum doznaje ciągle znieprawienia.

Już w starożytności, w związku z właściwym działaniem rozumu, pojawiło się wiele mówiące określenie. Grecy określali właściwie działający rozum słowami orthos logos, co w przełożeniu na język łaciński zostało przetłumaczone jako recta ratio – rozum prawy. Jednak ową prawość nie tyle przypisywano samemu rozumowi jako takiemu, ile prawdzie, którą miał się on kierować. Jeśli rozum ludzki kierował się prawdą, stawał się rozumem prawym, jeśli fałszem – był rozumem znieprawionym. Świadomość tego wśród filozofów była bardzo ważna. Bo przecież człowiek jest tym – jak pisał Arystoteles – czym czyni go rozum. Jeśli rozum jest znieprawiony, czyni całego człowieka nieprawym. Jeśli rozum jest słusznym, prawym, czyni człowieka prawym. A zatem jak usprawnić rozum, aby był rozumem prawym?

W realistycznej teorii poznania, analizując ludzkie działanie poznawcze, odkryto, że rzeczy niosą w sobie zamysł twórcy (wytwory kultury i techniki) lub Stwórcy (twory natury), który staje się przedmiotem i celem poznania. Rozum zatem staje się mądry mądrością rzeczy. Rozum bowiem odkrywa owe idee w poznawanych rzeczach i odpowiednio do ich poznania formułuje zasady działania czy postępowania. Rozum ludzki pokierowany prawdą rzeczy jest dopiero w pełni rozumem prawym (recta ratio). W przeciwnym razie, kiedy rozum odrywa się w poznawaniu od rzeczy realnych, zawsze będzie groziło mu znieprawienie. Podobnie jest i z wolą jako rozumnym pożądaniem. Jeśli wola pokierowania jest odczytanym przez rozum dobrem rzeczy, staje się wolą prawą (recta voluntas).

Filozofia realistyczna (metafizyka) od samego początku swego wyodrębnienia się wprowadzała studiującego na tego typu drogę poznania. Drogę, na której poznający usprawniał swój rozum mocą prawdy zawartej w realnie istniejących rzeczach, tej prawdy rzeczy uczył się słuchać i według niej postępować.

Przełom filozofii, który został zapoczątkowany w XVII w. przez racjonalizm kartezjański, sprowadzał się ostatecznie do tego, że zerwano życiodajną więź rozumu z istniejącą rzeczą, która była nośnikiem prawdy. Rozum został pozbawiony źródła swej rozumności i mądrości. Stąd ogłosił sam siebie jedynym źródłem prawdy i przewodnikiem. Rozum przestał liczyć się z realnymi rzeczami. Człowiek zaczął rzeczy stawiać przed „trybunał rozumu” i zmuszać je do posłuszeństwa. Zaczęto racjonalizować świat natury. Przykładem tego był kult postępu naukowego i technicznego. Rozpoczęto zmieniać bieg rzek, mutować żywność, poddawać inżynierii genetycznej organizmy żywe, w tym także człowieka. Efekty tego dały się szybko zobaczyć w świecie przyrody. Dziś skutkiem tego, najbardziej przemawiającym do wyobraźni zarówno pojedynczego człowieka, jak i całych społeczeństw, jest straszliwe zniszczenie środowiska naturalnego, w świecie zwierząt – choroba wściekłych krów, w świecie ludzi – zespół chorób cywilizacyjnych, w filozofii – nihilizm…

Wszystko to jest spowodowane tym, że człowiek „wyprzedał za bezcen” to, co miał najcenniejsze, to, co czyniło go różnym od świata zwierząt, a tym był właśnie prawy rozum. Co więcej, filozofia postmodernistyczna posiała w społecznościach ludzkich niewiarę w indywidualny rozum. Tylko rozum „państwowy”, „społeczny”, „kolektywny” przedstawiany przez środki masowego przekazu, mody polityczne (political correctness), oficjalne trendy filozoficzne jest – jak ogłoszono – jedynym nośnikiem prawdy. Jest rozumem prawym.

Tymczasem rozum indywidualnego człowieka odcięty od prawdy rzeczy staje się łatwym łupem manipulacji. Jesteśmy tego świadkami; doświadczamy tego na co dzień. Jak zatem wyrwać się z matni zniewolenia rozumu? Jak obronić się przed jego deprawacją? Odpowiedź od początku była i jest taka sama: należy więcej „słuchać rzeczy niż teorii i mód”. Nauczyć się czytać rzeczy i słuchać prawdy w nich zapisanej bardziej, niż oglądać telewizję i słuchać ośrodków rzekomo prawdo- i opiniotwórczych. Kiedy pozwolimy naszemu rozumowi kierować się prawdą rzeczy, będziemy mieć rozum prawy (recta ratio speculabilium). Kiedy woli pozwolimy się kierować dobrem rzeczy, będziemy posiadali prawą wolę (recta ratio agibilium). Kiedy artysta w twórczości i technice będzie kierować pięknem rzeczy, zyskamy nareszcie artystów i techników prawych (recta ratio factibilium).

Potrzeba zatem powrócić do nauczania tego typu poznania, z którego całe społeczeństwa zostały wydziedziczone. Z czego został wydziedziczony współczesny filozof, a także humanista. Potrzeba powrotu do poznania realistycznego. Do tego potrzebna jest jednak filozofia metafizyczna, która nie tylko uczy poznawać świat realny, ale też usprawnia rozum i wolę do bycia prawymi. O tej filozofii przypomina Powszechna Encyklopedia Filozofii, by uchronić ją od zapomnienia, a bardziej może od „zakrzyczenia” przez współczesne trendy filozoficzne, modne, ale często zgubne dla kultury humanistycznej.


ks. prof. dr hab. Andrzej Maryniarczyk SDB,

kierownik Katedry Metafizyki KUL,

redaktor naczelny PEF
drukuj