Antykatoliccy oszczercy w postkomunistycznej „Trybunie”
„Gazeta Wyborcza” zajmuje bezapelacyjnie niedoścignione pierwsze miejsce w bilansie walki z Kościołem w mediach wśród gazet codziennych w okresie po 1989 roku. Ma jednak mocnego konkurenta w postkomunistycznej „Trybunie”, która „popisała się” po 1989 r. wieloma prawdziwie obrzydliwymi atakami na Kościół i religię, w tym na największą postać Kościoła katolickiego Jana Pawła II.
Przypomnijmy tu, że najbardziej prymitywny atak na wielkiego Papieża Polaka pojawił się nie w rynsztokowym „Nie”, ale w redagowanej wówczas przez Janusza Rolickiego postkomunistycznej „Trybunie”. To właśnie tam w tekście z 27 listopada 1997 r. napisano o wypowiedzi Jana Pawła II na temat ewolucji: „(…) Jakże ponuro prymitywnie brzmi niechlujna i bełkotliwa wypowiedź JP II [Jana Pawła II – J.R.N.] na tle wytwornego, ale popularnego bądź co bądź eseju Ratzingera. Jak temu człowiekowi, który w rzeczywistości nie przestał być prostackim wikarym z Niegowicia nie wstyd tak kompromitować siebie (to najmniejsza), związku religijnego, któremu szefuje, i narodu, do którego niegdyś należał”.
Publikujący ten tekst postkomuniści kolejny raz z rzędu pokazali, jak mało się w rzeczywistości zmienili, mimo wszystkich swych przeobrażeń, jak nadal bardzo głęboko tkwi w nich pogarda i nienawiść do wszystkiego, co wielkie i szlachetne. Kapelan Rodzin Katyńskich, prałat domowy Ojca Świętego ks. prof. Zdzisław Peszkowski wystąpił na drogę sądową przeciw „Trybunie” z powodu cytowanej wyżej prostackiej napaści na Papieża. W rozmowie dla „Naszej Polski” z 10 lutego 1999 r. ks. prałat Peszkowski powiedział o całej sprawie, że: „(…) dotykamy dna (…). Chciałem nie tylko stanąć w obronie Ojca Świętego, ale także zdemaskować dno jakiejś złości, którą trudno określić. Nie można po prostu pozwolić, żeby coś takiego zaistniało bezkarnie i żeby nie było odrzucone przez Polskę jako zło…”.
Po długoletnich korowodach sądowych sprawiedliwości stało się w końcu zadość w 2004 roku. Sąd Najwyższy nakazał „Trybunie” i jej byłemu redaktorowi naczelnemu przeproszenie ks. prałata Zdzisława Peszkowskiego za znieważenie na łamach gazety Ojca Świętego. Zenon Baranowski w tekście zamieszczonym w „Naszym Dzienniku” z 7 kwietnia 2004 r. pt. „Obrazili, muszą przeprosić” cytował w związku z wyrokiem Sądu Najwyższego wypowiedź mecenasa Tadeusza Szymańskiego, prezesa Stowarzyszenia Polskich Prawników Katolickich: „Jest to wielkie zwycięstwo katolików polskich, a także prawa polskiego, tak trzeba ten wyrok nazwać. Myślę, że ten wyrok (…) daje gwarancję, że nie będzie się więcej poniewierać katolików, gdyż grozi to konsekwencjami. Żądamy naszego miejsca w Polsce i tego, żebyśmy nie byli sprowadzeni tylko do zakrystii, abyśmy byli równymi obywatelami”.
W międzyczasie 21 grudnia 2002 r. na łamach „Trybuny” ukazał się inny tekst atakujący Papieża Polaka pióra Przemysława Szubartowicza: „Radykał Wojtyła”. Autor postkomunistycznej „Trybuny” pozwolił sobie na bardzo prymitywne uogólnienia na temat Ojca Świętego, pisząc m.in.: „Jan Paweł II nie rozumie dzisiejszego świata, swą wiedzę o naturze ludzkiej czerpie ze skompromitowanych przez historię przesądów oraz niezmiennych dogmatów katolickich, nie potrafi pojąć, że jego radykalizm w kwestiach obyczajowych nie jest źródłem dobra, choć – kto wie? – być może wierzy, że tak jest. (…) nie można uciec od faktu, że Kościół katolicki przeżywa kryzys na poziomie doktrynalnym, bo współczesność już dawno tę mitologiczną doktrynę wyprzedziła”.
Jak z tego widać, postkomunistyczny publicysta na swój sposób „uczcił” tak podniosłą dla wszystkich katolików atmosferę ostatnich dni przed Wigilią i Świętami Bożego Narodzenia. Przypomnijmy tu, że Szubartowicz znany jest z zajadłej niechęci do Kościoła katolickiego i do patriotyzmu. Wyznawał na łamach „Trybuny” z 22 marca 2003 r.: „Nie wierzę zatem w Boga (…) odrzucam inne mitologie, na przykład patriotyzm”.
Warto dodać, że „Trybuna” w szczególnie grubiański sposób zabrała się za „uczczenie” wspomnianych Świąt Bożego Narodzenia 2002 roku. Oprócz ataku na Papieża opublikowała rozmowę z filozofem Bohdanem Chwedeńczukiem, współzałożycielem agresywnie ateistycznego i antyreligijnego czasopisma „Bez Dogmatu”. Chwedeńczuk w rozmowie zaatakował w skrajnie prymitywny sposób religię, Kościół katolicki i Radio Maryja. Swój atak zaczął od napaści na Święta Bożego Narodzenia, mówiąc, że: „To jest taki czas, w którym zbiorowość zobowiązuje nas do oddawania czci fetyszom (…). W mitologiach religijnych chodzi o fetysze typu bóstwa”. Nie cytuję już dalej tekstu Chwedeńczuka, bluźnierczo godzącego w Boga w Trójcy Jedynego. Następnie autor przeszedł do grubiańskiego ataku na Radio Maryja, twierdząc m.in.: „Radio Maryja to jest instytucja nikczemna (…). Nie widzę zasadniczej różnicy pomiędzy Radiem Maryja a instytucjonalnym katolicyzmem, może poza zakresem oddziaływania. Instytucjonalny katolicyzm jest po prostu nastawiony na znacznie szersze gremium, a Rydzyk nastawił się na mniejsze (…). Radio Maryja pokazuje, do czego prowadzi połączenie religii z polityką, jak nośne są treści polityczne zaczepione o mitologię (…). Niech pan zwróci uwagę, że papież pozdrawia słuchaczy Radia Maryja (…)”. W innym miejscu tego paszkwilanckiego tekstu Chwedeńczuk nazwał religię niepotrzebną „protezą”. Atakujący za pomocą takich inwektyw religię, Kościół i Radio Maryja ten dość szczególny filozof „humanista” wychwalał w tej samej rozmowie dla „Trybuny” Jerzego Urbana (!). Akcentował: „Jestem bardzo wysokiego zdania o poziomie intelektualnym i pisarskim tego człowieka”. I oczywiście opowiedział się za powrotem do myśli socjalistycznej i do Marksa w szczególności jako swoistego drogowskazu.
27 listopada 2006 r. „Trybuna” szczególnie wyeksponowała, obdarzając „odpowiednim” tytułem „Przekleństwo katolicyzmu”, drukowany kilka dni przedtem w „Wysokich Obcasach” (dodatku do „Gazety Wyborczej”) antyreligijny wywiad z reżyserem Peterem Greenwayem.
W swych atakach na Kościół „Trybuna” nie pomijała również spraw narodowej przeszłości, odpowiednio ją deformując w duchu antyreligijnym. Na przykład w numerze z 9 lutego 2006 r. opublikowała agresywnie antykościelny tekst Jana Ciszewskiego „Kościół ponad wszystko”. Według autora „Trybuny”, „(…) wierni nie chcą tej Świątyni [świątyni Opatrzności Bożej – J.R.N.] (…). Świątynia ta jest bowiem symbolem zdrady narodowej Kościoła rzymsko-katolickiego, a nie jakimś wotum. To przecież aż pięciu biskupów tego Kościoła, wspólnie z magnatami, sprzymierzyło się ze schizmatycką Rosją (…). To Kościół zamordował Konstytucję 3 Maja, i tego nie wolno przemilczeć, bez względu na cokolwiek”. Fałszerzowi historii z „Trybuny” trzeba przypomnieć, że to nie Kościół, lecz magnaci odegrali decydującą rolę w „zamordowaniu” Konstytucji 3 Maja, że w samym jej tworzeniu bardzo dużą rolę odegrali tacy duchowni jak ks. Hugo Kołłątaj czy ks. Stanisław Staszic. A także przypomnieć, iż pionierem nowoczesnego polskiego patriotyzmu w XVIII wieku był wielki duchowny, pijar Stanisław Konarski.
Fałszerz z „Trybuny” pisze: „Kościół nie ma najmniejszego prawa ubierać się w piórka patriotyzmu. Hierarchia nigdy nie służyła temu krajowi”. Czyż trzeba udowadniać, jak nikczemne jest to fałszerstwo w odniesieniu do historii kraju, który wydał tak wielkich duchownych patriotów, jak: ks. abp Jakub Świnka, ks. kard. Stanisław Hozjusz, ks. abp Zygmunt Szczęsny Feliński, Prymas Polski ks. kard. August Hlond, ks. kard. Adam Sapieha, Prymas Tysiąclecia Stefan Kardynał Wyszyński czy wielki Papież Polak Jan Paweł II. Atakujący tak nikczemnie Kościół katolicki w Polsce postkomunistyczny publicysta udaje, że nie wie o związkach Kościoła z Narodem nawet tego, co wiedział śmiertelny wróg Polaków – Hans Frank, nazistowski generalny gubernator podbitych ziem polskich. Pisał on przecież w swym dzienniku: „Jestem również tak mądry i wiem, że klechy są naszymi śmiertelnymi wrogami (…). Kościół pozostawał zawsze w rezerwie, jako ostatni ośrodek polskiego nacjonalizmu, jak długo były jeszcze do dyspozycji inne środki działania. Kościół jest dla umysłów polskich centralnym punktem zbornym, który promieniuje stale w milczeniu i spełnia przez to funkcję jakby wiecznego światła. Gdy wszystkie światła dla Polski zgasły, to wtedy zawsze jeszcze była Święta z Częstochowy i Kościół (…)” (cyt. za S. Piotrowski, Dziennik Hansa Franka, Warszawa 1956, s. 46). Tę wyjątkową rolę Kościoła w Polsce dobrze rozumiał także inny śmiertelny wróg Polaków – Michaił N. Murawiew Wieszatiel, zapowiadając tuż przed rozpoczęciem swej misji pacyfikacji Polski: „Najpierw rozstrzelam księdza” (cyt. za J. Kucharzewski, Od Białego Caratu do Czerwonego, Warszawa 1931, t. IV, s. 56). Jakże podłe jest pisanie, że „Kościół nie ma najmniejszego prawa ubierać się w piórka patriotyzmu” w kraju, który wydał takich duchownych bohaterów, jak: ks. Stanisław Brzóska, ks. Ignacy Skorupka czy ks. Jerzy Popiełuszko.
Jak „Trybuna” potępiała „niezwykle ciemny” polski katolicyzm
Wśród najpodlejszych ataków „Trybuny” na katolicyzm w Polsce prawdziwie poczesne miejsce zajmowała ogromna, dwukolumnowa rozmowa z byłym autorytetem polskiej psychologii dr. Andrzejem Samsonem: „Kury wam szczać” („Trybuna” z 1-2 marca 2003 r.). Wywiad miał ton skrajnie grubiański, roiło się tam od wyrażeń godnych facetów spod budki z piwem. Trzon tekstu rozmowy stanowiło wyładowanie różnego typu antykatolickich fobii dr. A. Samsona w stylu: „Kościół od lat prowadzi w Polsce specyficzną politykę, polski katolicyzm jest niezwykle ciemny, prymitywny i zacofany (…). Moim zdaniem Kościołowi zależy na utrzymaniu prymitywnego, ciemnego katolika (…)” etc., etc. Już rok później dr Samson skończył się jako rzekomy „autorytet i mentorski pouczacz Polaków”, wędrując za kratki z powodu pedofilii.
Kilka lat przedtem, 13-14 czerwca 1998 r. na łamach „Trybuny” ukazał się niezwykle brutalny atak Roberta Stillera na słynnego katolickiego naukowca ks. prof. Waldemara Chrostowskiego, byłego współprzewodniczącego Rady Chrześcijan i Żydów. Robert Stiller, znany skądinąd z antypolskich uprzedzeń (prof. Bogusław Wolniewicz wytknął kiedyś w „Najwyższym Czasie” jaskrawy przegląd jego antypolonizmu), posunął się do zarzucenia ks. prof. Chrostowskiemu rzekomego antysemityzmu. Chodziło o to, że ks. prof. Chrostowski nader stanowczo sprzeciwił się usunięciu krzyża z terenu byłego obozu Auschwitz. W tekście pt. „Krzyżyk na ks. Chrostowskiego” Stiller przedstawił ks. Chrostowskiego jako rzekomego fanatyka. Pisał: „Strach pomyśleć, że ten rycerz krzyżowy mógł się urodzić i działać w czasach krucjat lub inkwizycji. (…) wara księdzu od wpychania Żydom w gardło swoich odruchów (…). Ten ksiądz, tak niesympatycznie i natrętnie pokazujący w telewizji oko wąskie jak żyletka i szczękę twardą jak topór, walczy nie o krzyż, a jedynie o swój własny rozgłos”. Przy okazji Stiller starał się maksymalnie pomniejszyć znaczenie dorobku intelektualnego ks. prof. Chrostowskiego, znakomitego znawcy nie tylko teologii, ale i stosunków polsko-żydowskich. Sam Stiller przedstawił się jako „niekatolik i wcale niezwolennik katolicyzmu”, który jednak „bardzo poważnie traktuje myśl i problematykę katolicką”. Dlatego podjął się Stiller „kolosalnej i nadzwyczaj trudnej roboty translatorskiej” przy przekładzie „fundamentalnego” dzieła „Kler” księdza Eugene’a Drewermanna, „jednego z największych myślicieli współczesnego katolicyzmu”. Wbrew Stillerowi Drewermann, były ksiądz, zawieszony z powodu swych skrajnie heretyckich poglądów, nie jest – jak wiadomo – „jednym z największych myślicieli współczesnego katolicyzmu”, lecz jednym z największych wrogów Kościoła. Najlepiej świadczyło o tym zdanie Drewermanna z lubością cytowane w „Trybunie” przez R. Stillera: „Kościół katolicki cierpi na ten sam deficyt ludzkiej wiarygodności, którym dotknięty jest dzisiaj kler jako stan”.
Redakcja postkomunistycznej „Trybuny” stosuje do Kościoła katolickiego wyraźnie dwie miary. Z jednej strony, gorąco wychwala książki świętokradcze. Na przykład Wiesław Wodnik z zapałem wychwalał bluźnierczą książkę niejakiego Michała R. Zana „Maria Magdalena. Żona Jezusa” (por. „Trybuna” z 18 maja 2007 r.). Książka upowszechniała najgłupsze wymysły o Jezusie Chrystusie, począwszy od rzekomego związku miłosnego z Marią Magdaleną, po dzieci, które miały być owocem tego małżeństwa. Z drugiej strony, reklamowaniu tego rodzaju rewelacji towarzyszą ataki na wielkie dzieła przypominające Nowy Testament z prawdziwie ogromną troską o realia historyczne. I tak np. w „Trybunie” z marca 2004 r. można było przeczytać negatywną recenzję słynnego dzieła filmowego Mela Gibsona „Pasja”. Pod wymownym tytułem „Męczarnia” autorka „Trybuny” zarzucała „Pasji” rzekomą jednostronność obrazu, który jakoby „nuży” widzów.
W innym tekście: „Z pasją o 'Pasji'”, sygnowanym literami EB („Trybuna” z 5 marca 2004 r.), zrobiono niby zobiektywizowany wybór z internetowych relacji o „Pasji”, starannie dbając, by wyeksponować te najbardziej negatywne. Oto kilka próbek:
„Dżolo: ten film to czysta komercja, sprytnie wykorzystująca wiarę chrześcijańską do zbijania kasy. Tak naprawdę to w tym filmie nie ma nic ciekawego i jest strasznie nudny (…)”.
„Jacek: Gibson popełnił grzech. Po co taki film? W Biblii jest napisane, by obrazów Boga nie robić”.
„52: Religijny szał Gibsona porównywalny jest do szału szyitów w Karbali, który aktualnie się tam odbywa. Jak można być tak prymitywnym i zachwycać się takimi scenami i zwyczajami – OCHYDA!!!” [pisownia oryginalna – J.R.N].
„Beetho: (…) ten film nie ma w sobie cienia realiów”.
Postawę „Trybuny” wobec duchownych dobrze ilustrował tekst wspomnianego już Przemysława Szubartowicza, deklarującego się jako ateista, o ks. Janie Twardowskim pt. „Antyksiądz”. Pisał Szubartowicz m.in.: „Nawet u zaciekłych antyklerykałów budził sympatię, choć ksiądz. A właściwie antyksiądz: skromny, otwarty, z poczuciem humoru”. Jak gdyby „skromność, otwartość i poczucie humoru” było czymś obcym księżom!
Nagonka postkomunistów z „Trybuny” na Radio Maryja
Postkomuniści z „Trybuny” szczególnie „wyróżniali się” w nagonce na Radio Maryja, tak konsekwentnie występujące na rzecz obalenia dominacji różnych „czerwonych dynastii” w życiu publicznym. W atakach na Radio Maryja znaczącą rolę odegrał sam redaktor naczelny „Trybuny” w latach 1997-2000 Janusz Rolicki. Atakował on wielokrotnie Radio Maryja na łamach tej gazety oraz w tekście publikowanym w postkomunistycznym „Przeglądzie Tygodniowym” z 16 kwietnia 1997 roku. W jednym z tekstów atakujących Radio Maryja Rolicki pisał: „W całej okazałości dziś bowiem widać, jakim uczniem czarnoksiężnika okazał się o. Rydzyk i jakie siły przez tę rozgłośnię uruchomił. Z pewnością wygrał on wybory Krzaklewskiemu, ale za cenę wprowadzenia na polską scenę polityczną mrocznych, ksenofobicznych i burzycielskich tendencji, które drzemią uśpione w każdym społeczeństwie, a gdy zostaną przebudzone, niosą zniszczenie i niepowetowane straty moralne. Haniebne jest to, że za Radiem Maryja stoi Kościół, instytucja przystępująca dziś do jawnego boju o rząd dusz w Polsce”. Do ataku „Trybuny” na Radio Maryja skwapliwie dołączył również Eugeniusz Kabatc, jeden z pisarzy najdłużej związanych z PZPR, członek tej partii w latach 1964-1990. 27 listopada 1997 r. zaatakował on Radio Maryja na łamach „Trybuny”, twierdząc, iż: „(…) uproszczenia rzeczywistości przez Radio Maryja są niebezpieczne, bo ograniczają siłę myślenia ludzkiego”. Jakoś nie zauważył, jak bardzo ograniczała tę siłę myślenia jego kilkudziesięcioletnia wierność totalitarnej partii komunistycznej, której był tak długo członkiem. Zaledwie dzień wcześniej – 26 listopada 1997 r. – w „Trybunie” opublikowano atakujący Radio Maryja artykuł dwojga autorów: Agnieszki Wołk-Łaniewskiej i Aleksandra Frydrychowicza „Czarna pajęczyna”. W tekście głoszono m.in.: „(…) Za to powiodło się Kościołowi w dziedzinie radiofonii. Radio Maryja było pionierem czarnej radiofonii w Polsce. Wokół niego powstała kilkumilionowa rzesza wyznawców, zwana Rodziną Radia Maryja (…). Prasowym odpowiednikiem Radia Maryja jest „Niedziela”. (…) Opcja polityczna, którą reprezentuje, jest tożsama z opcją Rydzyka – antykomunistyczna, antyliberalna, antylewicowa, ksenofobiczna i przepełniona nienawiścią do wszelkich odmienności”.
Co pewien czas na łamy „Trybuny” wracały nagonki na wyraźnie znienawidzone przez postkomunistów Radio Maryja. Na przykład wspomniany już zajadły ateista i antypatriota Przemysław Szubartowicz opublikował 30 listopada 2002 r. w „Trybunie” pełen inwektyw atak na Radio Maryja i ojca Rydzyka, pisząc m.in.: „A przecież za Rydzykiem kołtun sznurem. Rodzina Radia Maryja to (…) milionowa grupa dewotów gotowych na wszystko (…) ojciec Rydzyk i Radio Maryja to przede wszystkim policzek dla rozumu” (por. P. Szubartowicz: Rzydzykomachia, „Trybuna” z 30 listopada 2002 r.). „Trybuna” żwawo przyłączyła się do najnowszej nagonki na Radio Maryja rozpoczętej przez oszczerczy tekst we „Wprost” w lipcu 2007 roku. 11 lipca 2007 r. zamieściła frontalny atak na Radio Maryja pt. „Kto rozpuścił o. Rydzyka?” Piotra Skury. Autor uskarżał się na zbytnią „tolerancję” wobec o. Tadeusza Rydzyka, pisząc o okresie „piętnastu lat strachu przed „moherową Polską”. Obok paszkwilu Skury znalazły się pełne wrogości do Radia Maryja i o. Rydzyka miniwywiady, m.in. z odstępcą od Kościoła, byłym jezuitą Stanisławem Obirkiem i z Markiem Edelmanem. Ten ostatni już w tytule swego miniwywiadu uskarżał się na to, że: „Kaczor tańczy, jak Rydzyk zagra”. A potem twierdził m.in.: „taki antysemita Rydzyk szleje, jak chce”. Zapytany, czy Kaczyński i jego ludzie odetną się od o. Rydzyka, Edelman powiedział: „A skąd! To karierowicze, którzy kurczowo będą trzymać się władzy i dla jej utrzymania sprzymierzą się z najgorszą czarną sotnią”. Wśród atakujących o. Rydzyka w „Trybunie” znaleźli się jeszcze: stary tropiciel antysemityzmu i janczar jaruzelszczyzny w dobie stanu wojennego Krzysztof Teodor Toeplitz, jeden z najbardziej służalczych wobec reżimu PRL-owskiego autorów „Polityki” Ryszard Marek Groński i pisarzyna Paweł Huelle – znany z niebywale chamskiej napaści na ks. prałata Henryka Jankowskiego. (Huelle porównał znanego z wielkiego patriotyzmu gdańskiego prałata do nazistowskiego gauleitera i uszło mu to na sucho). 17 lipca 2007 r. „Trybuna” opublikowała tekst „Raz na zawsze”, wyrażający – jak się okazało – całkowicie płonne nadzieje postkomunistów na pozbycie się Ojca Dyrektora „raz na zawsze” z Radia Maryja. Powołano się przy tym na rozpuszczoną – jak wiadomo przez lewicową Katolicką Agencję Informacyjną – kłamliwą wiadomość, że generał zakonu redemptorystów o. Joseph Tobin zapowiedział jakoby podjęcie w ciągu kilku dni decyzji rozwiązującej sprawę o. Rydzyka. Według twierdzeń „Trybuny”: „Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie ze źródeł zbliżonych do Watykanu, w grę może wchodzić nawet usunięcie o. Rydzyka z zakonu”. Kłamcom z „Trybuny” można pogratulować takich szczególnie wiarygodnych „watykańskich” źródeł!
