Kim był „Grey” (3)

Analizując materiały znajdujące się w teczce przypisanej ks. Stanisławowi Wielgusowi, warto zwrócić uwagę na fakt, że nie zawierają one żadnych konkretów dotyczących jego rzekomej współpracy ze specsłużbami PRL. Gdyby faktycznie istniał choć jeden jej efekt, każdy, kto choć trochę orientuje się w pragmatyce wywiadu PRL, wie, że byłoby to dokładnie odnotowane, gdyż w przeciwnym razie zgromadzone w ten sposób informacje przepadłyby bezpowrotnie.

Wśród dokumentów znajdujących się w teczce przypisanej ks. Stanisławowi Wielgusowi jest również czterostronicowa „Notatka” „sporządzona na podstawie raportów z rozmów prowadzonych z 'Greyem’ na etapie pozyskiwania i przygotowywania t.w. do realizacji zadań za granicą”. Dokument nosi datę 20 grudnia 1973 roku. Na jego wstępie ppłk Leonard Mroczek napisał: „’Greyem’ zainteresowałem się w kwietniu 1973 r. podczas służbowego pobytu w KWMO w Lublinie. Zapoznałem się z dokumentacją w/wym. (teczka personalna i robocza nr 6377), z której wynikało, że od 1967 r. współpracuje z Wydziałem IV SB pod pseudonimem 'Adam'”.

Jak widać, pojawia się tu informacja o „teczce personalnej i roboczej”. W tym miejscu warto zaznaczyć, że każdy tajny współpracownik (TW) miał dwie teczki: teczkę personalną i teczkę pracy. W teczce personalnej archiwizowano pisemne zobowiązanie do współpracy i gromadzono informacje o TW, takie jak raport z werbunku, charakterystyka TW, pokwitowania odbioru wynagrodzeń, raporty na temat przebiegu współpracy, raporty ze spotkań kontrolnych, które z TW co jakiś czas odbywał przełożony oficera operacyjnego, oraz okresowe oceny TW przez prowadzących go oficerów.

W teczce roboczej składano informacje dostarczane przez TW: doniesienia, raporty i meldunki. Każdy dokument agenturalny numerowano i opatrywano datą przyjęcia. Pod treścią umieszczany był tzw. rozdzielnik. Zgodnie z rozdzielnikiem informacje (lub ich część) trafiały do zainteresowanych. Na doniesieniu TW zapisywano wszelkie sposoby wykorzystania jego informacji – jeżeli była to tzw. sprawa operacyjna, wpisywano jej kryptonim i numer.

Według zapisu, teczka personalna i robocza „Greya”, który z SB miał współpracować pod pseudonimem „Adam”, miała posiadać numer 6377. Numer ten wymieniony był na karcie sprawdzeniowej E-15, dotyczącej osoby ks. Stanisława Wielgusa. Warto jednak przypomnieć, że nie było tam mowy o teczce personalnej czy roboczej, ale o „teczce na księdza”.

Jeżeli faktycznie istniała teczka personalna i robocza „Adama” nr 6377, należy w tym miejscu postawić kilka pytań. Pytanie pierwsze: kim był „Adam”? Wszak na podstawie dokumentów znajdujących się w teczce przypisanej ks. Wielgusowi nie sposób jednoznacznie stwierdzić, iż „Adam” to jego pseudonim. Pytanie drugie: dlaczego nie zachował się żaden ślad po tych teczkach? Oczywiście, obrońcy tezy o współpracy ks. Wielgusa z SB lapidarnie stwierdzają, że teczki te zostały zniszczone w 1989 r., traktując owo twierdzenie jako dowód w sprawie. Tymczasem samo takie twierdzenie nie jest dowodem na to, iż teczki te istniały. Poza tym, jeśli istniała teczka robocza TW „Adama”, do której miały być składane rzekome „donosy” ks. Stanisława Wielgusa, to warto podkreślić, że – zgodnie z zasadami – doniesienia lub informacje o nich musiałyby iść nie tylko do jego teczki, ale również do teczki tych, na których donosił. Musiałyby iść również do akt dotyczących rozpracowania danego obiektu, w tym przypadku KUL. Czy ktoś trafił na jakikolwiek ich ślad?

Teraz przyjrzyjmy się faktom. Po pierwsze: nie zgłosiła się ani jedna osoba duchowna czy świecka, na którą miał donosić ks. Stanisław Wielgus ukrywający się pod pseudonimem „Adam”. Po drugie: o ile z badań dokumentów IPN wynika, że w Lublinie działało wielu tajnych współpracowników SB o pseudonimach „Adam”, o tyle zarówno lubelski oddział Instytutu Pamięci Narodowej, jak i lubelska grupa „Ujawnić Prawdę” badająca działania byłego aparatu służb specjalnych PRL i jego agentury, nie znalazły żadnego dowodu na tezę, jakoby ks. Stanisław Wielgus współpracował z SB pod pseudonimem „Adam”. Również komisja badająca inwigilację środowiska KUL, powołana przez metropolitę lubelskiego ks. abp. Józefa Życińskiego, nie natrafiła na żaden dokument potwierdzający taką współpracę.

Krótka pamięć ppłk. Mroczka

Wróćmy do analizy „Notatki” datowanej na 20 grudnia 1973 roku. Posiada ona kilka elementów, które nie mogą nie budzić wątpliwości. Pierwszym jest fakt, że – poza małymi zmianami – dokument ten jest kopią „Raportu” z 16 października 1973 roku. Z „Raportu” datowanego na 16 października 1973 roku wynika, iż sporządzony został on na podstawie jakiegoś „opracowania”, a zatem już był swego rodzaju kopią. Wspomnianą „Notatkę” ppłk Mroczek tworzy jako nowy dokument. Dlaczego jednak tworzy nowy dokument poprzez powielenie starego?

„Notatka”, podobnie jak wspomniany „Raport”, zawiera wiele informacji nieprawdziwych, jak choćby ta, że ks. Wielgus zna łacinę, język niemiecki, angielski, włoski i hiszpański. Trudno też uwierzyć w twierdzenie, że pracą naukową ks. Stanisław Wielgus zainteresował się dzięki funkcjonariuszowi SB mjr. Tadeuszowi Hawrotowi…

W dokumencie tym na uwagę zasługuje jeszcze jedna istotna rzecz. Otóż w zakończeniu ppłk Mroczek zanotował: „’Grey” podpisał: umowę o współpracy; instrukcję; umowę o łączności”. Jak to możliwe? W teczce przypisanej ks. Stanisławowi Wielgusowi wspomniane trzy dokumenty, podpisane przez „Greya”, noszą datę 23 lutego 1978 roku, a więc o kilka lat późniejszą od notatki ppłk. Mroczka, w której o nich wspomina. W teczce brak jest dokumentów podpisanych przez „Greya” przed 20 grudnia 1973 roku. Czyżby zatem ppłk Mroczek mówił tu o analogicznych dokumentach podpisanych przez „Adama Wysockiego”? Jeśli „Grey” to ta sama osoba, co „Adam Wysocki”, to dlaczego ppłk Mroczek nie napisał np.: „’Grey’ podpisał jako 'Adam Wysocki’…”. Coś tutaj chyba nie gra. Bo gdyby ks. Stanisław Wielgus faktycznie nosił pseudonim „Adam Wysocki”, to również we wcześniejszym „Raporcie”, dotyczącym przerzutu agenta ps. „Grey”, widniałby nie jako „Grey”, ale jako „Adam Wysocki”, skoro rzekomo pod takim pseudonimem podpisał „Umowę o współpracy”. Inna ciekawa rzecz to fakt, że w „Notatce” nie ma ani jednej wzmianki o pseudonimie „Adam Wysocki”. Czyżby ppłk Mroczek, w którego obecności – jak wynika z dokumentów – zaledwie trzy miesiące wcześniej „Adam Wysocki” miał podpisywać „Umowę o współpracy”, już o tym zapomniał?

I jeszcze jedna rzecz. Otóż z „Notatki” wynika, że 20 grudnia 1973 roku „Grey” jest tajnym współpracownikiem wywiadu PRL od kilku miesięcy. Jeśli przyjmiemy, że „Grey” to ks. Stanisław Wielgus, mamy kolejny poważny problem. Albowiem z karty E-15 wynika, że dzień wcześniej, czyli 19 grudnia 1973 roku, ks. Stanisław Wielgus nie mógł być tajnym współpracownikiem wywiadu PRL, gdyż nie figurował jako taki w Kartotece Departamentu I MSW. W świetle ówczesnych zasad nie jest możliwe, by tego nie odnotowano. Ale nawet przyjmując, że 20 grudnia 1973 roku stał się agentem wywiadu o pseudonimie „Grey”, jak wytłumaczyć fakt, że już w następnej „Notatce”, sporządzonej niecałe dwa tygodnie później, 2 stycznia 1974 roku, ks. Stanisław Wielgus widnieje jako „figurant” sprawy o kryptonimie „Grey”?

Wróćmy jeszcze do daty. Dokument nosi datę 20 grudnia 1973 roku, choć jego treść dotyczy wydarzeń sprzed kilku miesięcy. Gdyby szefowi wywiadu PRL ktoś przyniósł w grudniu notatkę relacjonującą czynności wykonane we wrześniu, to z pewnością zostałby zwolniony ze służby. Raporty dotyczące spraw bieżących musiały być napisane i przedstawione szefowi następnego dnia po odbyciu czynności, o ile nie tego samego dnia. Również z tego powodu sprawa wspomnianej „Notatki” musi budzić duże wątpliwości.

Sprawa wyjazdu do Szwecji

Następnym dokumentem jest pismo sporządzone 29 listopada 1975 roku przez naczelnika Wydziału Departamentu I MSW płk. Zbigniewa Mikołajewskiego, a kierowane do wspomnianego już wyżej naczelnika Wydziału IV Komendy Wojewódzkiej MO w Lublinie mjr. Tadeusza Hawrota. Mówi ono o zwrocie teczek: personalnej i pracy TW „Adam”. W piśmie czytamy m.in.: „Do czasu kolejnego wyjazdu w/wym. za granicę, prosimy utrzymywać z nim osobisty kontakt, zwracając szczególną uwagę na sprawę konspiracji oraz dalszego wiązania t.w. z naszą służbą. Wskazane byłoby egzekwować od 'Adama’ informacje na interesujące Was tematy w formie szczegółowych opracowań pisemnych. Prosimy o informowanie nas o sprawach związanych z przebiegiem przygotowania w/wym. do habilitacji. Zainteresowani jesteśmy również dalszym rozszerzaniem przez 'Adama’ kontaktów naukowych z zagranicą”.

Warto zwrócić uwagę, że odległość czasowa między tym a poprzednim pismem wynosi niemal dwa lata. Blisko dwa lata dzielą również powstanie wspomnianego powyżej pisma od kolejnego dokumentu z teczki, datowanego w Lublinie na 24 czerwca 1977 roku. Wylicza on zestaw zadań w związku z prywatnym wyjazdem do Szwecji. Jego treść brzmi:

„W związku z Pana wyjazdem prywatnym do Szwecji na okres 4 tygodni Służba Wywiadowcza prosi Pana o zwrócenie uwagi na następujące problemy:

– wroga działalność środowisk emigracji polskiej w odniesieniu do kraju (ulotki, broszury, wywiady w prasie, TV, publikacje);

– powiązania osób czy grup prowadzących wrogą działalność z elementami antysocjalistycznymi w Polsce (przesyłanie materiałów KOR, ROPCZiO, Niez. Grupa Chrze. Demokratyczna, Studencki komitet Solidarnościowy itp. z Polski do Szwecji oraz finansów i zaleceń do Polski, kanały przerzutu, nadawcy, odbiorcy);

– o ile możliwe nawiązywać trwałe kontakty z osobami wpływowymi w kołach naukowych (środowisko polskie) a prowadzącymi działalność publicystyczną krytyczną wobec władz i ustroju w Polsce;

– w Uppsali starać się dotrzeć do osób zajmujących się sprawami 'Anexu’ (Uniwersytet w Uppsali)”.

Dalej podane jest hasło i odpowiedź w przypadku nawiązania kontaktu. Dopiero na końcu notatki dowiadujemy się, kogo one dotyczą: „Zadania niniejsze przekazano 'Greyowi’ na spotkaniu w Lublinie w dniu 24.06.1977 r. Przyjął do wiadomości i wykonania”. Na dokumencie widnieje parafka przypominająca podpis widniejącego w dokumentach ppłk. Mazurka.

Dokument ten budzi wątpliwości z dwóch powodów. Otóż zarówno na nim, jak i na dwóch kolejnych widać wyraźny ślad zmiany numeracji stron poprzez skreślenie numeracji pierwotnej i wpisanie nowej. Wszystkie trzy dokumenty łączy temat wyjazdu „Greya” do Szwecji. Czyżby pochodziły one z innego zbioru?

Druga wątpliwość dotyczy wyszczególnionych na dokumencie zadań. Nietrudno zauważyć, że ktoś, kto miałby te zadania wykonać, musiałby dysponować całą siatką agentów. Czy nie mamy tu do czynienia z jakąś abstrakcją?

Kontakt operacyjny

Ciekawa jest również „Notatka” z dnia 27 czerwca 1977 roku, w której „Grey” nie występuje już ani jako „agent”, ani jako „figurant”. Tym razem jest „kontaktem operacyjnym” (KO). W odróżnieniu od „tajnego współpracownika”, czyli osoby, która w zamian za profity składała donosy i raporty, KO wykorzystywany był do zbierania informacji lub ocen o charakterze specjalistycznym.

W dokumencie „Grey” przedstawiony jest jako „dr filozofii, ksiądz rzymsko-katolicki, pracownik naukowy KUL, zam. w Lublinie”. Wszystko to w zasadzie odpowiada charakterystyce ks. Stanisława Wielgusa. Z jednym wyjątkiem. „Grey” ma 34 lata, podczas gdy ks. Wielgus ma w owym czasie 38 lat.

Podpisany pod dokumentem st. inspektor Wydziału VIII Dep. I MSW ppłk J. Mazurek stwierdza w nim, że 24 czerwca 1977 roku odbył w Lublinie spotkanie z k.o. „Grey”. Następnie kopiuje zdania powtarzające się niczym hinduska mantra w kilku innych dokumentach zawartych w teczce, a mianowicie, że „Grey” („Adam”) „współpracuje ze Służbą Bezpieczeństwa od 1967 r.”. I dalej: „W 1973 r. przygotowany został przez nas do wykonywania zadań za granicą w związku z wyjazdem na stypendium w RFN. Wykorzystywany jest do spraw bieżących przez jednostkę terenową (Wydz. IV KWMO), jednakże sprawa pozostaje nadal u nas”.

Następnie zaznacza, że jego spotkanie dotyczyło „wyjazdu 'Greya’ do Szwecji na 4-tygodniowy pobyt” oraz „ustalenia dalszych możliwości pracy dla nas”.

Pismo stwierdza też, że „Grey” wyjeżdża na zaproszenie dr Elizabeth Pilz, pracownika naukowego Uniwersytetu w Uppsali. Podane są jej dokładne dane adresowe i personalne oraz informacja, że w 1975 i 1976 roku ww. przebywała w Polsce. „W związku z wyjazdem do Szwecji przekazałem 'Greyowi’ zadania i omówiłem sytuację operacyjną na tamtym terenie” – napisał ppłk Mazurek, dodając, że o ile zetknie się ze środowiskiem emigracyjnym, „występować będzie jako naukowiec KUL o poglądach opozycyjnych wobec władz PRL, ale z pozycji katolickiej (poglądy umiarkowane, bez elementów awanturniczych)”.

W ostatniej części dokumentu ppłk Mazurek, pisząc o „Greyu”, stwierdził: „Jest to tajny współpracownik świadomie związany z naszą służbą. Z uwagi na to, że kategoria sprawy na wym. założonej 18.12.1973 r. została zawyżona /rozpracowanie operacyjne/ stawiam wniosek o przekwalifikowanie sprawy rozpracowania operacyjnego krypt. „Grey” nr 9933 na kontakt operacyjny”. W lewym dolnym roku widnieje odręcznie napisana „odpowiedź”: „Proszę wstrzymać się ze zmianą kategorii do określenia zadań na Monachium”. Dopisek nosi datę 30 czerwca 1977 roku.

W tym miejscu zastanawiają przynajmniej dwie rzeczy. Dlaczego ppłk Mazurek w osobnym zdaniu przypomina, iż „jest to tajny współpracownik”? Czyżby prowadzący sprawę funkcjonariusze już o tym zapomnieli?

Druga rzecz to stwierdzenie o „sprawie na wymienionego”. Czy oznacza to, że w sprawie rozpracowania operacyjnego kryptonim „Grey” nr 9933 rozpracowywany był „Grey”?

Sprawy wyjazdu do Szwecji dotyczy również dwustronicowa „Notatka” ze spotkania z agentem „Greyem”, sporządzona 5 września 1977 roku. Podpisany pod nią ppłk Mazurek stwierdził, że ww. zdał mu relację z pobytu w Szwecji. Pojawiła się również informacja, że „’Grey’ częściowo wykonał zadanie”. Wreszcie padł konkret. Otóż owo „częściowe wykonanie zadania” polegać ma na „nawiązaniu kontaktu” z prof. J. Trypućką z Centrum Badań Europy Wschodniej, z którym – jak stwierdza „Notatka” – „Grey” „zetknął się w bibliotece uniwersyteckiej a następnie znajomość przenieśli na grunt towarzyski (2-krotne spotkanie przy kawie)”. „Trypućko człowiek starszy, historyk – niedawno odszedł na emeryturę, zajmował się i jeszcze zajmuje okresem średniowiecznym na obszarach Inflantów skąd prawdopodobnie sam pochodzi” – napisał ppłk Mazurek. Obok informacji, czym zajmuje się prof. Trypućko, w tekście jest jedno zdanie o jego rozmowach z „Greyem”, w których „poruszył szereg tematów dot. sytuacji wewnętrznej Polski i spraw dot. obozu socjalistycznego”. „’Grey’ nalegał, aby środowiska naukowe z Polski (KUL) przysłały do uniwersytetu w Uppsali na dłuższy czas naukowca, który by kontynuował jego prace” – stwierdził ppłk Mazurek. Dodał, że „’Grey’ będąc w Sztokholmie próbował dotrzeć do środowiska emigracyjnego, ale Dom Związku b. więźniów politycznych gdzie koncentruje się życie emigracji politycznej był w tym czasie zamknięty”.

Autor „Notatki” podkreślił, że „Grey” poinformował go, iż otrzymał z Fundacji Humboldta zawiadomienie, że przyznane zostało mu półroczne stypendium na uzupełniające prace nad habilitacją. W ostatniej części napisał: „’Grey’ jest gotowy wykonywać nasze zadania na terenie RFN, ale 'po drodze’ przy swojej pracy naukowej. Podkreślał swoją lojalność w stosunkach z nami ale zaznaczył, żeby nie traktować go jako zależnego agenta. Zaznaczyłem, że traktujemy go jak równego partnera i jak widzi do tej pory nie było z naszej strony jakichś niewłaściwych posunięć wobec niego. Traktujemy go jak partnera któremu nie zlecamy jakichś drobnych konfidencjalnych czynności ale wskazujemy tematy i problemy polityczne jakie nas interesują. Podobne tematy otrzyma do opracowania przed wyjazdem do RFN. 'Grey’ nie ma żadnych sprzeciwów wykonania tego. Podkreślił tylko sprawę konspiracji oraz fakt, iż w stosunkach między nami nie może być elementu finansowego. Ze swej strony podkreśliłem jednak, że nie chcemy aby wykonując nasze zadania ponosił straty finansowe (np. poczęstunki dla interesujących rozmówców, wyjazdy czy tp.)”.

W analizowanych powyżej dokumentach, podobnie jak w pozostałych, znajdujących się w teczce przypisanej ks. Stanisławowi Wielgusowi, brak jest jakiejkolwiek konkretnej informacji na temat rzekomej jego współpracy ze specsłużbami PRL. O ile z dokumentów tych możemy dowiedzieć się, jakie zlecenia „Grey” otrzymywał od służb wywiadu PRL, o tyle nie ma w nich ani jednej konkretnej wzmianki o wykonaniu jakiegokolwiek zlecenia. Chyba że jako takie przyjmiemy „nawiązanie kontaktu” z prof. Trypućką…

Sebastian Karczewski

drukuj