Urodziła się Gabrysia

Powiedzieć życiu Tak

Kilkanaście miesięcy temu pani Ewa po raz kolejny w swoim życiu była w stanie błogosławionym. Jej radość z tego faktu szybko zmieszała się ze strachem, bólem, gdyż okazało się, że życie jej dzieciątka jest zagrożone. – Muszę powiedzieć, że bardzo pragnęłam tego dziecka i bardzo się o nie bałam, gdyż wcześniej poroniłam – wyznaje kobieta, która dziś tuli do siebie ośmiomiesięczną Gabrysię.

– Życie mojej córki było zagrożone niemal od samego początku. Jedno dziecko poroniłam, a z dwójką musiałam leżeć w szpitalu i przechodzić wiele badań i zabiegów podtrzymujących ciążę. Czułam wielki lęk i strach przed utratą kolejnego dziecka – rozpoczyna swoją opowieść pani Ewa.

Wtedy kobieta znalazła się w Leśniowie w sanktuarium Rodzinnych Błogosławieństw, gdzie w każdą czwartą niedzielę miesiąca kobiety spodziewające się dziecka otrzymują specjalne błogosławieństwo.

– To, co przeżyłam w czasie tego błogosławieństwa, mogę uznać za wielką łaskę i cud. W niedzielę Miłosierdzia Bożego oddałam moje dziecko Matce Bożej Leśniowskiej, Patronce Rodzin. Wierzyłam, że Ona zaopiekuje się nim najlepiej. Ze łzami w oczach prosiłam Ją, bym i ja mogła tak jak Ona trzymać na rękach swoje dziecko – opowiada pani Ewa. I dodaje: – Patrząc na figurkę Matki Leśniowskiej, widziałam jedynie Jej ciepły i radosny uśmiech. Ona naprawdę śmiała się do mnie. Miłosiernemu Sercu Jezusa powierzyłam opiekę nade mną, bym mogła szczęśliwie donosić i urodzić dzieciątko.

Pod skrzydłami Maryi

Po tym zawierzeniu pani Ewa poczuła wielką ulgę i radość. Jak mówi, wszystkie jej zmartwienia gdzieś odeszły, poczuła się dumna z tego, że Bóg obdarzył ją kolejnym dzieckiem. – To był znak z Nieba, że Opatrzność Boża czuwa nade mną. Uwierzyłam, że wszystko będzie dobrze – uśmiecha się dziś kobieta.

Podczas błogosławieństwa pani Ewa dostała specjalną modlitwę oraz tasiemkę z napisem „Leśniowska Patronko Rodzin, ochraniaj moje dziecko”. – Modlitwa, którą odmawiałam, była wielkim zapewnieniem Boga, że się nami zaopiekuje. Kiedy było ciężko, przewiązywałam brzuch otrzymaną tasiemką i modliłam się – wyznaje pani Ewa.

Trudno było sobie wyobrazić, że w takim stanie zdrowia i z takim zagrożeniem życia dziecka pani Ewa nie będzie hospitalizowana. A jednak tak się stało. – Te rzeczy, które wydają się nam niemożliwe, naprawdę mogą się spełnić – podkreślają szczęśliwi rodzice Gabrysi.

W trzecim trymestrze ciąży kobieta jednak musiała leżeć z powodu przedwczesnych skurczy. – Wtedy dostałam najlepszą naukę pokory i posłuszeństwa. Bóg pokazał mi, jak w jednej chwili możemy być zdani na pomoc drugiej osoby. Bardzo mi pomogła moja mama, bez której na pewno nie dałabym sobie rady. Mąż pracował codziennie do późnych godzin wieczornych – opowiada kobieta.

W końcu przyszedł dzień porodu i na świecie pojawiła się Gabrysia. Była to bardzo szczęśliwa chwila dla całej rodziny. – Kiedy wróciłam do domu, cieszyłam się z każdej samodzielnie wykonanej pracy, doceniłam, jak wielkim darem jest sprawność fizyczna. Dziękuję Bogu za ten trudny czas, bo to pozwoliło mi zrozumieć wiele rzeczy. Może dlatego teraz potrafię dziękować Bogu za zmęczenie, wysiłek, za to, że mam dla kogo żyć. Matko Leśniowska, Patronko Rodzin, chwała Ci za cudowny dar macierzyństwa – dziękuje mama ośmiomiesięcznej Gabrysi.

Małgorzata Pabis
drukuj