Zadbamy o ryby
Rządowy program rozwoju rybołówstwa
Modernizacja floty rybackiej, wsparcie hodowli ryb śródlądowych, rozwój przetwórstwa rybnego – to niektóre z głównych założeń Strategii Rozwoju Rybołówstwa na lata 2007-2013, którą przyjął rząd. Na ten cel, także przy wsparciu funduszy unijnych, mamy wydać prawie 3,5 mld złotych. Tymczasem Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa dysponuje jeszcze funduszami na program wsparcia rybołówstwa 2004-2006. Wnioski o te pieniądze można składać do końca tego roku.
„Zrównoważony rozwój sektora rybołówstwa i nadbrzeżnych obszarów rybackich 2007-2013” – to pełna nazwa rządowego programu. Ministrom chodzi zarówno o rozwój rybołówstwa morskiego, jak i śródlądowego. To drugie wydaje się skupiać znacznie mniej uwagi, bo też i problemy związane z hodowlą i połowem ryb słodkowodnych wydają się zdecydowanie mniejsze. Tymczasem w przypadku rybołówstwa morskiego co rusz wybuchają spory między rybakami a administracją morską o limity połowów dorszy, śledzi i innych ryb. Co więcej, coraz częściej na tym tle dochodzi także do sporów na linii Bruksela – Warszawa. Komisja Europejska twierdzi, że chce chronić populację ryb, dlatego ogranicza limity połowowe, a zdaniem naszych rybaków to właśnie Polaków najbardziej dotykają te restrykcje.
Nowy program dla rybołówstwa ma jednak znacznie poprawić kondycję tej branży. Po pierwsze, rząd zapowiada finansowanie modernizacji floty rybackiej. Najstarsze jednostki mają zostać zezłomowane (na ten cel będą uruchamiane specjalne dopłaty), a inne kutry będą modernizowane. Odrębne fundusze zostaną przeznaczone na modernizację i przebudowę portów rybackich. Istotne będzie także inwestowanie w zakłady przetwórstwa ryb. Dzięki zastosowaniu nowych technologii możliwe będzie m.in. obniżenie kosztów produkcji ryb i ich przetworów. Jednocześnie rząd zapowiada działania mające służyć odnowieniu stad ryb, bo zwiększenie liczebności ławic oznaczać będzie w dłuższej perspektywie możliwość podniesienia limitów połowowych. W tej chwili, zdaniem większości ekspertów, z powodu działalności człowieka liczebność niektórych gatunków ryb w Bałtyku i Morzu Północnym (na tych akwenach najczęściej można spotkać naszych rybaków) gwałtownie się obniżyła. Z drugiej strony, nasze władze zapowiadają inwestowanie w rybołówstwo dalekomorskie. Kiedyś nasze trawlery można było spotkać u wybrzeży Ameryki Północnej czy na Dalekim Wschodzie, ale lata 90. przyniosły załamanie tego sektora.
Istotne jest także to, że spore pieniądze mają trafić do rybołówstwa śródlądowego. Polska nie wykorzystuje swojego potencjału, możemy przecież rozwijać hodowlę ryb nie tylko w gospodarstwach rybackich administrujących stawami hodowlanymi, ale można też zarybiać jeziora i rzeki. Takie działania zresztą już są podejmowane i być może w naszych rzekach już niedługo będzie można spotkać pstrągi i inne rzadkie ryby.
Rybacy i zakłady przetwórstwa ryb liczą też na to, że nie tylko program rządowy spowoduje poprawę kondycji tej branży. Ważna jest także zmiana w przyzwyczajeniach kulinarnych Polaków. Teraz jemy o wiele mniej ryb niż kilkanaście lat temu, ale to też się powoli zmienia, bo zaczynamy doceniać ich walory smakowe i zdrowotne.
Tymczasem ARiMR nadal przyjmuje wnioski o dotacje w ramach programu „Rybołówstwo i przetwórstwo ryb 2004-2006”. Priorytety, jakie w nim zapisano, są w dużej części zbieżne z nowym programem na lata 2007-2013. A pieniędzy zostało jeszcze naprawdę sporo. Limit na wsparcie rybołówstwa zapisano w wysokości 1,1 mld złotych. Tymczasem firmy oraz rybacy złożyli do tej pory 3,6 tys. wniosków na kwotę 785 mln złotych. ARiMR wypłaciła do tej pory 416 mln zł na zrealizowane już inwestycje. Do rozdysponowania jest więc jeszcze ponad 300 mln złotych. – Mam jednak nadzieję, że będziemy inwestować w tradycyjne hodowle ryb, a nie organizowanie ferm rybackich, gdzie w sztucznych warunkach przetrzymuje się ryby morskie. Takie ryby mają niestety gorszy smak niż okazy żyjące na wolności – mówi dietetyk Anna Romaszewska. – Sztuczne żywienie ryb wpływa po prostu niekorzystnie na jakość i walory zdrowotne mięsa – dodaje.
Okazuje się, że największe zain
teresowanie wzbudza priorytet dotyczący rozwoju zasobów wodnych, hodowli ryb morskich i słodkowodnych oraz przetwórstwa ryb i rozwoju rynku rybnego.
