Koalicja po roku

Mimo rozlicznych sporów Jarosławowi Kaczyńskiemu udało się utrzymać koalicję

Zawarliśmy trudną, ale logiczną koalicję. Koalicję tych, którzy są przeciwko systemowi – mówił Jarosław Kaczyński na początku czerwca zeszłego roku podczas kongresu Prawa i Sprawiedliwości. Późniejsze miesiące pokazały, że koalicja PiS, Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin rzeczywiście łatwa nie jest. Zapewnia jednak większość sejmową dla przegłosowania ustaw stanowiących podwaliny pod przeprowadzenie niezbędnych reform.



Oceny polityków, które pojawiły się po sobotniej rocznicy utworzenia koalicji PiS, Samoobrony i LPR, są skrajnie odmienne: „niekompetentna i skłócona” – mówi opozycja, albo „trudna, ale owocna” – w tym tonie wypowiadali się przedstawiciele ugrupowań koalicyjnych. Kłótni czy też zwykłych różnic zdań w gronie koalicjantów rzeczywiście przez ten rok nie brakowało. Wizerunek skłóconej koalicji podtrzymało wrześniowe przesilenie skutkujące dymisją wicepremiera Andrzeja Leppera. Usłyszeliśmy wtedy mocne słowa zarówno od Jarosława Kaczyńskiego pod adresem Leppera, jak i przewodniczącego Samoobrony w kierunku premiera.

Niewiele pod tym względem zmieniło się po szybkim powrocie Andrzeja Leppera do rządu. Samoobrona warunkowała poparcie dla tegorocznego budżetu państwa przeznaczeniem dodatkowych środków na dopłaty do ubezpieczeń rolniczych czy na paliwo rolnicze. Również w tym roku lider Samoobrony regularnie groził opuszczeniem koalicji, jeśli nie zostanie załatwiona sprawa biopaliw i „świńskiej górki”. Różnic zdań nie brakowało też na linii Jarosław Kaczyński – Roman Giertych. Lider LPR, który działania w rządzie na stanowisku ministra edukacji rozpoczął od zarządzenia, że maturę można zdać, faktycznie jej nie zaliczając, ma inne spojrzenie np. na dalsze pozostawanie polskich wojsk w Iraku czy przede wszystkim na sprawę konstytucyjnej ochrony życia. W tej ostatniej kwestii nie on jeden. Jak zwracali uwagę posłowie PiS, to Giertych, forsując zmiany w Konstytucji, spowodował niedawny rozłam w Prawie i Sprawiedliwości.

Karawana idzie dalej

Mimo rozlicznych sporów Jarosławowi Kaczyńskiemu udało się utrzymać koalicję. W kryzysowych sytuacjach koalicjanci dyscyplinowani byli przez premiera zazwyczaj zapowiedzią nowych wyborów. Tych jednak tak naprawdę do tej pory nie chciało chyba żadne z powyższych ugrupowań.

Pomimo różnic zdań koalicjanci zapewniają stabilną większość parlamentarną gwarantującą przyjmowanie ustaw niezbędnych do przeprowadzenia bardziej lub mniej pilnych reform. A pilne działania trzeba było czym prędzej podjąć, nie oglądając się na to, czy nowe wybory mogą przynieść coś lepszego. Chodzi o działania zwłaszcza w dziedzinie wykorzystania przysługujących naszemu krajowi środków z funduszy unijnych, których za czasów rządów poprzedniej kadencji wykorzystaliśmy dramatycznie mało. Bez zwłoki trzeba było również rozpocząć żmudne prace nad zapewnienieniem Polsce bezpieczeństwa energetycznego. Efektów uniezależnienia się od dostaw surowców energetycznych z Rosji należy się spodziewać jednak dopiero w perspektywie kilkuletniej. Cały czas trwają też intensywne prace nad przygotowaniem i realizacją dalszych etapów reformy finansów publicznych, reformowany jest wymiar sprawiedliwości, przygotowywane są też przepisy odbierające przywileje funkcjonariuszom komunistycznych służb bezpieczeństwa – oczekiwane nie tylko przez wyborców Prawa i Sprawiedliwości.

Przywódcy koalicyjnych ugrupowań podkreślają, że liczą na istnienie koalicji do końca kadencji. Gdy jednak tworzą ją ugrupowania, które w kolejnych wyborach będą startować samodzielnie, to trudno oczekiwać, że nie będą chciały, mimo tworzenia jednego koalicyjnego organizmu, podkreślać w pewien sposób swojej odrębności. Pozostaje jednak liczyć, że kolejny rok koalicji stanowiącej dzisiaj jedyną alternatywę dla porozumienia mających się ku sobie liberałów z Platformy Obywatelskiej i SLD-owskich postkomunistów będzie rokiem, w którym koalicjanci mniej energii przeznaczą na wewnątrzkoalicyjne rozgrywki, a więcej na merytoryczną pracę. Problemów do rozwiązania bowiem nie brakuje, żeby tylko przypomnieć trudności, jakie ma służba zdrowia, sprawę Polaków wyjeżdżających za granicę w poszukiwaniu lepiej płatnej pracy czy wreszcie kwestię realizacji polityki prorodzinnej z prawdziwego zdarzenia. A warunki do pracy są sprzyjające, co gwarantuje dobra koniunktura gospodarcza, która akurat nie jest efektem pracy tego czy innego rządu.

Artur Kowalski
drukuj