Skuteczne zarybianie

Możliwy jest powrót łososia do polskich rzek

Blisko dwieście tysięcy młodych łososi trafiło tej wiosny do górskich rzek, strumieni i potoków w ramach programu prowadzonego przez międzynarodową organizację ekologiczną WWF. Do bieszczadzkiej Hoczewki – dopływu Sanu – trafiła właśnie ostatnia partia ponad 4 tysięcy narybku.

Akcja zarybiania prowadzona przez ekologów i wędkarzy w miejscach dawnych tarlisk łososia ma na celu odtworzenie tego gatunku ryb w dorzeczu górnej Wisły. Przez pierwsze dwa lata młode łososie będą aklimatyzować się w nowych warunkach, a potem powędrują w dół rzeki, w kierunku Bałtyku, gdzie spędzą kolejne 2-3 lata. Część dorosłych osobników przy sprzyjających warunkach i odrobinie szczęścia przetrwa i powróci na tarło w górę wartko płynących bieszczadzkich i beskidzkich rzek, gdzie nie brakuje czystej, zimnej, dobrze natlenionej wody i żwirowego dna. Chodzi o ukształtowanie tego gatunku ryb pod wpływem tych samych czynników, jakie mieli ich przodkowie. Rozwijając się w bieszczadzkich strumieniach, ryby uczą się je rozpoznawać, a co za tym idzie – powrócą tu na tarło. Przeszkodą w przeprawie łososi mogą być jednak tamy postawione przez człowieka na rzekach, m.in. zapora we Włocławku, która już wiele razy odcięła łososiom powrót na tarło w dorzecze górnej Wisły.

Przed laty to ta przeszkoda oraz zanieczyszczenie rzek w połączeniu z intensywnym połowem przyczyniły się do spadku liczby tych cennych ryb w naszych rzekach. Zdaniem ekologów, dziś można temu zaradzić m.in. dzięki budowie tzw. przepławek. W innym przypadku na polskich stołach zamiast rodzimych łososi królować będzie jego niekoniecznie najlepszej jakości norweska odmiana produkowana w warunkach fermowych. Przykład innych krajów pokazuje, że odnowienie populacji łososia może okazać się udanym przedsięwzięciem. Cieszą się też z tego wędkarze, bo w polskich rzekach łosoś jest rzadkością.

Realizacja programu Restytucji Łososi w Zlewni Górnej Wisły to koszt rzędu ok. 60 tysięcy złotych. Partnerami w realizacji programu odtwarzania karpackich tarlisk łososia są: Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie, Polski Związek Wędkarski oraz Akademia Rolnicza w Krakowie. Zanim łososie będą gotowe do połowu, wędkarze będą musieli poczekać ok. 5 lat.

Mariusz Kamieniecki
drukuj