Nieochrzczone dzieci idą do nieba
Do raju przeznaczone są te dzieci, które umierają bez chrztu – do tego wniosku doszła Międzynarodowa Komisja Teologiczna. Oznacza to odejście od tradycyjnej nauki o limbusie – otchłani, w której nieochrzczone dzieci, oddzielone od Boga, miałyby dostępować jedynie szczęścia naturalnego.
„Nadzieja zbawienia dla dzieci umierających bez chrztu” to tytuł dokumentu Międzynarodowej Komisji Teologicznej. Obszerne jego fragmenty opublikowała już katolicka agencja CNS. Autorzy dokumentu podkreślają, że istnieją „poważne podstawy teologiczne i liturgiczne do nadziei, że dzieci zmarłe bez chrztu doznają zbawienia i zażywają błogosławionego szczęścia”. Jak powiedział w Radiu Watykańskim o. Luis F. Ladaria, sekretarz komisji, dokument jest wynikiem badań, które będą kontynuowane. Podkreślił on, że pod uwagę wzięto trzy czynniki: miłosierdzie Boże, pośrednictwo Chrystusa, który przyszedł zbawić wszystkich ludzi, oraz fakt, że Jezus szczególną miłością i troską otaczał dzieci. Pojęcie „otchłani”, wprowadzone w XVIII wieku, było wyrazem „zbyt zawężonej i rygorystycznej wizji zbawienia”.
Ojciec Święty Benedykt XVI, który do chwili konklawe w kwietniu 2005 roku stał na czele Międzynarodowej Komisji Teologicznej, już w 1984 roku nie ukrywał, że nie jest zwolennikiem tego pojęcia. To właśnie Papież wytyczył studia nad tym zagadnieniem, prawdopodobnie w uzgodnieniu z Janem Pawłem II. Benedykt XVI udzielił zgody na opublikowanie tego dokumentu.
Pojęcie limbusu było jedynie hipotezą teologiczną, a nie dogmatem wiary. Nie ma o nim mowy w Katechizmie Kościoła Katolickiego. Co jest świadectwem tego – jak podkreślił o. Ladaria – że już w trakcie powstawania Katechizmu zmieniała się mentalność teologiczna. Pojęcie otchłani w teologii było owocem dyskusji na temat, czy dzieci umierające bez chrztu idą do piekła. Niektórzy teolodzy – bardziej rygorystyczni – twierdzili, że tak, ale kary przez nie ponoszone są łagodniejsze. Odpowiedzią na ten rygoryzm była idea limbusu.
MMP, RW
