Naukowcy nie unikną lustracji
Historycy zajmujący się inwigilacją środowisk naukowych przez służby specjalne wskazują, że w przeważającej mierze werbunek na tajnego współpracownika polegał na oferowaniu atrakcyjnych posad w administracji uczelnianej, stypendiów czy szybko przyznawanych paszportów na wyjazdy zagraniczne. Nie dziwi więc sprzeciw wielu rektorów wobec przeprowadzenia lustracji w ich szkołach. Pozostaje pytanie: czy mamy do czynienia ze źle pojmowaną solidarnością zawodową, czy też z faktem, że we współpracę z czerwonym reżimem uwikłało się więcej naukowców, niż dotąd sądzono?
Dobrym przykładem jest tutaj sytuacja prof. Jana Miodka. Ten medialnie znany językoznawca nawoływał jeszcze niedawno na łamach „Gazety Wyborczej” do oporu środowiska naukowego wobec lustracji. Natomiast wczoraj wobec zarzutu ze strony publicysty Polskiego Radia Wrocław, że współpracował z politycznymi służbami PRL, przyznał, iż kontaktował się kilkakrotnie z milicją w związku z jego wyjazdem na stypendium zagraniczne. Jednak – jego zdaniem – nie była to współpraca, a on tylko miał podpisać tzw. sprawozdanie z dwuletniego pobytu za granicą. Sprawą ewentualnej współpracy Miodka zajmie się IPN.
Niechętny stosunek do lustracji ujawniają często władze wyższych uczelni. Konferencja Rektorów Zawodowych Szkół Polskich, skupiająca 208 uczelni, głównie prywatnych, wysłała w czwartek do prezydenta Lecha Kaczyńskiego pismo w tej sprawie. Prosi w nim, aby prezydent wstrzymał realizację ustawy lustracyjnej do czasu orzeczenia przez Trybunał Konstytucyjny jej zgodności z Konstytucją. Tę inicjatywę wsparł rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski, który zaskarżył wczoraj ustawę lustracyjną do Trybunału. W swym wniosku Kochanowski kwestionuje zbyt szeroki zakres lustracji, sposób przygotowywania przez IPN list agentów, a także automatyczną utratę funkcji publicznych dla tych, którzy w ciągu miesiąca nie złożą oświadczenia lustracyjnego.
Nieco inny charakter miało wczorajsze spotkanie prezydenta z władzami Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, zrzeszających 105 rektorów publicznych i prywatnych szkół wyższych. – Wydaje się szczególnie fałszywą sytuacją, aby osoby będące tajnymi współpracownikami cieszyły się moralnym autorytetem, a mieliśmy takie sytuacje w odniesieniu do środowisk twórczych – powiedział prezydent. Według niego, nie ma powodów, by w jakiś inny sposób traktować naukowców. Lech Kaczyński po spotkaniu stwierdził, że nie rozmawiał z przeciwnikami lustracji, tylko z rektorami, którzy składali propozycje, jak ją przeprowadzić, aby była skuteczna. Kwestią sporną było usuwanie z uczelni osób nieskładających oświadczeń lustracyjnych. Zastanawiano się, czy zastosowane wobec nich sankcje prawne są współmierne do sytuacji kłamcy lustracyjnego.
