Tak dla rodziny

Cezary Mech. Polski system podatkowy traktuje dzieci jak „luksusową konsumpcję”, na którą stać niewielu

Tak jak to zostało opisane w artykule „Francja – Polska: 2,07 do 1,25” zamieszczonym na łamach „Naszego Dziennika” 26 stycznia br., nasz kraj od lat niechlubnie przoduje w świecie, jeśli chodzi o skalę załamania demograficznego zarówno w relacji liczby dzieci przypadających na matkę, jak i ujemnego przyrostu naturalnego. Analizy wskazują, że w najbliższych latach nastąpi dalszy spadek współczynnika dzietności. Z drugiej strony, przy spadku liczby urodzeń następuje równoczesny wzrost średniej długości życia. W efekcie opisane wyżej obniżenie wskaźnika dzietności doprowadzi do spadku liczby ludności Polski o milion osób już do 2020 r., a o 40 proc. w okresie upływu pokolenia.

Zmiany demograficzne wywierać będą szczególnie silny nacisk na finanse publiczne, poprzez nakładanie na siebie szeregu negatywnych czynników związanych z równoczesnym występowaniem:

1) spadku dzietności, a więc w przyszłości ograniczenia liczby osób, które osiągną wiek produkcyjny;

2) stopniowego przesuwania się kohort powojennego wyżu demograficznego z okresu produkcyjnego do poprodukcyjnego;

3) wydłużania średniej długości życia, powodującego automatyczny wzrost kosztów zapewnienia opieki zdrowotnej oraz zapotrzebowanie na skomplikowane i drogie procedury medyczne związane z rozwojem sztuki medycznej, a także z rosnącym problemem chorób cywilizacyjnych;

4) obniżania wpływów podatkowych (z podatków pośrednich i bezpośrednich) w miarę zmiany proporcji między liczbą osób w wieku produkcyjnym i nieprodukcyjnym (osoby w wieku poprodukcyjnym utrzymują się z emerytur, które co do zasady są niższe od wynagrodzeń, generują zatem mniejszy popyt, powodując mniejsze wpływy z VAT, poza tym opłacają mniejszy PIT, a przedsiębiorcy w efekcie zapłacą niższy CIT; obniżają się też składki na ubezpieczenia zdrowotne i społeczne);

5) stopniowego przechodzenia na emerytury osób, które były dotknięte bezrobociem, co prowadzić może do wzrostu liczby emerytur minimalnych (finansowanych z budżetu);

6) zmiany proporcji między osobami płacącymi składki a otrzymującymi świadczenia z systemu repartycyjnego, która prowadzić może do niedoborów w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i konieczności finansowania ich bezpośrednio z podatków;

7) ograniczenia popytu na polskim rynku kapitałowym;

8) spowolnienia PKB ze względu na zmniejszenie liczby osób w wieku produkcyjnym.

Starzenie się społeczeństwa, o ile w początkowym etapie ogranicza zapotrzebowanie na wydatki społeczne państwa (głównie na edukację) i zwiększa dochody na osobę w rodzinie, o tyle później pociąga za sobą dewastujący wzrost wydatków społecznych na świadczenia emerytalne i opiekę zdrowotną. Taka sytuacja wraz ze zmianą struktury wieku implikować będzie konieczność corocznego znacznego zwiększania wydatków na te dwa działy. Załamanie demograficzne połączone z wielomilionową emigracją zarobkową, poza szalenie ryzykownym efektem społecznym polegającym na konieczności ściągnięcia milionów imigrantów w przyszłości i wygenerowania konfliktów narodowościowych typowych dla starych krajów UE, poważnie zagraża finansom publicznym w dłuższym okresie. W celu sfinansowania narastających zobowiązań emerytalnych i zdrowotnych konieczne będzie podwyższenie składek na ubezpieczenia emerytalne i zdrowotne (w tym na dobrowolne ubezpieczenia o tym charakterze), co w efekcie znacząco podwyższy koszty pracy i tzw. klin podatkowy.

Zdecydowana większość interpretacji i poszukiwań przyczyn tego zjawiska koncentruje się na przemianach społeczno-ekonomicznych. Przyczyną spadku dzietności wśród kolejnych roczników młodzieży, wskazywaną w badaniach demografów, są trudności na rynku pracy, zmniejszanie świadczeń socjalnych na rzecz rodziny, brak w polityce społecznej filozofii umacniania rodziny i zasadniczo trudne warunki społeczno-ekonomiczne. Jest to w dużej mierze konsekwencja kształtu systemu podatkowego, który dyskryminuje rodziny świadomie decydujące się na dzieci i ich wychowanie. Polski system podatkowy traktuje dzieci jak „luksusową konsumpcję”, na którą stać niewielu.

Program „Tak dla rodziny”, będący jednym z trzech filarów programu gospodarczego PiS „Finanse publiczne – rozwój przez zatrudnienie”, miał w sumie kosztować 8 mld zł, a więc 0,8 proc. PKB, i był kluczowym gwarantem utrzymania równowagi finansów publicznych w perspektywie średniookresowej.

Brakuje solidarności

Program gospodarczy zakładał przyspieszenie wzrostu gospodarczego poprzez kreowanie zatrudnienia dla naszych rodaków w kraju (a nie za granicą) w połączeniu z solidarnym podejściem do rodzin wielodzietnych będących przyszłością społeczeństwa, a których sytuacja w Polsce jest tragiczna. Mimo że prawie połowa (47 proc.) polskich dzieci żyje w rodzinach wielodzietnych, to właśnie te rodziny są w najgorszej sytuacji finansowej. Aż 80 proc. rodzin wielodzietnych musi korzystać z pomocy społecznej, a pomoc państwa w porównaniu z innymi państwami UE, nie wspominając o Francji, ale też i Rosji, ma w zasadniczej formie charakter poparcia moralno-politycznego. Realizacja solidarności z rodzinami wielodzietnymi pozwalałaby na zniesienie dyskryminacji finansowej osób wychowujących dzieci, jak i miała neutralizować negatywne trendy demograficzne grożące destabilizacją finansów państwa w dłuższej perspektywie. Pozwoliłoby to na uniknięcie scenariusza kryzysowego, którego doświadczają kraje przeżywające trudności.

Poprawa sytuacji finansowej kraju miała być następstwem planowanych działań w zakresie wzrostu poziomu inwestycji w kraju oraz skokowego zwiększenia poziomu zatrudnienia. Działania miały być nakierowane na zagospodarowanie dwóch kluczowych zasobów: pracy oraz kapitału. Połączenie potencjału ludzkiego (rzeszy osób bezrobotnych) z możliwościami inwestycyjnymi polskich i zagranicznych przedsiębiorców oraz z realizacją projektów współfinansowanych przez UE miało pozwolić na osiągnięcie pozytywnych efektów zarówno w sferze gospodarczej, jak i społecznej.

W ramach polityki prorodzinnej proponowano zmianę sposobu myślenia o podatku dochodowym od osób fizycznych. Postulowano uproszczenie zasad opodatkowania oraz wprowadzenie ulg związanych z liczbą dzieci w rodzinach najbiedniejszych przy zachowaniu możliwości wspólnego rozliczania przez małżonków wychowujących dzieci. W kolejnych latach zakładano wzrost dochodów z tego źródła, spowodowany wzrostem zamożności społeczeństwa oraz poszerzeniem bazy podatkowej. Ulga demograficzna miała pozwolić na redukcję ryzyk ekonomicznych i podwyższenie dzietności w stosunku do istniejących prognoz.

Postulowane związanie ulg podatkowych z liczbą dzieci w rodzinach najuboższych miało wpłynąć na poprawę sytuacji finansowej rodzin wielodzietnych. W myśl proponowanej koncepcji ulga w podatkach rodziców związana miała być z przeciętnymi dochodami w rodzinie oraz z liczbą dzieci w rodzinie i kształtowałaby się w następujący sposób:

W przypadku gdy wartość ulgi była wyższa od wysokości należnego podatku, rodzinie przysługiwałoby prawo do uzyskania brakującej różnicy na takiej samej podstawie jak w przypadku zwrotów nadpłaconego podatku. Ponadto proponowane zmiany w podatkach miały zastąpić dużo bardziej skomplikowany i nieefektywnie zwalczający ubóstwo rodzin wielodzietnych system zasiłków rodzinnych oraz zanik finansowych preferencji dla dzieci z rodzin rozbitych.

Zaprezentowana strategia finansowa była do tego stopnia powiązana z polityką społeczną i na tyle wiarygodna w swym prorodzinnym nastawieniu, że informacja z konferencji poświęconej programowi gospodarczemu PiS następnego dnia ukazała się w „Gazecie Wyborczej” pod zmutowanym redakcyjnie hasłem robotniczym „Dzieci i pracy”.

Autor jest doktorem ekonomii, w przeszłości pełnił funkcję prezesa Urzędu Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi, był też wiceministrem finansów w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza. Współautor programu gospodarczego PiS. Absolwent SGH oraz prestiżowego programu doktorskiego w IESE w Barcelonie. Obecnie pracuje w Kancelarii Sejmu.

Uwarunkowania demograficzne (2)

Neutralizacja negatywnych tendencji demograficznych poprzez wsparcie rodzin wielodzietnych

Zmniejszenie nadmiernego fiskalizmu państwa w stosunku do rodzin z dziećmi

Wprowadzenie ulgi w podatku dochodowym od osób fizycznych związanej z liczbą dzieci w rodzinach najbiedniejszych

Zachowanie możliwości wspólnego rozliczenia PIT przez małżonków wychowujących dzieci

drukuj