Światowe Dni Młodzieży w Sydney
Kolejny etap przygotowań
Krajowe Biuro Organizacyjne Światowego Dnia Młodzieży poinformowało, że znany już jest orientacyjny koszt udziału w XXIII Światowych Dniach Młodzieży, które w roku 2008 odbędą się w Sydney w Australii. Za tygodniowy pobyt w Australii i bilet lotniczy w obie strony uczestnicy Dni będą musieli najprawdopodobniej zapłacić ponad 7 tys. zł.
Polska młodzież będzie musiała zapłacić za pobyt na Światowych Dniach Młodzieży 395 dolarów australijskich, czyli ponad 900 zł. Przelot w obie strony samolotem to największy wydatek – ponad 6 tys. zł. Jak powiedział KAI ks. Grzegorz Suchodolski, dyrektor Krajowego Biura Organizacyjnego ŚDM, z naszego kraju do Sydney może udać się około tysiąca osób. W związku z tym udało się znaleźć ofertę przelotu za 6,1 tys. zł. Biuro będzie szukało jeszcze tańszych biletów, ale nie wiadomo, czy ich znalezienie jest możliwe. A ponieważ Polska – według oficjalnych wskaźników Banku Światowego – jest krajem o średnio wysokim poziomie dochodu na jednego mieszkańca, znalazła się w pierwszej grupie krajów, której nie przysługują zniżki.
Osoby zainteresowane uczestnictwem w Światowych Dniach Młodzieży będą miały do wyboru trzy opcje pakietów. Pakiet A, który obejmie dni 14-20 lipca 2008 r. – w cenę wliczone jest zakwaterowanie u rodzin, w szkołach lub parafiach i pełne wyżywienie – kosztować będzie 395 dolarów australijskich, pakiet B – bez zakwaterowania i z niepełnym wyżywieniem – 335 dolarów australijskich, oraz pakiet C na 19 i 20 lipca – bez zakwaterowania i z trzema posiłkami – wyniesie 175 dolarów australijskich. Wszystkie pakiety zawierają ubezpieczenie i przejazdy po Sydney. Każdy uczestnik zobowiązany będzie także zapłacić 10 euro na fundusz solidarnościowy – jak to jest w zwyczaju Światowych Dni Młodzieży. Wizy dla pielgrzymów będą bezpłatne. Jeśli chodzi o sam pobyt w Australii, to istnieje również możliwość wykupienia kilkudniowej wycieczki po tym kraju. Jej koszt wyniósłby dodatkowo około 2 tys. zł. Krajowe Biuro Organizacyjne ŚDM (adres strony: www.sdm.org.pl) za kilka tygodni rozpocznie przyjmowanie zgłoszeń grup.
Wszystkie polskie diecezje otrzymały już od Krajowego Biura Organizacyjnego ŚDM pierwszą część materiałów formacyjnych zawierających materiały duchowych przygotowań do Światowych Dni Młodzieży. Jest ona do nabycia u diecezjalnych duszpasterzy młodzieży, a także w Krajowym Biurze Organizacyjnym Światowych Dni Młodzieży w Siedlcach ([email protected]). Już niedługo ukażą się dwie kolejne części. MMP
Krzyż Światowych Dni Młodzieży niesiony w procesji w czasie spotkania w Kolonii w 2006 roku
Posłuszny woli metropolity krakowskiego
Ksiądz infułat Janusz Bielański, wieloletni proboszcz katedry na Wawelu, podkreśla, że nigdy nie współpracował ze służbami bezpieczeństwa i niczego nie podpisywał. 2 stycznia ksiądz infułat oddał się do dyspozycji metropolity krakowskiego „w związku z powtarzającymi się zarzutami współpracy ze służbami bezpieczeństwa PRL”.
Ksiądz infułat zaznacza, że oddał się do dyspozycji metropolity krakowskiego, aby miał on łatwiejsze zadanie, jeżeli kiedyś pomyśli o zmianie proboszcza katedry wawelskiej. Podkreśla, że nigdy nie współpracował ze służbami bezpieczeństwa i nigdy niczego nie podpisywał. – Nikt mi nie pokaże żadnej kartki, czy to, czy tamto było przeze mnie podpisane. Oczywiście SB było u mnie bardzo często, jak Papież przyjeżdżał, zwłaszcza w pierwszych fazach, potem przychodziła milicja, z nimi rozmawiałem, ale tu chodziło o zachowanie bezpieczeństwa Papieża. Oni mówili, co gdzie ma być, gdzie który policjant stoi i chodziło o zabezpieczenie przyjęcia Papieża w katedrze na Wawelu – podkreśla ks. Bielański. Mówi również, że fakt, iż oddał się do dyspozycji metropolity krakowskiego, nie oznaczał „że rezygnuję, że nie chcę być, że odchodzę”.
W poniedziałek rzecznik krakowskiej kurii ogłosił komunikat, że „ks. kard. Stanisław Dziwisz przyjął rezygnację ks. Janusza Bielańskiego z funkcji proboszcza parafii katedralnej w Krakowie” i że nowym proboszczem ustanowił ks. prałata Zdzisława Sochackiego, dotychczasowego prokuratora i prefekta Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej.
Ksiądz infułat Janusz Bielański zasłynął jako dobry gospodarz katedry na Wawelu, gdzie pasterzował przez ponad 20 lat.
Małgorzata Bochenek, Kraków
Dar dla rolników z Pakistanu
Pary wołów z pługiem oraz narzędzia stolarskie zostały przekazane najbardziej poszkodowanym i potrzebującym rodzinom w Pakistanie – poinformowała Caritas Polska. Dary trafią do 152 rodzin rolników poszkodowanych w wyniku trzęsienia ziemi w tym kraju.
Dla ludności zamieszkującej tereny dotknięte trzęsieniem ziemi woły i pługi to podstawowe narzędzia pracy. Dary polskiej Caritas umożliwią poszkodowanym uprawę ziemi, a tym samym zapewnią pożywienie ich rodzinom oraz będą stałym źródłem dochodów. Caritas Polska prowadzi długofalowy program pomocy dla poszkodowanych, który obejmuje wsparciem 11 tys. gospodarstw. W ramach programu objęci opieką otrzymują narzędzia pracy, nasiona, nawozy oraz zwierzęta gospodarskie.
8 października 2005 r. Pakistan nawiedziło trzęsienie ziemi o sile 7,6 stopni w skali Richtera. W katastrofie zginęło 80 tys. osób, a 100 tys. zostało rannych. Wstrząsy zrównały z ziemią 472 383 domy, w wyniku czego 3 mln ludzi zostało bez dachu nad głową, a ponad 50 tys. dzieci zostało sierotami.
MMP
Kościół podzielony?
Najwdzięczniejszym tematem mnogości debat publicznych, jakie rozgorzały w ostatnich dniach, jest kwestia „podzielonego Kościoła” w Polsce. Nie pierwszy raz zresztą. Przypomnijcie sobie Państwo larum, jakie podniesiono wtedy, gdy „objawił się” nagle Kościół „łagiewnicki” i „toruński”. I co? I nic. Kościół jak trwał, tak trwa w jedności. I trwał będzie, bo bramy piekielne go nie przemogą. Tak powiedział Jezus, a nie ma żadnego powodu, aby bardziej wierzyć naszym „autorytetom moralnym” niż Jemu. A autorzy tamtego rewolucyjnego stwierdzenia wycofali się z niego rakiem, czekając na kolejną okazję do rozdarcia szat.
Coś dużo tych cudzysłowów na początku się porobiło… Nieprzypadkowo.
Nie ma chyba domu w Polsce, w którym by nie rozmawiano o tym wszystkim, co się wydarzyło w ostatnich dniach. Nie da się inaczej. Widać już coraz większe zmęczenie tematem i wyczekiwanie, by wreszcie zakończyć to, co powinno się było zacząć lat temu kilkanaście, a co się wtedy nie stało, gdyż ponoć pachniało „zwierzęcym antykomunizmem”. Dziś widać, że wcale nie chodziło o to, a jedynie o najzwyklejszą w świecie prawdę. Po prostu jej zabrakło. A ścieżki niedeptane zarastają. I z każdym rokiem coraz trudniej je odnaleźć…
Wsłuchuję się w te różne „Polaków rozmowy” i – co może zasmuci wielu – nie widzę podziału. Polacy są smutni. Ale ci, którzy chodzą na Mszę św., poszli na nią w niedzielę jak zawsze. I nadal będą chodzić. Ci, dla których dobro Ojczyzny, swoich bliźnich, swoje własne były ważne, nie zmienili priorytetów. Ci, którzy wierzyli, że Kościół to nie tylko ludzka rzecz, są spokojni. I takich ludzi jest większość. Oni w zdecydowanej większości są odporni na usilne imputowanie im, że Kościół jest podzielony na jakieś „mohery” i „kapelusze”, na zwolenników i przeciwników lustracji, na krzyczących „nie” i tych pozostałych, zasmuconych sytuacją i poddanych bezwolnie różnej maści politycznym „harcownikom”, dla których zaistniała sytuacja stała się doskonałym pretekstem, by dowalić „czarnym”. Ciekawe, że zrozumiał to rzecznik Stolicy Apostolskiej, dwa tysiące kilometrów od Warszawy, a nie może tego pojąć wielu Polaków…
Niekoniecznie godne pochwały i akceptacji było zachowanie ludzi przed archikatedrą warszawską. Było dużo emocji. Za dużo. Bardzo sprytnie podchwyciły to media. Ale to już przeszłość. Pozostaje jednak problem, czy te emocje – także te już wyciszone, które przejawiają się w rozmowach, są wyrazem nieposłuszeństwa Papieżowi Benedyktowi XVI? Czy są oznaką wewnętrznego podziału w Kościele? Nie. Zbyt wielki szacunek ma w naszym kraju Papież, by kwestionować jego głos. Zbyt wiele znaczy dla nas głos Następcy św. Piotra, byśmy go mieli teraz czy kiedykolwiek odrzucać lub kwestionować. Może wielu by tego chciało. Ale tak nie będzie. Trudno też doszukać się podziału w polskim Kościele. Memoriał biskupów z ubiegłego roku pokazuje jasno ich podejście do lustracji w Kościele i stanowisko Episkopatu w tym względzie. Ono się przez ten czas nie zmieniło. Zbyt wiele Kościół w Polsce przez minione lata przeszedł, by teraz się nagle dzielić. Pokusa „divide et impera” (dziel i rządź; siej niezgodę, byś mógł łatwiej rządzić) zawsze była kusząca. I zawsze była, niestety, z racji swojej diabolicznej skuteczności przez różne środowiska i siły polityczne bardzo szeroko wykorzystywana.
Spór o metody
Spór, jaki ma dziś miejsce, toczący się w różnych środowiskach społecznych, także w Kościele – choć zdecydowanie niegenerujący jego podziału – to spór o metody. O sposób dochodzenia do prawdy. O całościowe, kompleksowe spojrzenie na prawdę. O sprawiedliwość, która nakazuje pokazać oblicze nie tylko ofiar czy zdrajców, ale przede wszystkim katów. Tych, którzy stworzyli nieludzką strukturę szpiegowania, łamania sumień, opartą na donoszeniu, kłamstwie, szantażowaniu i wymuszaniu lojalności, a którzy dziś jakimś demonicznym zrządzeniem losu nadal triumfują. Szukanie winnych tylko wśród tych, którzy zdradzili – a jest to przecież, według różnych statystyk, ok. 10 procent – to tylko cząstka całego procesu sanacji. Dyskusja w polskim Kościele dotyczy zatem nie jego obrazu jako całości, ale sposobu jego samooczyszczania się. Nie ma absolutnie żadnych podstaw do tego, by mówić o podzielonym polskim Kościele. On jest i pozostanie jednością. Bo nie ludzka to rzecz decydować o jego istocie. Kościół to nie partia polityczna, która ma frakcje czy skrzydła. To Mistyczne Ciało Chrystusa, w którym On jest Głową. Wszystko inne jest temu podporządkowane. Tworzą go ludzie, którzy będąc posłusznymi swojemu Mistrzowi, próbują poprzez swoje osobiste nawrócenie, także poprzez niedoskonałe, stworzone przez ludzi struktury, dochodzić do prawdy. Wydobywać ją na światło dzienne i dokonywać jej oczyszczenia. Czasem błądzą, ulegają emocjom. Ale to nie świadczy jeszcze o tym, że porzucają Chrystusa czy łamią jedność Kościoła.
Kościół jest mocny wtedy, kiedy trwa na modlitwie i kiedy się nawraca. I kiedy jest pokorny. Jeśli tego w nim zabraknie, może ulec pokusie podziału, skłócenia. To jasny wyznacznik tego, co należy teraz czynić. „Bramy piekielne go nie przemogą” – to zapewnienie samego Mistrza. I tylko w jedności z Nim i ze sobą nawzajem możemy wyjść zwycięsko z obecnej sytuacji.
Marcin Jasiński
„Polski Kościół jest żywy i odważny”
Tak oświadczył we wczorajszym wywiadzie dla Radia Watykańskiego sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej ks. kard. Tarcisio Bertone. Komentując sprawę ks. abp. Stanisława Wielgusa, ksiądz kardynał stwierdził również, że „polski Kościół jest wierny, choć przeżył momenty niepewności, także momenty kompromisu, w których był ofiarą”. – Naród Polski cierpiał przez całą historię z powodu odmiennych ekstremizmów i odmiennych reżimów, które go dręczyły i których ślady widzimy jeszcze dzisiaj – podkreślił ks. kard. Bertone. MMP, PAP
BENEDYKT XVI OBEJRZAŁ „TAJEMNICE WATYKANU”
Ojciec Święty Benedykt XVI obejrzał jeden epizod serialu telewizyjnego „Tajemnice Watykanu”. Specjalną projekcję zorganizowano w prywatnym apartamencie Papieża. Pokazano epizod o bazylice watykańskiej i odcinek pokazujący dzieje i życie codzienne Gwardii Szwajcarskiej, która w 2006 roku obchodziła 500 lat istnienia. MMP, KAI
