Patrzymy na Daleki Wschód

Dobry rok dla eksportu mięsa mimo embarga rosyjskiego i ukraińskiego

Mimo że od ponad roku zablokowany jest eksport polskiego mięsa na rosyjski i ukraiński rynek, to jednak rodzima branża mięsna się rozwija. Nasze produkty bowiem szerzej zaczęły trafiać do odbiorców na Zachodzie, a zaczynamy też aktywniej szukać rynków zbytu we wschodniej Azji.
Z oficjalnych analiz rynkowych wynika, że w tym roku przychody polskich przedsiębiorstw przetwórczych branży mięsnej wyniosą około 27 miliardów złotych. To oznaczać będzie około 6-procentowy wzrost w porównaniu z 2005 rokiem, a więc o kilka procent powyżej wskaźnika inflacji. Oznacza to więc, że kondycja ekonomiczna sektora mięsnego jest nawet lepsza niż przed wprowadzeniem rosyjskiego i ukraińskiego embarga. To efekt przede wszystkim tego, że nasi producenci – zamiast narzekać na niesprzyjające okoliczności i rosyjską politykę – zaczęli szukać nowych rynków zbytu w Europie Zachodniej. Okazuje się, że eksport naszej wołowiny i wieprzowiny sięgnie w tym roku kwoty 670 mln euro. To bardzo dużo, bo w 2005 roku sprzedaliśmy te dwa gatunki mięsa za około 500 mln euro. A pamiętajmy, że embargo Rosja wprowadziła jesienią, więc firmom mięsnym udało się jeszcze sprzedać niemało towaru na Wschód.
Trzeba do tego dodać bardzo dobre wyniki eksportu mięsa drobiowego, którego też sprzedamy za granicę znacznie więcej niż w 2005 roku. Nie spełniły się więc czarne prognozy, formułowane przez część ekspertów i analityków rynkowych, że embargo doprowadzi do kryzysu w branży i upadku niektórych firm. Okazało się, że polskie przedsiębiorstwa doskonale poradziły sobie z kryzysem i szybko znalazły nowe rynki zbytu w Europie. Zaczynamy też baczniej spoglądać w kierunku Azji, a zwłaszcza Dalekiego Wschodu.

Japonia, Korea i Chiny
Niewielkie transporty mięsa z Polski dotarły do Japonii i Korei Południowej, gdzie nasze produkty zdobyły dobre oceny. Azjatom smakuje polskie mięso, co daje nadzieję na zwiększenie sprzedaży. Co ważne, ceny mięsa na tamtych rynkach są bardzo wysokie (żywność w Japonii i Korei jest z reguły droga) i nawet biorąc pod uwagę wysokie koszty transportu, zysk z takich transakcji może być większy niż w przypadku handlu mięsem z krajami europejskimi.
Natomiast wicepremier i minister rolnictwa Andrzej Lepper ma nadzieję, że w przyszłym roku ruszy eksport naszego mięsa do Chin. To jeden z efektów niedawnej wizyty wicepremiera w Chinach.
Chiny, które są wszak krajem z dynamicznie rozwijającą się gospodarką, stwarzają ogromne możliwości eksportowe. To potencjalnie duży rynek zbytu dla polskich towarów. Chińczycy są otwarci na importowane produkty, a skoro chętnie jedzą mięso przetwory mięsne z Francji, Włoch, czy Niemiec, to jest tam także miejsce dla żywności znad Wisły. Ministerstwo rolnictwa zapewnia, że polskie służby weterynaryjne prowadzą działania w celu umożliwienia eksportu z Polski do Chin mięsa, drobiu i mleka. Resort podkreśla także, iż bardzo ważnym elementem współpracy z Państwem Środka powinna być wymiana informacji na temat sytuacji zdrowotnej zwierząt oraz organizacji instytucji weterynaryjnych, co znacznie ułatwi i przyspieszy procedury dopuszczenia towarów do rynku chińskiego. Co więcej, Chińczycy nie kryją, że widzieliby u siebie polskie przedsiębiorstwa spożywcze, które mogłyby tu uruchamiać produkcję.

Granica otwarta w styczniu?
Tymczasem do Polski dociera coraz więcej sygnałów o tym, że na początku 2007 roku Rosja może znieść embargo na naszą żywność. Ostatnio mówili o tym rosyjscy politycy, sugerując, że Rosja dogada się z Polską, gdy przewodnictwo w Unii Europejskiej przejmą Niemcy, a stanie się to 1 stycznia 2007 roku. O sprawie tej wypowiadał się także kilka dni temu Giennadij Oniszczenko, główny epidemiolog Rosji. Na antenie kanału telewizyjnego „Wiesti” powiedział, że import mięsa z Polski zostanie wznowiony, gdy uporządkowana zostanie sytuacja na naszej granicy. Teoretycznie więcej w stanowisku rosyjskim się nie zmienia, ale między wierszami można było wyczytać gotowość do pozytywnego załatwienia tej sprawy. Wskazuje to na fakt, że Rosja chce wyjść z twarzą z embarga, aby Polska przestała blokować jej negocjacje gospodarcze z Unią Europejską.

Krzysztof Losz
drukuj