Koalicja w poniedziałek
Z przewodniczącym Samoobrony Andrzejem Lepperem rozmawia Mikołaj Wójcik
Co jest najtrudniejszym punktem w rozmowach z Prawem i Sprawiedliwością na temat ewentualnego powrotu do koalicji? Nadal budżet?
– Wciąż będziemy domagać się tego, by były środki na te zadania, o których Samoobrona mówiła wcześniej, a przez co – między innymi – zostaliśmy usunięci z koalicji. Teraz nie wrócimy przecież do niej, jeśli nie będzie pieniędzy na te zadania, o których mówiliśmy (sfera socjalna, służba zdrowia, bezpieczeństwo, podwyżki pensji dla pielęgniarek i położnych oraz nauczycieli, plus oczywiście wydatki na rolnictwo).
Ale skąd wziąć te pieniądze? Wcześniej miały one się brać ze zwiększenia deficytu o 3-5 mld zł. Teraz wyklucza Pan ruszanie kotwicy budżetowej.
– Są pewne pozycje, które można przesunąć. Będziemy nad tym pracować w Sejmie. Teraz zespół roboczy, który został powołany z trzech klubów – PiS, Samoobrony i LPR – też pewne propozycje złoży.
To jak daleko jest do koalicji?
– Bliżej niż dalej.
Zaskoczyła Pana środowa wypowiedź premiera, który powiedział, że rozmowa w Jadwisinie była o budżecie, popieraniu ustaw, ale ani słowem nie zająknął się, że rozmawiał z Panem o koalicji?
– Rozmawialiśmy o różnych sprawach, ale przecież to wszystko się wiąże z tym jednoznacznie. Premier nie musiał mówić o koalicji. Trudno przecież, żeby premier wymagał od nas, gdybyśmy byli w opozycji, poparcia dla programu PiS. Jeżeli program rządu będzie uszczegółowionym programem trzech partii, to wtedy jest szansa.
A może jawi się nam jakiś nowy pakt stabilizacyjny?
– Żadnego paktu. Wszystko wskazuje na to, że w poniedziałek podpiszemy umowę koalicyjną.
Dziękuję za rozmowę.
