Dorośli są zobowiązani do ochrony świata dziecka

Z Magdaleną
Rybińską, psychologiem z Centrum Służby Rodzinie w Łodzi, która pracuje
z dziećmi dotkniętymi różnymi formami przemocy, rozmawia Jolanta Tomczak

Dzieci krzywdzone nie zawsze mówią o tym wprost. Po czym rodzice i wychowawcy
mogą poznać, że coś się stało?

– Na pewno istotne zmiany zachowania dziecka powinny zaniepokoić opiekunów.
Są to objawy takie jak przy innych formach przemocy wobec dzieci, z tym że
ich przyczyna jest odmienna. Na przykład do tej pory spokojne, uczynne i układne
dziecko nagle zaczyna się buntować lub odwrotnie – było pełne energii, żywe,
a teraz izoluje się, jest smutne, zamknięte w sobie i nie chce z nikim rozmawiać.
Dziecko, które wszelkimi sposobami broniło się przed wykorzystaniem, a jednak
zostało skrzywdzone przez osobę dorosłą, która miała nad nim przewagę, traci
poczucie kontroli nad własnym życiem. U dzieci wykorzystywanych pojawia się
poczucie winy, inności, lęk i wstyd, brak zaufania do dorosłych. Jeśli dziewczynki
zaczynają się zachowywać i ubierać jak chłopcy, to takie zachowanie może być
oznaką niechęci, odrazy wobec swojego ciała.

Wykorzystywanie może też prowadzić do zbyt wczesnego rozbudzenia seksualnego
dziecka?

– Te dzieci są bardzo pobudzone, niewspółmiernie do fazy rozwoju psychoseksualnego.
Jeżeli w okresie naturalnego rozwojowo wyciszenia seksualnego, tzw. latencji,
która przypada na wiek 7-12 lat, zaobserwujemy u dziecka pobudzenie seksualne
w gestach, ruchach, słownictwie (określenia intymnych części ciała człowieka
nieadekwatne do ich wieku), w prowokacyjnym zachowaniu – to też może to być
oznaka, że ktoś poprzez swoje zachowanie rozbudził w nim te potrzeby. Ofiary
pedofilów czasami wciągają w zabawy z podtekstem seksualnym młodsze dzieci,
niekiedy projektują i przenoszą swoje emocje, odtwarzając przeżycia urazowe
związane z wykorzystywaniem seksualnym, np. w zabawach czy w swoich rysunkach.
Może też wystąpić szereg zaburzeń zachowania, a więc: agresja wobec grupy rówieśniczej
i opiekunów, zachowania autodestrukcyjne, ucieczki z domu, wagary. Starsze
dzieci popadają w uzależnienia, wstępują do grup destrukcyjnych.

Autor strony internetowej o tzw. pozytywnej pedofilii uważa dzieci za świadomych
uczestników swojej gry. Słusznie?

– Z pewnością nie. Kilkuletnie dziecko nie rozumie kwestii związanych z pobudzeniem
seksualnym. Pedofil wcale nie musi być agresywny w stosunku do dziecka, często
najpierw uwodzi dziecko, zaspokajając podstawowe potrzeby, których nie zabezpieczył
dom – okazuje dziecku zainteresowanie, ciepło. Trzeba zaznaczyć, że dziecko
będzie się przytulało do osoby dorosłej, ponieważ w domu rodzice są np. tak "zapracowani",
że dziecku brakuje bliskości, zainteresowania, a nie dlatego – jak mówią "pozytywni" pedofile
– że przytulając się, dziecko inicjuje kontakt seksualny, a dorosły ulega dziecku,
by nie stracić dobrej relacji. To bzdura. Tłumacząc w ten sposób zachowanie
dziecka, pedofile szukają usprawiedliwienia dla swoich zachowań. Niezależnie
od tego, czy kontakt z dzieckiem będzie nadbudowany na strachu, czy na uwiedzeniu
i zjednaniu sobie dziecka, to jeśli prowadzi on do seksualnego zaspokojenia
kosztem dziecka, zawsze będziemy mówić o krzywdzeniu dziecka.

W jaki sposób sprawca może uzależnić dziecko od siebie?
– Należy bardzo poważnie porozmawiać z dzieckiem, jeżeli daje poznać rodzicom
czy opiekunom, że ma jakąś tajemnicę. Osoby, które wykorzystują dzieci, wiążą
je ze sobą właśnie tajemnicą, mówiąc dziecku, że o tym, co zaszło, nikt się
nie może dowiedzieć, bo wtedy komuś stanie się coś złego – albo pedofilowi,
albo dziecku, albo też jego rodzicom. To forma terroru. Pedofil potrafi też
wzbudzić w dziecku poczucie winy, komunikując mu, że jeśli dziecko komuś
o tym powie, to i tak wszyscy będą myśleli, że stało się to z winy dziecka,
że ono samo tego chciało. Mamy tu do czynienia z mechanizmem przerzucania
odpowiedzialności na wykorzystywane dziecko, co jest absolutną nieprawdą,
bo winnym krzywdzenia dziecka jest zawsze dorosły.

Jak wygląda praca z dzieckiem, które stało się już ofiarą?
– Dziecko można wspierać i pomagać mu na wiele sposobów, począwszy od diagnozy,
wspierając je i jego rodzinę, kiedy dochodzi do ujawnienia wykorzystania
seksualnego. Dziecku nie zawsze potrzebna jest terapia, dlatego że może mieć
ono takie zasoby wewnętrzne, takie własne sposoby radzenia sobie z kryzysami
– które zawdzięcza np. swoim cechom osobowości, rodzinie – że świetnie samo
sobie poradzi. Gdybyśmy nie mieli tych zasobów wewnętrznych, to każdy z nas
przy najmniejszej trudności musiałby iść do terapeuty, żeby szukać pomocy.
Możliwe jest takie "samoistne", wypracowane przez dziecko i rodzinę
uzdrowienie. Moim zdaniem, terapia potrzebna jest wtedy, kiedy dziecko w
ewidentny sposób nie radzi sobie ze skutkami wykorzystania, które wpływają
na jego zachowanie.
Jeżeli doszło do wykorzystania seksualnego, to towarzyszy temu pewien uraz,
który został wywołany w dziecku. Uraz to takie zmiany, z którymi dziecko własnymi
zasobami wewnętrznymi nie może sobie poradzić. Terapeuta musi zdiagnozować,
co jest tym urazem dla dziecka, i dobrać odpowiednie techniki, tak by ten uraz
zminimalizować. Na przykład gdy dziecko ma awersję do swojego ciała, praca
zostanie ukierunkowana na akceptację ciała, a zarazem na pokazanie, że jest
w nim wiele dobra i że to, co się stało, to nie jego wina i nie jest za to
odpowiedzialne. Jeżeli zaś dziecko czuje się gorsze, ma niską samoocenę, bardzo
wielkie poczucie winy, to w terapii należy aranżować takie sytuacje, aby dziecko
poczuło się w czymś silne i uwierzyło, że potrafi sobie samodzielnie radzić
z wieloma problemami, trzeba też odciążyć je z poczucia winy. Aby uzyskać sukces
w takiej pracy terapeutycznej, nie wystarczy praca psychologa z dzieckiem.
Żeby naprawdę pomóc ofierze pedofilii, trzeba przygotować indywidualny kompleksowy
plan, w który włączą się rodzice i szkoła. Warto zauważyć, że skutki związane
z wykorzystywaniem seksualnym są odczuwalne nie tylko przez samo dziecko, ale
i jego środowisko. Jeśli dziecko robi się agresywne, to nie tylko w domu czy
przy rówieśnikach, ale też w szkole, przy nauczycielach. Gdy pracujemy nad
wzmocnieniem poczucia własnej wartości u dziecka, to nie może tego robić wyłącznie
psycholog. Wzmacniać dziecko powinni także rodzice i pedagodzy, tak by zmiana
na lepsze była szybsza i trwalsza. Stąd ważna jest współpraca.

Czy taka terapia jest długa?
– To sprawa bardzo indywidualna, uzależniona m.in. od wieku i wsparcia w rodzinie.
Terapia dzieci krzywdzonych ma charakter otwarty. Dziecku zawsze pomaga się "tu
i teraz", pracując nad pokonaniem aktualnych trudności, z którymi sobie
nie radzi. Jeśli terapia 10-latka, który doznał urazu, zakończy się powodzeniem
i dziecko zacznie normalnie funkcjonować, nie znaczy to, że inne problemy
się nie pojawią, kiedy dziecko wejdzie w kolejną fazę rozwojową, np. w okres
dojrzewania, wchodzenia w związki z płcią przeciwną. Uraz może być tak silny,
że objawy mogą pojawić się na różnych etapach życia dziecka. Wtedy zdarza
się, że kolejny raz potrzebna jest pomoc terapeutyczna.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj