To był Piotr, czyli skała

W przemówieniu do pielgrzymów w Kalwarii Zebrzydowskiej
Jan Paweł II powiedział: "I
o to proszę, proszę, abyście się za mnie tu modlili, za życia mojego i po śmierci".
Tę prośbę Kościół traktuje bardzo poważnie i od roku w różnych zakątkach
globu modli się za Papieża, pragnąc wybłagać wyniesienie go na ołtarze. Wczoraj
o
godz. 17.30 Mszy Świętej na placu św. Piotra za duszę sługi Bożego Jana Pawła
II przewodniczył serdecznie przyjęty przez wiernych Ojciec Święty Benedykt
XVI.

Licznie obecni byli kardynałowie i biskupi, księża i siostry zakonne, wśród
nich siostry sercanki posługujące w apartamencie Jana Pawła II. Przybył także
ks. kard. Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski. W uroczystościach wzięły
udział władze Włoch, m.in. szefowie Izby Deputowanych i Urzędu Rady Ministrów.
Na modlitwie zgromadziło się wiele tysięcy ludzi, wśród nich wyróżniali się
Polacy, co zaakcentował Ojciec Święty. – Serdecznie witam (…) licznych pielgrzymów
przybyłych z wielu stron, szczególnie z Polski, aby dać świadectwo szacunkowi,
miłości i głębokiej wdzięczności dla niego [Jana Pawła II] – mówił.
W czasie jednej z pielgrzymek Jana Pawła II do Ojczyzny zwracaliśmy się do
Papieża słowami: "Ty jesteś Piotr!". Benedykt XVI zwrócił wczoraj
uwagę, na czym polegało utwierdzanie się jego poprzednika w Piotrowej misji.
– Nieodżałowany Papież, którego Bóg obdarzył wieloma darami ludzkimi i duchowymi,
przechodząc przez tygiel apostolskiego trudu oraz choroby, stawał się w swej
wierze coraz bardziej "skałą". Kto mógł się z nim spotykać, miał
możliwość dotknąć jego szczerej i niewzruszonej wiary, która robiła wrażenie
na kręgu współpracowników, a w ciągu długiego pontyfikatu wywierała dobroczynny
wpływ na cały Kościół – powiedział Benedykt XVI.
Wczorajsza uroczysta Msza św. na placu św. Piotra w Watykanie wpisała się w
uroczystości rocznicowe, w czasie których ludzie z całego świata oddawali hołd
zmarłemu przed rokiem słudze Bożemu Janowi Pawłowi II. Nad kilkudziesięcioma
tysiącami pielgrzymów powiewały liczne polskie flagi, byli wierni z Podhala,
harcerze. Wierni trzymali duży transparent z wizerunkiem Jana Pawła II, wiele
osób przyszło z obrazkami z Papieżem Polakiem.
– W czasie [niedzielnego] wieczornego czuwania maryjnego przeżyliśmy dokładnie
tę chwilę, gdy rok temu nastąpiło jego pobożne odejście, dzisiaj zaś spotykamy
się ponownie na tym samym placu św. Piotra, by odprawić Ofiarę Eucharystyczną
za spokój jego wybranej duszy – mówił w homilii Benedykt XVI. Ojciec Święty,
który od lat był bardzo blisko swego poprzednika, powiedział, że jego wiara,
która leżała u podstaw ofiary z siebie, osiągnęła kulminację w ostatnim okresie
ziemskiego życia. Scharakteryzował tę wiarę jako "świadomą, silną i prawdziwą", "wolną
od lęków i kompromisów". Dzięki Janowi Pawłowi II, który był niestrudzonym
pielgrzymem, wielu ludzi na całym świecie uwierzyło w Chrystusa. Stało się
tak "zwłaszcza dzięki tej ostatniej podróży, jaką były jego konanie i
jego śmierć".
Jan Paweł II pragnął jednoczyć się z Chrystusem poprzez Eucharystię – "źródło
niestrudzonego oddania apostolskiego", zaznaczył Benedykt XVI. To ukierunkowanie
na Chrystusa dokonywało się w jego przypadku przez Matkę Najświętszą, podążał
bowiem "do Chrystusa przez Maryję". Benedykt XVI podkreślił, że obawy
o przyszłość Kościoła rozwiewa sam Chrystus. – Drodzy bracia i siostry, dziś
wieczór powracamy z przejęciem do chwili śmierci umiłowanego Papieża, zarazem
jednak serce jest jakby zachęcane, by patrzeć naprzód. Słyszymy znowu w duszy
jego częste apele o podążanie bez lęku drogą wierności wobec Ewangelii, aby
być zwiastunami i świadkami Chrystusa w trzecim tysiącleciu. Powracają na pamięć
jego nieustanne wezwania do wielkodusznej współpracy, aby ludzkość stawała
się coraz bardziej sprawiedliwa i solidarna, byśmy byli budowniczymi pokoju
i nadziei. Niech wzrok nasz pozostanie zawsze utkwiony w Chrystusie, "tym
samym wczoraj i dziś, i na wieki", który niezawodnie prowadzi swój Kościół
– prosił Papież.
Ci z uczestniczących w Eucharystii pielgrzymów, z którymi udało nam się wczoraj
porozmawiać, zgodnie podkreślali, że przyszli na plac św. Piotra, aby modlić
się o możliwie szybkie wyniesienie Jana Pawła II na ołtarze. Po to przybył
m.in. ks. John z Indii, student z rzymskiego Urbanianum. – Byłem tu w ubiegłym
roku, gdy Papież umierał, a także na jego pogrzebie. Papież dwa razy odwiedził
mój kraj, sprawił, że Kościół otworzył się na nowo, podjął dialog z innymi
religiami, co uważam za ważne. Jan Paweł II musi zostać świętym – stwierdził.
Także Walter Krazoto z Kolonii, który przyjechał do Rzymu wraz z żoną i dwiema
innymi rodzinami, nie wątpi o świętości Papieża Polaka. – Chcieliśmy zobaczyć
Ojca Świętego Benedykta XVI, a także być przy grobie Jana Pawła II, który był
bardzo otwartym Papieżem i tę otwartość będzie kontynuował obecny Papież. Byli
przyjaciółmi. Modlimy się właśnie o to, żeby to, co zaczął Jan Paweł II, rozwijało
się dalej – stwierdził.
W sercach Polaków i Włochów Ojciec Święty pozostanie na zawsze. – Dla nas Jan
Paweł II znaczy dużo. To przede wszystkim wielki Polak, a jego pontyfikat był
wspaniały. Zrobił bardzo dużo dla Polski, wspomagał nas w trudnych chwilach.
Wiele mu zawdzięczamy. Przyjechaliśmy z grupą pielgrzymkową z bazyliki św.
Józefa. Pragniemy na Mszy Świętej złożyć hołd naszemu zmarłemu Papieżowi. Braliśmy
również udział w niedzielnym czuwaniu, modliliśmy się na różańcu z Papieżem
Benedyktem XVI. Ludzie są pełni zadumy, zamyślenia. My chcemy szczególnie prosić
o dalszą pomoc w przezwyciężaniu ciężkich warunków oraz o zdrowie dla nas i
naszych bliskich – powiedziała nam Zofia Jakubczak z Kalisza. Z kolei dr Piero
Rodia, rzymski chirurg, wspomina: – Byłem bardzo związany z Janem Pawłem II,
bardzo go czciłem, kochałem i ceniłem, szczególnie za jego stosunek do młodych.
Ojciec Święty interesował się całym światem, znał bardzo dobrze najważniejsze
problemy społeczne, ekonomiczne, kulturowe całego świata. Miał bardzo pozytywny
wpływ na naszą najnowszą historię, udało mu się doprowadzić do wyzwolenia Europy
z presji komunizmu sowieckiego.

Jolanta Tomczak, Watykan

drukuj