Laboratorium wiary – uczynki miłosierdziaNieumiejętnych pouczać (4)
Jako drugi wśród uczynków miłosierdzia względem
duszy Katechizm wymienia "nieumiejętnych
pouczać". Czego dotyczy owa "nieumiejętność"? Czy chodzi tu
o wiedzę, doświadczenie zawodowe, praktyczne umiejętności? Owszem, ale przede
wszystkim
chodzi tu o umiejętność życia. Wśród nas żyją ci, którzy wiedzą, co ze swoim
życiem zrobić, jak je przeżyć najintensywniej i najpiękniej. Żyją jednak i
tacy, którzy gubią się i nie do końca potrafią wykorzystać Boży dar istnienia.
Miłosierny
chrześcijanin nie może zatrzymywać dla siebie mądrości i swej umiejętności
prawego postępowania, ale winien dzielić się nimi z innymi. Dla ich dobra.
Kim są ci "nieumiejętni"? Pierwsza kategoria osób, jaka przychodzi
na myśl, to najmłodsi: dzieci i młodzież. Dzieciom z pewnością brakuje doświadczenia
życiowego i wynikającej z niego mądrości. Człowiek musi doświadczyć w swoim życiu
niejednego, zanim nauczy się pokory wobec życia i zanim zrozumie, co w nim jest
najważniejsze. Dziecko czy nastolatek postrzega świat w sposób uproszczony, czasami
aż rozbrajający swą naiwnością i brakiem realizmu. Nie trzeba się temu dziwić.
Aby wniknąć w tajemnicę istnienia, potrzeba czasu. Nie chcę negować prawdziwości
słów sprawiedliwego Hioba, że: "Mądrość nie z wiekiem przychodzi, a prawość
nie tylko starcom jest znana" (Hi 32, 9), lecz jedynie powiedzieć, że
umiejętność właściwego korzystania z daru, jakim jest życie, trzeba wymodlić
i należy ją
wypracować. A na to trzeba czasu.
Inna grupa "nieumiejętnych" to ci, którzy nie potrafią (będąc dorosłymi)
decydować o sobie, wybierać, być konsekwentni w wyborach. Czasami spotykamy ludzi
żyjących w rozterce, błądzących albo niepewnych, jak należy postąpić. Zresztą
sami nieraz stajemy na rozdrożu, gdy każda droga wydaje się słuszna, albo żadna
z dróg nie prowadzi do celu. Rozumiemy więc, jak wielką wartość ma to, że znalazł
się ktoś, kto podjął się roli naszego duchowego przewodnika, nauczyciela, mistrza.
Nie jest to proste, gdyż "pouczając nieumiejętnych", bardzo łatwo wpaść
w pułapkę uzależnienia ich od siebie i dźwigania za nich odpowiedzialności za
życie. Trzeba zatem pamiętać, że "pouczać" znaczy przedstawiać Boży
punkt widzenia, proponować, ukazywać drogę, którą warto pójść, ale nie znaczy
podjąć decyzję za osobę, której radzimy. W jaki sposób pouczać? Jak spoglądać
na osobę "nieumiejętną"? Zasady pouczania są podobne, jak te, które
obowiązują przy upominaniu grzeszników. Przede wszystkim pouczający nie może
grzeszyć pychą i zarozumialstwem (niestety, jak pokazuje życie, łatwo w ten grzech
popaść). Aby pouczenie zostało przyjęte, musi dokonać się w atmosferze dobroci
i troski; być wyrazem życzliwości dla tego, komu dajemy dobre rady. Winno też
być jasne. Dobrze jest, gdy jest oszczędne w słowa. Gadulstwo sprawia, że łatwo
zagubić istotę pouczenia lub uczynić je trudnym do zapamiętania. Potrzeba też
taktu (nikt nie lubi, gdy uświadamia mu się jego "nieumiejętność"),
delikatności (można w sposób skuteczny pouczyć kogoś, jednocześnie nie raniąc
go) i cierpliwości (nie od razu dostrzeżemy skutki naszego pouczenia "nieumiejętnych").
Zapłatą za ten uczynek jest spokój sumienia oraz świadomość, że okazaliśmy
się komuś potrzebni, że nami posłużył się Bóg, aby wnieść więcej dobra w życie
naszych
bliźnich.
ks. Zbigniew Sobolewski
Laboratorium wiary – uczynki miłosierdzia
Grzesznych upominać (3)
