Zaufanie przekute na miliardy – przypadek Agory

Przodowniczką w promowaniu prądów liberalnych wśród mediów
jest "Gazeta Wyborcza", wydawana przez spółkę Agora. Podmioty te powstały
na mocy porozumień
Okrągłego Stołu w kwietniu 1989 roku. Do przyłożenia ręki do ich zaistnienia
przyznaje się nawet Aleksander Kwaśniewski, który potem stał się jednym z
ulubieńców "Gazety Wyborczej" (zob. www.radiozet.pl/n_rozmowy.htm,3413).
Spółka Agora została powołana przez Zbigniewa Bujaka, Aleksandra Paszyńskiego
i Andrzeja Wajdę z kapitałem zakładowy wynoszącym 15 nowych złotych. Każdy
współudziałowiec wniósł do niej jedną trzecią wkładu (zob. R. Kasprów, L.
Zalewska, Z nędzy do pieniędzy, Rzeczpospolita, 8-9.05.1999, s. 3).

Agora zaczęła więc wydawać "Gazetę Wyborczą", nie wykładając na ten cel
pieniędzy. Przyznaje się do tego Adam Michnik – redaktor naczelny "GW" od
początku jej istnienia – mówiąc: "Nasz rozruch nastąpił na kredyt. Ustalenia <okrągłego
stołu> pozwoliły na to, że drukarnia zaczęła drukować nas na kredyt. Lokal
(…) przydzielił nam prezydent miasta, komputery zabraliśmy ze sobą z <Tygodnika
Mazowsze>" (cyt. za: W. Darski, Agora – imperium atakuje, Magazyn Tygodnika
Solidarność, nr 2 – 07.1998, s. 19). Przypomnijmy, że podziemny "Tygodnik
Mazowsze" wspierany był finansowo zarówno z Polski, jak i z zagranicy. "Wyborcza"
korzystała z ulgowych cen reglamentowanego wówczas papieru, wzięła także
nisko oprocentowane kredyty dzięki poręczeniu NSZZ "Solidarność". W latach
1989-1991 z X Oddziału PKO BP w Warszawie uzyskała 1 259 600 nowych zł kredytu
(zob. W. Darski, Agora – imperium atakuje, Magazyn Tygodnika Solidarność,
nr 2 – 07.1998, s. 19).
Datki dla "Gazety Wyborczej", która w intencji ofiarodawców miała dać zaczątek
wolnej prasie w Polsce, płynęły szerokim strumieniem. Stowarzyszenie Solidarności
Francusko-Polskiej ofiarowało jej 2 427 tys. franków, co było wówczas równowartością
428 tys. dolarów. Pieniądze poszły na sfinansowanie przekazania przez "Le
Monde" wycofanych z obiegu drukarskich maszyn rotacyjnych i wsparcie rozruchu
"Gazety". Wprawdzie maszyn drukarskich nigdy nie uruchomiono, ale stanowiły
one majątek trwały Agory, która pod ich zastaw mogła brać kredyty. Amerykańska
organizacja National Endowment for Democracy przekazała "Wyborczej" 55 tys.
dolarów na pokrycie podstawowych wydatków technicznych. Kolejna kwota, w
wysokości 20 tys. funtów, trafiła z Wielkiej Brytanii na modernizację systemu
komputerowego (zob. W. Darski, Agora – imperium atakuje, Magazyn Tygodnika
Solidarność, nr 2 – 07.1998, s. 19-20, por. R. Kasprów, L. Zalewska, Z nędzy
do pieniędzy, Rzeczpospolita, 8-9.05.1999, s. 3). Agora pożyczała też pieniądze
od osób prywatnych. W 1990 r. wsparcia finansowego udzieliło "Gazecie" dwoje
Amerykanów: Rea Hederman, wydawca "New York Review of Books", i Robert Silvers,
redaktor naczelny tego pisma. W 1996 r. ich wierzytelności zamieniono na
udziały, a potem na akcje (zob. P. Pytlakowski, Milionerzy z Wyborczej, Polityka,
15.07.2000, s. 23).
Dzięki zgodzie władz komunistycznych "Gazeta Wyborcza" przejęła infrastrukturę
stworzoną dla "Trybuny Ludu" w postaci systemu teletransmisji umożliwiającej
jednoczesne drukowanie "Gazety" w pięciu miastach: Warszawie, Bydgoszczy,
Krakowie, Łodzi i Wrocławiu. Korzystała także z systemu kolportażu Ruchu.
Na fali poparcia dla "Solidarności" "Gazeta Wyborcza" zdobyła zaufanie wśród
czytelników. Polacy, złaknieni prawdy, dali się uwieść obietnicom redaktorów
"Wyborczej" i masowo kupowali tę gazetę, mimo że jej cena była prawie dwukrotnie
wyższa niż innych gazet (zob. A. Machcewicz, Historia sentymentalna, Więź
nr 7/1995, s. 138). Uświadomienie sobie przez wielu czytelników prawdziwego
oblicza "GW" nastąpiło, kiedy Agora zyskała już znaczne środki finansowe
i miała ugruntowaną pozycję na rynku, zarabiając nie tylko na sprzedaży,
ale i zamieszczanych reklamach.
Dzisiaj nawet sami członkowie zarządu Agory mają świadomość, że warunki,
jakie stworzono "Gazecie" w 1989 roku, były wyjątkowo preferencyjne (zob.
M. Bratkowska, P. Wujec, Po pierwsze "Gazeta", Gazeta Wyborcza, 18.01.1999,
s. 30). Widać to również po nieudanej próbie Agory wprowadzenia na rynek
przez dziennika "Nowy Dzień", który ukazywał się od 14 listopada 2005 roku
do 23 lutego 2006 roku. Pomimo zaangażowania przez wydawcę dużych środków,
umożliwiających zapewnienie zagranicznych doradców podczas przygotowań do
wprowadzenia tytułu, doskonałego zaplecza technicznego, reklamy oraz akcji
promocyjnych, na które w samej końcówce 2005 roku wydano 24 mln zł – czytelnicy
mogli wygrać m.in. samochody osobowe, sprzęt RTV – dziennik nie zyskał szerokiej
rzeszy odbiorców. Sprzedaż miała utrzymywać się stale na poziomie 250 tys.
egzemplarzy, a zdarzały się dni, w których sprzedawano tylko ok. 70 tys.
gazet (zob.: Hiszpanie pracują dla nowego dziennika Agory, Gazeta Wyborcza,
9.11.2005, s. 28; zob. też: Biznes musi kręcić się dalej, Media & Marketing
Polska, nr 9, 1-7.03.2006, s. 10). W komunikacie prasowym władze Agory wyjaśniały:
"Zarząd dokonał głębokiej analizy zaistniałej sytuacji i doszedł do wniosku,
że odwrócenie negatywnych tendencji i osiągnięcie docelowego poziomu sprzedaży
nie jest możliwe, a ponoszenie dalszych wydatków związanych z wydawaniem
dziennika nie leżałoby w interesie Spółki i jej akcjonariuszy" (www.agora.pl/agora_pl/2029020,71126,3177055.html).
Porażka "Nowego Dnia" boleśnie uświadomiła kierownictwu Agory, że czytelników
nie da się kupić nagrodami i nowoczesną makietą. Trzeba też stwierdzić, że
wiele osób świadomie odrzuciło nowy produkt Agory, ponieważ sparzyły się
niegdyś, czytając "Gazetę Wyborczą".
Wracając do początków "Gazety", należy przypomnieć, że we wrześniu 1990 r.
Komisja Krajowa NSZZ "Solidarność", dając wyraz utracie zaufania do redakcji,
pozbawiła "Gazetę" prawa do używania symbolu związkowego. Piotr Niemczycki,
wiceprezes Agory, po latach nie ukrywa radości z tego faktu, mówiąc: "Z rynkowego
punktu widzenia tamta decyzja okazała się błogosławieństwem (…)" (M. Bratkowska,
P. Wujec, Po pierwsze "Gazeta", Gazeta Wyborcza, 18.01.1999, s. 30). Faktycznie
była to dla osób kierujących Agorą pomyślna decyzja, a jednocześnie prezent
finansowy. Okazuje się, że NSZZ "Solidarność", zdejmując własny znaczek ze
strony tytułowej, nie zażądał rozliczeń od "Gazety", którą przecież kupowało
i wspierało wiele osób właśnie z powodu dostrzegania związków z "Solidarnością".
11 grudnia 1990 r. zarejestrowano Agorę w formie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością
z kapitałem zakładowym wynoszącym tysiąc nowych złotych.
W 1991 r. spółka odnotowała 3 mln nowych złotych zysku brutto. W 1992 r.
kapitał zakładowy wynosił już 35 mln nowych złotych (zob.: Skrót Prospektu
Emisyjnego Agora S.A. 1999, s. 8).
Rok później, w sierpniu 1993 r., w spółkę z Agorą wszedł amerykański koncern
Cox Enterprises. Cox jest dużym koncernem medialnym działającym w Stanach
Zjednoczonych na rynku prasowym, radiowym i telewizyjnym. Warto nadmienić,
że Sanford Schwartz z Cox Enterprises jest członkiem Rady Nadzorczej Agory.
W kwietniu 1998 r. Agora przekształciła się w spółkę akcyjną, by po roku
wejść na giełdę w Londynie i Warszawie.
Podmiotem dominującym w Agorze jest Agora Holding, posiadająca obecnie 37
proc. głosów na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy. Udziałowcami Agory Holding
są: Wanda Rapaczyńska, Piotr Niemczycki, Helena Łuczywo, Seweryn Blumsztajn
i Juliusz Rawicz. Pięciokrotnie uprzywilejowane akcje serii A pozwalają Agorze
Holding kontrolować politykę redakcyjną "Gazety Wyborczej".
Dzięki wejściu na giełdę dla kadry kierowniczej i kluczowych pracowników
Agory stał się możliwy awans z pucybuta na milionera. W okresie kiedy kurs
akcji spółki utrzymywał się na najwyższym poziomie, stan posiadania wiceprezesa
Agory Piotra Niemczyckiego szacowano na mniej więcej 182 mln zł, Wandy Rapaczyńskiej
– obywatelki Stanów Zjednoczonych, byłej wiceprezes Citibanku, prezes Agory,
na mniej więcej 130 mln zł, Heleny Łuczywo – zastępcy redaktora naczelnego
"Wyborczej", na mniej więcej 130 mln zł. Niewiele mniej posiadali Juliusz
Rawicz, Seweryn Blumsztajn, Ernest Skalski i Piotr Pacewicz. W grupie pracowników,
którzy pozyskali pakiety akcji warte po kilka milionów złotych, znaleźli
się m.in. Michał Cichy, Anna Bikont i Ewa Milewicz. Również założyciele Agory:
Andrzej Wajda i Zbigniew Bujak, dostali akcje warte kilka milionów złotych.
W celu związania pracowników z firmą 1551 osobom sprzedano akcje po preferencyjnej
cenie 1 zł, za które mogły potem otrzymać w transakcji pakietowej cenę 104
zł za sztukę, uzyskując średnio 150 tys. zł na osobę (zob.: P. Pytlakowski,
Milionerzy z Wyborczej, Polityka, 15.07.2000, s. 23; zob. też: R. Kasprów,
L. Zalewska, Z nędzy do pieniędzy, Rzeczpospolita, 8-9.05.1999, s. 3; por.
G. Grelo, Media na głównym parkiecie, Prawo i Gospodarka, 14.01.1999, s.
10).
Akcji ponoć nie wziął redaktor naczelny "Wyborczej" Adam Michnik, by nie
oskarżano go o to, że kieruje "Gazetą" dla osobistych korzyści. Ale, jak
słusznie zauważył Timothy Garton Ash na łamach "The New Yorker", nie oznacza
to, że przełom w końcu nie nastąpi "(…) kiedy ludzie uzmysłowią sobie,
jak bogata i wpływowa jest Agora" (cyt. za R. Kasprów, L. Zalewska, Z nędzy
do pieniędzy, Rzeczpospolita, 8-9.05.1999, s. 30).
Należy również zaznaczyć, że Agora to nie tylko "Gazeta Wyborcza", ale cały
kompleks multimedialny, którego przychody w 2005 r. wyniosły 1,2 mld zł.
W 1990 r. to właśnie Agora uruchomiła ogólnopolskie Radio Zet, będąc początkowo
jego jedynym właścicielem, a potem jednym z udziałowców, aż do 1998 roku.
Razem z Fundacją Batorego i Spółdzielnią Pracy "Polityka" Agora utworzyła
też ponadregionalne Radio Tok FM.
Do Agory należy również grupa lokalnych rozgłośni radiowych w największych
miastach Polski. Tworzą one sieci Radio Złote Przeboje, Radio Roxy FM oraz
Radio Blue FM, skupiające pojedyncze rozgłośnie. W skład marki Radio Złote
Przeboje wchodzą m.in. Radio Pogoda z Warszawy i Radio Kolor z Wrocławia.
Do grupy radiowej Agory należą również Rock Radio Mazowsze z Łomianek oraz
Radio KISS FM z Poznania.
Stacje radiowe Agory podjęły też współpracę z radiem RMF FM i Radiem Zet
w zakresie pozyskiwania reklam. Stworzono pakiety promocyjne mające zachęcić
klientów do jednoczesnego reklamowania się w tych stacjach.
Spółka Agora jest również wydawcą czasopism. Istotnym posunięciem z jej strony
było nabycie w 2002 r. od wydawnictwa Prószyński i Spółka takich czołowych
tytułów, jak "Poradnik Domowy", "Cztery Kąty" czy "Dziecko". Agora wprowadziła
też czasopisma – "Avanti" skierowane do kobiet i "Logo" adresowane do mężczyzn
– które są swoistymi przewodnikami po zakupach, mającymi zachęcić czytelników
do konsumpcyjnego stylu życia.
Agora jest obecna także w segmencie prasy bezpłatnej poprzez rozdawane w
wielu miastach "Metro". Inwestuje również w internet, rozwijając głównie
portal Gazeta.pl.
Do końca kwietnia 2001 r. Agora była posiadaczem udziałów Canal+ Polska i
utworzonej przez tę stację platformy cyfrowej Cyfra+. Telewizja jednak jest
wciąż obecna w planach kierownictwa Agory, o czym mogą świadczyć nieudane
podchody mające umożliwić zakup ogólnopolskiej telewizji Polsat (afera Rywin
– Michnik), a także niedawne zapewnienia prezes Agory Wandy Rapaczyńskiej,
że w dobie szerokopasmowego internetu nie wyobraża sobie przyszłości spółki
medialnej bez telewizji (Bronimy "Gazety" myślimy o telewizji, Gazeta Wyborcza,
28.02.2006, s. 27).
Oprócz zarabiania na reklamach publikowanych w prasie i emitowanych w radiu
Agora czerpie zyski także z reklamy zewnętrznej, którą zajmuje się firma
AMS. Posiada ona billboardy, powierzchnie reklamowe w wiatach przystankowych,
a nawet na autobusach miejskich.
Nadal jednak najsilniejsza w grupie Agory jest "Gazeta Wyborcza", a obrona
jej pozycji staje się dzisiaj głównym priorytetem spółki. Brak realnych możliwości
dalszego poszerzania działalności w kraju skłania Agorę do rozglądania się
za możliwymi inwestycjami zagranicznymi w Europie Zachodniej. Jednak na razie
zapowiedzi te mają raczej budować wizerunek Agory jako ekspansywnej firmy,
gdyż już dwa lata temu słyszeliśmy niespełnione obietnice, że spółka zainwestuje
w którymś z państw Europy Środkowowschodniej (zob.: G. Kopacz, Quo vadis,
Agoro, Press nr 10/2004, s. 33).
Dzisiaj, pomimo sukcesów finansowych – po części wynikających z "dopingu"
zastosowanego na starcie w 1989 r., który zapewne wymaga rozliczenia – Agora
ma wyraźne trudności w wytyczeniu nowych dróg rozwoju.

Paweł Pasionek

Polsat – po pierwsze pieniądze

drukuj