Homilia ks. bp. Ignacego Deca wygłoszona podczas XVI Pielgrzymki RRM do Doylestown

Audio MP3

Pobierz

Najczcigodniejszy Ojcze prowincjale!

Czcigodny i drogi Ojcze Tadeuszu, Dyrektorze Radia Maryja i Telewizji Trwam wraz z o. Janem i całą ekipą techniczną,

Wszyscy czcigodni bracia kapłani: diecezjalni i zakonni; drogie siostry zakonne, szanowni przedstawiciele organizacji polonijnych ze Stanów Zjednoczonych i Kanady, poczty sztandarowe,

Droga Rodzino Radia Maryja i Telewizji Trwam oraz wszyscy pielgrzymi ze Stanów Zjednoczonych, Kanady i innych krajów świata,

Drodzy radiosłuchacze i telewidzowie łączący się z nami w tej modlitwie w różnych częściach świata, zwłaszcza w naszej Ojczyźnie,

Umiłowani Rodacy, bracia i siostry w Chrystusie, czciciele Matki Bożej Królowej Polski!

Na dzisiejszą Eucharystię, dla pielgrzymów polonii amerykańskiej, kanadyjskiej, wybraliśmy ewangelię o weselu w Kanie Galilejskiej, która jest często czytana na Jasnej Górze, w naszej ojczyźnie. Rozważmy, jakie jest jej przesłanie dla współczesnego świata i Kościoła, w tym także dla nas, Polaków żyjących tu, na półkuli zachodniej oraz w naszym ojczystym kraju.

Bracia i siostry, w ewangelicznym opisie wesela w Kanie dadzą się wyróżnić trzy główne wątki: dialog Maryi z Jezusem o braku wina, dialog Maryi ze sługami oraz dialog Jezusa ze sługami.

Zaaplikujmy te wątki do współczesnej sytuacji naszego życia.

 „A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa rzekła do Niego: Nie mają wina” (J 2,3). Maryja odkrywa prawdę o sytuacji, w której są nowożeńcy. Dostrzega brak czegoś, co powinno być. Przedstawia potrzebę Jezusowi: „Nie mają wina”. Z pewnością Jezus wiedział o tym braku, jednakże nie chciał działać sam, ale w dzieło przyjścia nowożeńcom z pomocą włączył Maryję. Chciał, by między ludźmi a Nim zawsze była Ona – Matka, którą nam wszystkim podarował. Tak zaczęło się w Kanie i tak trwa to do dzisiaj i tak będzie do końca świata. Maryja jest z nami, przygląda się nam. Maryja pielgrzymuje przez wieki z Kościołem jako Jego Matka. Pierwsza zauważa braki i staje w naszych sprawach przed swoim Synem. Chrześcijanie wszystkich wieków byli o tym przekonani.

W takie wstawiennictwo Maryi bardzo mocno wierzył św. Jan Paweł II. Podczas drugiej pielgrzymki do Ojczyzny, dnia 19 czerwca 1983 roku, modlił się do Maryi Jasnogórskiej: „O Maryjo, któraś wiedziała w Kanie Galilejskiej, że wina nie mają (por. J 2,3). O Maryjo! Przecież Ty wiesz o wszystkim, co nas boli. Ty znasz nasze cierpienia, nasze przewinienia i nasze dążenia. Ty wiesz, co nurtuje serca narodu oddanego Tobie na tysiąclecie w „macierzyńską niewolę miłości…”. Powiedz Synowi! Powiedz Synowi o naszym trudnym <<dziś>>”.

Moi drodzy! Maryja wie dobrze, co nas dzisiaj boli, zna nasze braki i zagrożenia. Chce nam przyjść z pomocą, bo nas kocha. Że tak jest, świadczą o tym Jej słowa wypowiedziane podczas objawień w Lourdes, w Fatimie, w La Salette i w innych miejscach, gdzie się ukazywała ludziom. Z tych przesłań Maryi wiemy, jak bardzo martwi się o współczesny świat, który podjął w czasach nowożytnych walkę z Bogiem i Kościołem. W takim wyjątkowym miejscu, jak to, w którym jesteśmy, przypomnijmy sobie, jak ta walka wyglądała, jak dzisiaj przebiega i do czego prowadzi. Nazwijmy po imieniu to trudne dziś, owe braki, które nam dzisiaj doskwierają.

Niedawno jeden z polskich historyków filozofii i kultury zestawił i zinterpretował cztery wymowne daty z epoki nowożytnej z ostatnich 500 lat. Wyszczególnił poszczególne lata: 1517, 1717, 1917 i 2017.

Rok 1517 był rokiem wybuchu reformacji – drugiego wielkiego rozłamu chrześcijaństwa i narodzin protestantyzmu. Protestantyzm odrzucił Boga tradycję i Kościół w imię Boga Biblii. Uznał Pismo Święte za jedyne źródło wiary. Odrzucił sakramenty i Tradycję Kościoła.

Dwieście lat później, w roku 1717, powstała pierwsza loża masońska w Londynie i zapowiedź narodzin filozofii Oświecenia, w której odrzucono Boga objawiającego się w Biblii na rzecz Boga rozumu, Wielkiego Architekta. W Europie pojawiła się filozofia oświecenia, która stała się podłożem do wybuchu rewolucji francuskiej i rozpoczęcia ostrej walki z religią objawioną i Kościołem. Trzecim etapem w tej układance był rok 1917 (200 lat później), czyli rok objawień Matki Bożej Fatimskiej, ale także rok wybuchu rewolucji bolszewickiej w Rosji, kiedy to odrzucono Boga jako takiego w imię rzekomo wyzwolonego człowieka. Na tronie Pana Boga posadzono człowieka. Zepchnięto Pana Boga. Rewolucyjna fala bezbożnego bolszewizmu miała ogarnąć całą Europę. Została częściowo zahamowana w roku 1920 pod Warszawą, ale idee rewolucyjne i hasła antyreligijne rozszerzyły się na cały kontynent europejski, a także na część ówczesnej Ameryki. W roku 1917 w Portugalii zaczęły się na dobre prześladowania duchowieństwa, napady na kościoły i szykanowanie wiernych. We Włoszech masoneria od lutego 1917 r. organizowała antykościelne i antypapieskie manifestacje, zapowiadające bliskie już panowanie Lucyfera na Watykanie. Kilka lat później zaczęły się krwawe prześladowania Kościoła w ogarniętej wojną domową Hiszpanii, a także w dalekim od Europy Meksyku.

Okazuje się, że za rewolucją bolszewicką, wydarzyła się rewolucja w Hiszpanii, w Meksyku, a potem w Chinach i Kambodży. Podczas tych wszystkich rewolucji, zamordowano miliony ludzi.

Dzięki znakomitemu filmowi „Cristiada”, mogliśmy ostatnio w Polsce dowiedzieć się, jaką cenę trzeba było nieraz zapłacić za wiarę. Przypomnijmy, że najmłodszy uczestnik Cristiady, dziś bł. Jose Luisa Sanchez, w chwili śmierci miał zaledwie 14 lat. Zanim został dobity strzałem w głowę, oprawcy przygotowali dla niego prawdziwą drogę krzyżową. Zdarli mu skórę ze stóp i tak okaleczonego pędzili w kajdanach przez miasto do wykopanego dla niego grobu. Przed śmiercią chłopiec zawołał: „Niech żyje Chrystus Król”. Ten film jest ostrzeżeniem przed demokracją wyzutą z szacunku dla religii i ewangelicznych wartości, o której mówił św. Jan Paweł II, że taka demokracja przeradza się w „jawny lub zakamuflowany totalitaryzm”. Wiek XX wyraziście potwierdził historyczną prawidłowość, że wrogowie i niszczyciele Boga i religii, stają się z czasem wrogami i niszczycielami człowieka. Bowiem najczęściej zaczynali oni od walki z Bogiem i religią, a kończyli na walce z człowiekiem.

Drodzy bracia i siostry, historia w naszych czasach nabrała przyspieszenia i może się okazać, że na kolejny etap nie trzeba będzie czekać kolejnych dwieście lat. Oto dzisiaj – patrząc na to, co dzieje się – możemy zauważyć, że po odrzuceniu Boga tradycji w imię Boga Biblii w XVI wieku, Boga Biblii w imię Boga rozumu w XVIII wieku i wreszcie po odrzuceniu Boga jako takiego w imię człowieka w XX wieku, zbliżający się rok 2017 przynosi nam próbę odrzucenia człowieka – samej jego natury – obiektywnych wartości (prawdy, dobra, piękna) w imię fałszywie pojętej wolności, tolerancji, demokracji, równości.

Moi drodzy, gdy runął mur berliński i rozpadł się blok sowiecki, gdy wojska sowieckie opuściły Polskę, wydawało się nam, że upiory bezbożne i antykościelne już nie powrócą, że nie wróci już komunistyczne zakłamanie, że przestanie obowiązywać poprawność polityczna, że nie odżyją bezbożne ideologie i utopie.

Jednakże obserwacja bieżących wydarzeń wskazuje, że tak się nie stało. Walka z dobrem i prawdą nie ustała. Szatan nie wyjechał na urlop. Wcielił się w nowych ludzi, którzy pod pozorem wzniosłych haseł, chcą budować nowy świat, nowy porządek bez Boga, którzy obrali sobie za cel zdechrystianizować Europę – kontynent, z którego pochodzimy. Dzisiaj już widać gołym okiem, że w świecie ma miejsce zaplanowana i zorganizowana, zmierzająca do zniszczenia naszej cywilizacji chrześcijańskiej akcja – zwłaszcza łacińskiej, a poniekąd i całej kultury euroatlantyckiej. Widzimy, jak są ostro atakowane trzy główne filary tej cywilizacji i kultury, która jest naszą rodzimą kulturą, na których właśnie stoi nasza kultura i cywilizacja europejska i euroatlantycka. Są to: filozofia grecka, religia judeo-chrześcijańska i rzymskie prawo.

Moi drodzy, od czasu oświecenia i pozytywizmu ośmiesza się i atakuje filozofię klasyczną, która narodziła się w starożytnej Grecji. Wiemy, że z tej filozofii wywiodła się nauka europejska, że była ona fundamentem uniwersytetów średniowiecznych. Naczelną wartością w tej filozofii i ufundowanej na niej nauce, była prawda i moralnie silny człowiek – przyjaciel Boga i ludzi. W XIX wieku zmieniono paradygmat filozofii i nauki. Nowa filozofia pozytywistyczna, a potem fenomenologiczna i egzystencjalistyczna przestała wyjaśniać rzeczywistość i odkrywać świat transcendentny, a skupiła się głównie na opisywaniu świata, na ujmowaniu związków między zjawiskami, nie wychodząc poza to, co doświadczalne, ponad to, co daje się zmierzyć i zważyć.

Z pola minimalistycznej filozofii zniknął Bóg. W Europie XX wieku pojawiła się nowa filozofia postmodernistyczna i wszelkiej maści dzisiejsze liberalizmy odeszły od obiektywnych kategorii prawdy, dobra, piękna. Owe kierunki przekształcają się często w ideologie i utopie. Typowym przykładem tego jest dzisiaj lansowana w krajach Unii Europejskiej ideologia gender. Zmierza ona do zniszczenia rodziny przez podstępne hasła równości i tolerancji, przez wmawianie nam, że płeć nie jest sprawą natury, a kultury.

Nie udało się zniszczyć rodziny przez aborcję i antykoncepcję. Podejmuje się przeto próbę zniszczenia tradycyjnej rodziny przez legalizację związków partnerskich, przez seksualizację dzieci i młodzieży. Marksistowską walkę klas zamieniono na walkę płci. To, co dotąd było uważane za dewiację i patologię, usiłuje się uznawać w niektórych krajach za obowiązującą normę. Zdrowa rodzina, jak wiemy, zawsze była ostoją narodów – gdy upadała rodzina, upadały cywilizacje.

Moi drodzy! Tą walką z rodziną jesteśmy dzisiaj zaniepokojeni, wprost przerażeni, bo w tej całej ideologii odchodzi się od zdrowego rozsądku. Odrzuca się argumenty racjonalne i zamienia się je często na inwektywy, epitety w rodzaju ksenofobia, homofobia, fundamentalizm, fanatyzm religijny.

Z nauki, kultury, polityki i gospodarki eliminuje się etykę, głos sumienia. Widzieliśmy to ostatnio w brutalnej napaści na lekarzy, którzy w ostatnim czasie podpisali „Deklarację wiary” i opowiedzieli się za respektowaniem w posłudze lekarskiej klauzuli sumienia. Casusu prof. Bogdana Chazana każe nam wyrazić sprzeciw, by nie karano nikogo za dobro i nie nagradzano nikogo za zło. Powiedzmy to jasno, że niektóre działania i zachowania pewnych osób publicznych niegodne są kraju, który wychował i wydał światu wielkiego  papieża,  św. Jana Pawła II.

Drugim filarem naszej cywilizacji chrześcijańskiej, który jest dziś niszczony jest religia chrześcijańska, zwłaszcza katolicka. Oszczędza się judaizm, islam, ale nie przepuszcza się niczego Kościołowi katolickiemu. Nasza religia stała się dziś przedmiotem wyszydzania, kpin, a nawet bluźnierstw.

Jednym z ostatnich przykładów takiej postawy w naszym kraju jest bezpardonowe forsowanie bluźnierczego spektaklu „Golgota Picnic”. Tak wiele protestów przeciwko temu bluźnierstwu napawa nas jednak nadzieją, że nasz naród potrafi się bronić przed złem. Ks. prof. Waldemar Chrostowski dał do tego zjawiska następujący komentarz w „Naszym Dzienniku: „Nie ulega wątpliwości, że mamy do czynienia z długo przygotowywaną i sowicie opłaconą akcją skierowaną przeciwko Kościołowi i wierze katolickiej… Teatr zamiast bawić i uczyć – stał się areną wyzywającej światopoglądowej konfrontacji”.

Trzecim filarem naszej cywilizacji łacińskiej, który dzisiaj się podważa i podcina jest dziedzina prawa. W dziedzinie tej neguje się istnienie prawa naturalnego, a lansuje się tzw. pozytywizm prawny, w którym podtrzymuje się tezę o prymacie prawa stanowionego przed prawem Bożym: naturalnym i objawionym. Odrywa się moralność od prawa. Lansuje się tezę, że prawda jest do ustalenia przez głosowanie oraz, że większość ma rację, a my wiemy, że prawda jest dana przez Boga. Człowiek nie jest kreatorem prawdy, ale jej lektorem.

Moi drodzy! My wiemy dobrze z niedawnych lat, że w imię prawa stanowionego przez niektórych przywódców czy niektóre rządy, nawet demokratycznie wybrane, poniżano i niszczono ludzi. Papież Benedykt XVI przypomniał niemieckim parlamentarzystom, gdy ich odwiedzał w Berlinie, cytując św. Augustyna, że wszelka władza, która nie respektuje prawa Bożego, staje się bandą złoczyńców.

Drodzy bracia i siostry, są trzy sektory społeczne, w których i poprzez które ma miejsce owa walka z cywilizacją chrześcijańską: media, placówki oświatowe na czele z uniwersytetami oraz gremia stanowiące prawo. Większość mediów publicznych w naszym kraju jest wprzęgniętych do walki z Kościołem. Służą partiom politycznym do wygrywania wyborów, albo do utrzymania się przy władzy. Prawda i dobro przegrywają tam z finansjerom. Gdy pieniądze są na stole, prawda milczy.

Dlatego tak bardzo cenimy dziś w Polsce i na świecie Telewizję Trwam i Radio Maryja. Są to media niezależne od wszelkich grup nacisku, nie poddają się obowiązującej gdzie indziej poprawności politycznej, aprobują prawdę, dobro i inne wartości ewangeliczne. Dzięki nim otrzymujecie tutaj, w swojej drugiej ojczyźnie, nie tylko informacje z życia Kościoła, ale także obiektywne spojrzenie na życie publiczne w Polsce, które często bywa zniekształcane przez mainstreamowe media. Dlatego w imię pluralizmu medialnego, ale przede wszystkim w trosce o promowanie wartości katolickich, narodowych, jest wielką potrzebą wspomaganie Telewizji Trwam i Radia Maryja naszą modlitwą oraz naszymi ofiarami.

Drodzy bracia i siostry, Matka Boża, która jest w niebie, ale która jest także z nami tu na ziemi, zna lepiej niż my, to, o czym mówimy i z pewnością rozmawia o tym z Jezusem. Maryja zna dobrze także nasze osobiste i rodzinne dramaty, potrzeby i niedomagania. Wolno nam się domyślać, iż mówi do Jezusa, że potrzebna jest nam silna wiara, niezłomna nadzieja, ofiarna miłość, że potrzebujemy dzisiaj dobrych, uczciwych ludzi w naszych rodzinach, sąsiedztwach, w urzędach publicznych, a także w parlamentach, wśród polityków, dziennikarzy. Potrzebujemy ich na uczelniach, w służbie zdrowia, wszędzie są nam potrzebni ludzie kształtowani, wychowani na ewangelii.

Nie wstydźmy się prosić Maryi w naszych trudnych sprawach osobistych, rodzinnych, narodowych. Ona potrafi je przedłożyć swojemu Synowi, obdarzyć nas światłem i mocą Ducha Świętego. On naprawdę wszystko może. Dla Niego nie ma nic niemożliwego. Dlatego nie zapominaj o tej Matce.

Kiedyś, gdy byłeś dzieckiem, gdy cię coś zabolało, gdy cię spotkała jakaś przykrość, jakieś nieszczęście, przybiegałeś do swojej mamy. Przytuliła cię, pogłaskała i co mogła, to zrobiła, by ci pomóc, byś przestał płakać. Dzisiaj jest może już schorowana, nie może cię już pocieszyć i cię wesprzeć i może sama zdana jest na twoją opiekę. Może jednak modli się za ciebie, cierpi, o czym ci nie mówi. A jeśli jest już w wieczności, to także pamięta o tobie! Prawdziwa miłość sięga poza grób. Jakkolwiek jest z twoją mamą ziemską, ważne jest to, abyś pamiętał, że jest wspólna Matka dla tych, którzy wierzą w Jezusa i są ochrzczeni w Duchu Świętym. Jest to Matka Kościoła, która nigdy się nie starzeje i nigdy nie umiera. Co cię z Nią łączy? Może zapomniałeś, że jesteś w Kościele, który jest twoim domem, w którym jest Matka, która jest także twoją Matką – matką kochająca, zatroskaną o ciebie? Jezusowe słowa z krzyża „Oto Matka twoja” (J 19,27 ) są po wsze czasy aktualne i odnoszą się także do ciebie, do wszystkich nas!

Drodzy bracia i siostry, przypomnijmy jeszcze to, co Maryja powiedziała w Kanie do sług, gdy zgłosiła Jezusowi potrzebę nowożeńców, brak wina.

 „Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: <Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie>” (J 2,5). Zauważmy, że są to ostatnie słowa Maryi, jakie mamy zanotowane w Ewangeliach. Trzeba je więc traktować, jak testament Maryi wobec nas: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Zwróćmy uwagę na słowo „wszystko”. Jezusa warto i trzeba słuchać we wszystkim, nie tylko w tym, co łatwe, co nam się podoba, co jest nam na rękę, ale wszystkie Jego wskazania trzeba brać sobie do serca, do nich się stosować i je wypełniać. Ubolewamy, że mamy dzisiaj takich katolików, którzy wybierają z nauki Jezusa to, co jest dla nich wygodne, a wskazania i wymogi trudne przemilczają albo wprost odrzucają.

Umiłowani w Panu, gdy w czasie wspomnianej już drugiej pielgrzymki do Ojczyzny św. Jan Paweł przypomniał te słowa Maryi: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”, modlił się do Niej przed obrazem jasnogórskim: „Wypowiedz te słowa i do nas! Wypowiadaj je wciąż! Wypowiadaj je niestrudzenie! O Matko Chrystusa, który jest Panem przyszłego wieku….Ty spraw, abyśmy w tym naszym trudnym <dziś> Twojego Syna słuchali! Żebyśmy Go słuchali dzień po dniu. I uczynek po uczynku. Żebyśmy go słuchali także wówczas, gdy wypowiada rzeczy trudne i wymagające! Do kogoż pójdziemy? On ma słowa życia wiecznego” (por J 6,68) (Częstochowa, 19 czerwca 1983).

Drodzy bracia i siostry, czy naprawdę słuchamy Jezusa? Czy słuchasz Jezusa i czynisz to, co mówi? To nie tylko Maryja zalecała słuchać Jezusa, mówiąc: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. To także sam Ojciec niebieski na Górze Przemienienia oznajmił: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie” (Mk 9,7). Jeszcze nikt z ludzi nie żałował, że był posłuszny Jezusowi. Pomyśl, czy czynisz wszystko, co poleca Jezus. Czy modlisz się, aby Jezus był słuchany przez dzisiejszych ludzi, aby świat nie odwracał się od swojego Zbawiciela.

„Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Powtórzmy jeszcze raz: Jezusa trzeba słuchać we wszystkim. Popatrz jak wygląda świat, gdzie się nie słucha Jezusa. W takim świecie interes własny czy interes swojej partii jest ważniejszy niż dobro wspólne społeczności, narodu. W takim świecie szerzy się egoizm, korupcja, pazerność na władzę i pieniądz; gra się tu propagandą i kłamstwem. W takim świecie burzy się porządek ustanowiony przez Stwórcę, rozbija się rodzinę, zabiera się jej dzieci i często się je deprawuje. W takim świecie nie broni się tego, co służy człowiekowi, jego rozwojowi, jego pomyślności duchowej i materialnej. W takim świecie, gdzie ludzie odwracają się od Boga, odwracają się także od człowieka. W takim świecie nie kocha się Ojczyzny, swojej tradycji i kultury. W takim świecie, za hasłami: wolność, tolerancja, postęp, nowoczesność, kryje się chaos społeczny, permisywizm i relatywizm moralny, co powoduje, że obiecywany raj, okazuje się wierutnym kłamstwem i czystą utopią.

Przesłanie Jezusa dla nas

„Jezus rzekł do sług: <Napełnijcie stągwie wodą…>. Potem powiedział do nich: ” (J 2,7-8). Udzielając nam pomocy, Jezus zaprasza nas do współpracy. Każe nam coś wykonać, spełnić jakiś warunek – „Napełnijcie stągwie wodą”. I wysyła nas z tym, co w swoich dłoniach przemienił, wysyła nas ze swoim darem do innych ludzi: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu”. Jezus posyła nas do ludzi z tym, co nam daje, z tym, co od Niego otrzymujemy. To, co mamy od Niego, nie jest tylko dla nas. To jest do podzielenia się z drugimi. „Zaczerpnijcie i zanieście”. Dlatego dziś ze spotkania tak pięknego trzeba zanieść i podzielić się: Zanoście moje słowo do ludzi, Nieście moją miłość, moją nadzieję, moją radość, do tych, za których też umarłem, których też przez was chcę mieć w mojej owczarni. Niech zechcą skosztować i się duchowo ubogacić.

Moi drodzy! Gdy polecenie Chrystusa wykonujemy dokładnie i wielkodusznie, wtedy On nam błogosławi, uświęca nasze działanie i owoce naszej pracy. Swoimi Bożymi dłońmi błogosławi i przemienia wszystko, co jest wodą naszego życia, w to, co lepsze, w wyborne wino owoców naszego wysiłku, nadaje naszemu dziełu, naszemu życiu nową jakość. I to właśnie, co przez nas wykonane i przez Niego pobłogosławione, każe nam nieść innym, którym jest to potrzebne. „Zaczerpnijcie i zanieście”. Jeśli umiemy się dzielić tym, co otrzymujemy od Boga i tym, co zdziałamy przy Jego pomocy, to faktycznie żyjemy wtedy rzeczywiście nie dla siebie, ale dla drugich, tworzymy na ziemi przedsionek nieba.

Drodzy bracia i siostry! Ojciec św. Franciszek tak często zachęca nas, abyśmy byli radosnymi misjonarzami, gorliwymi świadkami Chrystusa. Mówiliśmy- może za wiele – o złu, które tkwi w strukturach społecznych. Moi drodzy, jest to nasze zadanie. Jest to zadanie pasterzy, biskupów i kapłanów. Ich zadaniem jest ostrzeganie wiernych przed grożącym złem. Tego się trzymamy. Pamiętajmy, że bardzo niebezpieczna dla Kościoła jest nasza obojętność, przeciętność, letniość. Papież Benedykt XVI powiedział, że największy wróg Kościoła nie jest na zewnątrz niego, ale znajduje się wewnątrz Kościoła. Są to chrześcijanie letni, obojętni, którym na niczym nie zależy. Trzeba się poderwać i być chrześcijaninem z prawdziwego zdarzenia, który modli się, który wszędzie czuje się świadkiem Chrystusa. Chrześcijaninem, który nie zdejmuje swojej szaty wiary przed wejściem do urzędu publicznego, do parlamentu, do biura, w którym pracuje. Wszędzie czyni to, co dyktuje mu prawe sumienie, co dyktuje mu Jezus.

Czym możemy Maryi sprawić radość? Przyrzeknijmy jej w duszy, że będziemy pielęgnować codzienną więź z Bogiem, będziemy pamiętać nie tylko o swoich potrzebach, ale także o potrzebach Kościoła i Ojczyzny. Świat na lepszy zmieniają nie tylko politycy, ale także modlący się ludzie, którzy ofiarują swoje cierpienie za innych. Czujcie się wszyscy potrzebni! Nie jesteś zwykłym człowiek. Jesteś wielki, gdy się modlisz, gdy cierpisz i wiesz dla kogo to czynisz. Spotykajmy się bardzo chętnie w niedzielę i święta na Eucharystii. Bez Jezusa nic nie uda nam się zrobić dobrego. „Beze mnie nic nie możecie uczynić”.

Św. Paweł powie: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”. Na każdej Eucharystii jest nam dawana światłość Ducha Świętego, byśmy mogli wszystkie nasze krzyże unieść. Trzymajmy się, zatem Eucharystii, to jest nasze źródło. Czujmy się uczniami Chrystusa oraz córkami i synami naszej ojczyzny – matki, której na imię Polska. Zachowajmy miłość do naszego ojczystego domu.

Drodzy bracia i siostry, kochani Rodacy, w zakończeniu naszego rozważania zwróćmy się do Jasnogórskiej Matki, którą tu czcicie na amerykańskiej ziemi, w nowej ojczyźnie waszego powołania. Maryjo, oddajemy Ci ludzkość, wszystkie ludy i narody. Oddajemy Ci Europę i wszystkie kontynenty. Oddajemy Ci naszą Ojczyznę. Oddajemy Ci Amerykę, Kanadę i inne kraje świata, gdzie żyją Polacy. Matko, przyjmij! Matko, nie opuszczaj! Matko, prowadź!, Matko, bądź z nami w każdy czas, wspieraj i ratuj nas.

Amen

drukuj